
26 kwietnia wszedł w życie nowy kodeks pracy. Do zmian w prawie już wszyscy się przyzwyczaili. Tym razem zmiany rodzą sporo wątpliwości wśród pracodawców.
Nowelizacja jest wdrożeniem unijnych dyrektyw – rodzicielskiej i work-life.
Jednymi z niepokojących zapisów są zmiany w zakresie zawierania umów z pracownikami i ich rozwiązywania. Wśród nich jest konieczność uzasadnienia przez pracodawcę rozwiązania umowy na czas określony oraz umożliwienie złożenia przez pracownika wniosku o zmianę warunków zatrudnienia. Pracownik będzie również mógł samodzielnie wnioskować o zmianę umowy na umowę na czas nieokreślony lub awans. Obowiązkiem pracodawcy staje się oficjalne odniesienie się do składanego wniosku.
Jest to problem zwłaszcza dla małych firm, w których nie ma działów HR i stałego wsparcia prawnego. Nieodpowiednie sformułowanie odpowiedzi może być pretekstem dla pracownika o wytoczenie sprawy sądowej.
Te zagadnienia to tylko jeden element w nowym prawie, który może okazać się kłopotliwy. Zmiany dotyczą też zagadnienia zatrudniania pracownika na okres próbny. Okres próbny będzie ograniczony do miesiąca w przypadku zawarcia umowy o pracę na czas określony, krótszy niż sześć miesięcy albo dwóch miesięcy w przypadku zawarcia później umów na czas określony od sześciu do 12 miesięcy. Maksymalnie okres próbny będzie mógł wynieść trzy miesiące.
To tylko niektóre zmiany prawne. Równie istotne zmiany dotyczą zagadnień urlopów. Nowe zapisy mocno wzmacniają pozycję pracownika w firmie i są na tyle istotne, że warto dokładnie je poznać.

Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości. Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego Alleluja!
Coraz częściej zleceniodawcy wybierają wykonawcę, który może czymś potwierdzić swoje kwalifikacje.
Klienci zauważyli, że w każdej dziedzinie na rynku można spotkać oferentów, którzy obiecają wszystko, ale ich kwalifikacje są pozostawiają wiele do życzenia. Natomiast posiadanie dyplomu mistrzowskiego czy posiadanie pracowników z tytułami czeladniczymi jest argumentem nie do podważenia. Z tego powodu warto rozważyć propozycję podejścia do egzaminu mistrzowskiego, który właśnie ogłosił Polski Związek Kamieniarstwa.
Dodatkowym argumentem, jest możliwość ( po ukończeniu kursu pedagogicznego) przyjęcia na szkolenie uczniów, spośród których można będzie wybrać nowego pracownika.
Dyplom wpisany do CEIDG:
https://www.kurierkamieniarski.pl/aktualnosci-branzowe/1-aktualnosci/1266
Egzamin mistrzowski: dlaczego warto? https://www.kurierkamieniarski.pl/artykuly/z-branzy/1030


>>
Dawniej i dziś
Kamieniarstwo to stary fach. Bardzo stary. Jego początki nikną w mrokach przeszłości, ale w jego historii trudno się dopatrywać skandali, sensacji czy awanturniczych zwrotów dziejowych. No, może z wyjątkiem drobnych epizodów, które w zasadzie – jak to mówią – potwierdzają regułę. Od zawsze nasi protoplaści parali się ciężką, fizyczną pracą zmagając się z twardym kamieniem. Niezależnie od tego jak głęboko sięgnąć wstecz, zawsze znajdziemy tam kawałek kamienia noszący ślady pozostawione ręką człowieka. Przez całe millennia koleje ludzkiego losu były spisywane na kamieniu. I zauważyć należy, że dopiero najnowsze dzieje pisane są ramieniem maszyny, a nie tylko ręką człowieka. Nietrudno więc domyślić się, skąd przekonanie, że praca kamieniarza z założenia jest najcięższym, najtrudniejszym z zajęć, jakie może wykonywać człowiek.
Czy tak jest faktycznie? Każdy z nas ma na to własne zdanie poparte życiowymi doświadczeniami. Jednak nie byłoby dzisiejszego kamieniarstwa – nowoczesnego, dynamicznego i nietuzinkowego – gdyby nie wszystkie ręcznie wykonywane w przeszłości czynności. Gdyby nie poznanie kamienia poprzez kontakt z nim i własnoręczną obróbkę. I właśnie wokół tej istoty skupiony jest ten numer Kuriera Kamieniarskiego.
O zmianach, które następują w naszym fachu i ich niezauważaniu przez nas opowiada Zdzisław Nowicki, z którym rozmawialiśmy przy kawie. Swoimi przemyśleniami na temat podstawowego kamieniarskiego narzędzia – dłuta – dzieli się Rafał Frankiewicz w nowym cyklu Z dłuta wzięte. O bardzo ręcznym zajęciu pisze Lubosz Karwat w swoich targowych Mozajowych wspomnieniach. A wszystko przyprawione genealogią słowa partacz, które – a jakże! – w zaskakujący sposób jest związane z naszym fachem. Nie zapominajmy też o pokazywaniu naszym następcom prawdziwego obrazu kamieniarstwa – o tym w tekście Luty Krzysztofa Skolaka.
Spis treści poniżej pokazuje, co jeszcze czeka na Czytelnika w tym numerze Kuriera Kamieniarskiego. Miłej lektury!
Paweł Szambelan
szambelan(a)kurierkamieniarski.pl
Spis treści:
Strzelin - granit drobnoziarnisty
Rozmowa przy kawie ze Zdzisławem Nowickim
Z dłuta wzięte
W rockowym zacięciu
Czy napewno nie potrzebujemy normy nagrobkowej ?
Robale w skale
Kongres Kamieniarski
Mozajowo
Petra - miasto wykute w skale
Wszystko spartaczył, a idź pan z takim fachowcem
Chroń gromadzone dane
W związku z... Luty
TIA cz. 16 - Eskom, f**king Eskom
Ogłoszenia drobne
Kamień niejedno ma imię
~~~~
Kurier Kamieniarski jest dostępny on-line na naszej stronie lub na Issuu.com.

W dniach 7-10 lutego odbyły się targi w brazylijskim mieście Vitoria w regionie Espirito Santo. To była już 20 edycja tej imprezy. W tegorocznej jubileuszowej imprezie zaprezentowało się 300 wystawców na powierzchni 30 tysięcy metrów kwadratowych. Tradycyjnie brazylijskie targi to głównie kamień. Oferty materiałowe to 80% tych targów. To efekt tego, iż Brazylia ma największą różnorodność wydobywanego kamienia na świecie. Tych odmian według danych jest ponad 1200 rodzajów.
Targi w Brazylii mają te same problemy, co inne imprezy wystawiennicze. Z tego powodu wystawa był ograniczona do 2 hal. Nie oznacza to, że nie było co oglądać. Tu zawsze można zobaczyć materiały zapierające dech. Wśród nich dużą ilość stanowiły tak popularne kwarcyty naturalne.



