Reklama


Nie tylko kamień

Rozmowa z klientem: Pytania zamiast prezentacji

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: czwartek, 16 lipca 2026 15:00

 kk142_50_1.jpg

Najlepsze rozmowy handlowe rzadko zaczynają się od przedstawiania oferty. Najpierw warto ustalić, co dla klienta jest naprawdę ważne. Pomogą w tym pytania kalibrujące.

Nie zaczynaj od siebie

Spotkanie z architektem, inwestorem czy wykonawcą zwykle ma określony cel. Problem polega na tym, że nie zawsze jest on taki sam, jak zakłada kamieniarz. Dla jednych najważniejszy będzie termin realizacji, dla drugich trwałość materiału, a dla trzecich możliwość wykonania nietypowych elementów.

Jeżeli rozmowa rozpoczyna się od prezentacji firmy, łatwo poświęcić czas na kwestie, które dla rozmówcy mają drugorzędne znaczenie. Znacznie skuteczniej jest najpierw ustalić, czego druga strona oczekuje od spotkania.

Trzy pytania

Zadaj kilka pytań, które uporządkują rozmowę. Nie chodzi o rozbudowany wywiad ani długą listę pytań. W praktyce często wystarczą dwa lub trzy.
Pierwsze może brzmieć: „Co jest dziś najważniejsze w tym zleceniu/projekcie?” Odpowiedź szybko pokazuje, czy rozmowa powinna koncentrować się na estetyce kamienia, kosztach, terminie czy rozwiązaniach technicznych.

Drugie pytanie: „Z czego nie mogą Państwo zrezygnować?” To pozwala odróżnić elementy obowiązkowe od tych, które można jeszcze negocjować lub modyfikować.

Jeżeli projekt jest bardziej złożony, warto dodać: „Co sprawiało największą trudność przy podobnych realizacjach?”

Takie pytanie często ujawnia doświadczenia z wcześniejszych inwestycji i pozwala od razu odnieść się do realnych problemów zamiast przedstawiać standardową ofertę.

Przykłady z zakładu kamieniarskiego

Do zakładu przychodzi klient z projektem kuchni. Handlowiec od razu zaczyna opowiadać o dostępnych granitach, spiekach kwarcowych i promocjach na wybrane materiały. Po kilkunastu minutach okazuje się, że klient przede wszystkim szuka rozwiązania odpornego na intensywne użytkowanie – ponieważ w domu dużo się gotuje – dodatkowo termin montażu jest nieprzekraczalny ze względu na odbiór nowego mieszkania.

Tę samą rozmowę można poprowadzić inaczej. Zamiast rozpoczynać prezentację oferty, handlowiec zadaje trzy krótkie pytania:

  • Co będzie dla Pana/Pani najważniejsze przy wyborze blatu?
  • Z czego nie chciałby Pan/Pani zrezygnować?
  • Co przeszkadzało Państwu w poprzednim blacie?

Klient odpowiada, że zależy mu przede wszystkim na łatwej pielęgnacji, odporności na plamy i montażu przed końcem miesiąca. W poprzedniej kuchni problemem były trudne do czyszczenia połączenia. Dopiero wtedy handlowiec proponuje dwa konkretne materiały, wyjaśnia ich właściwości i omawia dostępne terminy realizacji. Rozmowa staje się krótsza, bardziej rzeczowa i skupiona na rzeczywistych potrzebach klienta, zamiast na pełnym przeglądzie całej oferty.

Podobnie może wyglądać rozmowa z inwestorem planującym elewację kamienną na budynku użyteczności publicznej.

Pierwszy odruch jest przewidywalny. Handlowiec opowiada o historii firmy, parku maszynowym, możliwościach produkcyjnych i wcześniejszych realizacjach. To ważne informacje, ale nie wiadomo jeszcze, które z nich mają dla inwestora znaczenie.

Zamiast zaczynać od prezentacji, można zadać te same trzy pytania:

  • Co jest dziś najważniejsze w tej realizacji?
  • Z czego nie mogą Państwo zrezygnować?
  • Co sprawiało największą trudność przy podobnych inwestycjach?

Odpowiedzi pokazują, że inwestor najbardziej obawia się opóźnień i braku przewidywalności dostaw. Nie chce również sytuacji, w której o przesunięciu terminu dowiaduje się dopiero wtedy, gdy materiał powinien być już na budowie.

Od tego momentu cała rozmowa koncentruje się na organizacji produkcji, logistyce i sposobie komunikowania postępu prac. Informacje o technologii czy realizacjach nadal się pojawiają, ale jako odpowiedź na konkretną potrzebę, a nie gotowa prezentacja.

Prezentacja firmy nadal jest potrzebna

Pytania kalibrujące nie oznaczają rezygnacji z prezentacji firmy. Zmieniają jedynie moment, w którym ona nastapi.

Nadal trzeba mówić o doświadczeniu, materiałach, technologii, terminach i sposobie realizacji. Tyle że nie wszystko każdemu klientowi. Najpierw warto dowiedzieć się, które informacje mają dla niego znaczenie.

Dzięki temu klient nie musi samodzielnie szukać w prezentacji odpowiedzi na swoje pytania. Otrzymuje je bezpośrednio.

Takie podejście pomaga również na dalszych etapach współpracy. Gdy priorytety zostaną nazwane na początku, łatwiej wrócić do nich przy wycenie, ustaleniach technicznych czy zmianach w projekcie. Wiadomo, co można negocjować, a co jest warunkiem podjęcia decyzji.

Najpierw otwarte, potem zamknięte

Pytania kalibrujące są najczęściej pytaniami otwartymi. Nie da się na nie odpowiedzieć jednym „tak” albo „nie”. Rozmówca musi własnymi słowami opisać swoje oczekiwania, priorytety albo wcześniejsze doświadczenia. To dokładnie to, o czym była mowa w poprzednim artykule z tego cyklu („Każdy ma swojego kota”, Kurier Kamieniarski nr 1/2026).

Dopiero później jest czas na pytania zamknięte, gdy rozmowa przechodzi od ogólnych oczekiwań do konkretnych ustaleń. Pomagają potwierdzić termin, zakres prac, sposób wykończenia powierzchni i krawędzi czy akceptację określonego rozwiązania technicznego.

Wyznacz „dokąd” i „którędy”

Przed spotkaniem zwykle przygotowujemy próbki, zdjęcia realizacji, cenniki kamienia albo ulotki o firmie. Warto dopisać do tej listy jeszcze trzy pytania.

Ich zadaniem nie jest przedłużanie rozmowy. Przeciwnie – mają możliwie szybko ustalić, co dla klienta jest naprawdę ważne. Dopiero wtedy wiadomo, które argumenty w rozmowie będą istotne i potrzebne, a które można spokojnie zostawić na inną okazję.
* * *
PS. Jeżeli po zadaniu trzech pytań klient odpowie: „Nie wiem, żona wybiera”, nie oznacza to, że metoda nie działa. Oznacza tylko, że właśnie dowiedzieliśmy się, kto naprawdę powinien uczestniczyć w dalszej rozmowie.

* * *

PS. Jeżeli po zadaniu trzech pytań klient odpowie: „Nie wiem, żona wybiera”, nie oznacza to, że metoda nie działa. Oznacza tylko, że właśnie dowiedzieliśmy się, kto naprawdę powinien uczestniczyć w dalszej rozmowie.

Źródło obrazu: Depositphotos

 


Przeczytaj również:

FORD – prosty sposób na dobrą rozmowę

Rozmowa z klientem: Każdy ma swojego kota

Rozmowa z klientem: Pytania zamiast prezentacji

przeczytaj cały artykuł

Historia wykuta w kamieniu 200 lat strzegomskiego granitu

Autor: Patrycja Kruszelnicka   |   Data publikacji: czwartek, 16 lipca 2026 00:00
Panorama okolic Strzegomia zdominowana przez kamieniołomy. Fot. T. Praszkier
Panorama okolic Strzegomia zdominowana przez kamieniołomy. Fot. T. Praszkier

W 2026 roku przypada 200. rocznica rozpoczęcia przemysłowego wydobycia granitu w Strzegomiu. Choć historia wykorzystania tego niezwykłego surowca sięga tysięcy lat, to właśnie rok 1826 zapoczątkował rozwój jednej z najważniejszych gałęzi przemysłu w regionie.

Granit od wieków stanowi naturalne bogactwo ziemi strzegomskiej. Najstarsze ślady jego wykorzystania pochodzą z okresu neolitu, kiedy wykonywano z niego żarna. W epoce brązu skała ta posłużyła do stworzenia kamiennych rzeźb związanych z kultem Celtów zamieszkujących tereny Sudetów. Do dziś można je podziwiać na Górze Ślęży, będącej niegdyś ważnym ośrodkiem pogańskiego kultu.

W średniowieczu granit ze Strzegomia wykorzystywano do budowy kościołów, klasztorów, murów obronnych i innych budowli zarówno w najbliższej okolicy, jak i we Wrocławiu. Pierwsze pisemne wzmianki o kamieniołomach pochodzą z 1594 roku, a najstarszy znany łom funkcjonował w Zimniku.

Friedrich Samuel von Bartsch
Friedrich Samuel von Bartsch

Początek przemysłowej historii

Przełom nastąpił w 1826 roku, kiedy Friedrich Samuel von Bartsch uruchomił na Górze Młyńskiej pierwszy duży kamieniołom. To właśnie od tego momentu liczy się historia przemysłowego wydobycia granitu w Strzegomiu. Co ciekawe, kamieniołom ten – znany dziś jako „Barcz” – działa do dziś, będąc najstarszym czynnym kamieniołomem granitu w Polsce.

Sukces pierwszego przedsięwzięcia sprawił, że już trzy lata później rodzina Bartschów rozpoczęła eksploatację kolejnych złóż w Morawie, Jaroszowie, Rogoźnicy i Granicznej. W następnych dekadach powstały dziesiątki nowych kamieniołomów. Do końca XIX wieku uruchomiono ich około trzydziestu, w tym znane do dziś łomy „Żbik” i „Andrzej I”, później nazywany „Krakowskim”.

Od siły ludzkich rąk do nowoczesnych technologii

Pierwsze lata przemysłowego wydobycia były niezwykle wymagające. Granit odspajano od skały ręcznie przy użyciu klinów, a następnie wykonywano otwory pod materiały wybuchowe. Wydobyty kamień transportowano przy pomocy koni. Była to ciężka i niebezpieczna praca wymagająca ogromnego doświadczenia oraz siły.

Na początku XX wieku nastąpił dynamiczny rozwój technologiczny. W kamieniołomach pojawiły się maszyny do wiercenia otworów strzałowych, dźwignice linowe oraz kolejki wąskotorowe, które usprawniły transport urobku i zwiększyły wydajność wydobycia.

W cieniu wojen i kryzysów

Rozwijający się przemysł granitowy boleśnie odczuł skutki I wojny światowej. Wybuch konfliktu w 1914 roku doprowadził do głębokiego kryzysu gospodarczego i niemal całkowitego zahamowania wydobycia. Dopiero w połowie lat dwudziestych nastąpiło ożywienie rynku. W 1927 roku do związków zawodowych kamieniarzy należało ponad 4,5 tysiąca pracowników ze Strzegomia i Kostrzy.

Lata trzydzieste przyniosły kolejny okres rozwoju. Strzegomski granit wykorzystywano wówczas przy budowie monumentalnych obiektów powstających na terenie Niemiec, m.in. stadionu olimpijskiego w Berlinie. W 1937 roku w przemyśle granitowym pracowało już około pięciu tysięcy osób.

Później wybuchła II wojna światowa, a po niej odbudowa i rozwój granitowego przemysłu w Strzegomiu. Dziś w regionie działa około 350 przedsiębiorstw zajmujących się wydobyciem lub obróbką kamienia. Jednak o tym w następnym artykule.

Praca w jednym ze strzegomskich kamieniołomów, początek XX w.
Praca w jednym ze strzegomskich kamieniołomów, początek XX w.
Pocztówka z kamieniołomem „Barcz”, początek XX w. Fot. K. Dembicz
Pocztówka z kamieniołomem „Barcz”, początek XX w. Fot. K. Dembicz

 


 

Artykuł na podstawie: Andrzej Korzekwa „Historia eksploatacji granitu”
Zdjęcia: archiwum www.strzegom.pl

 

 

 

przeczytaj cały artykuł

Strzegom 2026: Granitowe Serce Polski Dwa wieki trwania w twardej skale

Autor: Tomasz Kruszelnicki   |   Data publikacji: wtorek, 19 maja 2026 14:12

ŚGS Strzegom 2026

Gdy pociąg zwalnia na stacji w Strzegomiu, pasażerów wita widok, który zapiera dech w piersiach i natychmiast definiuje tożsamość tego miejsca. Nad horyzontem dominuje Góra Zwycięstwa – monumentalny amfiteatr wykuty ludzką ręką, gdzie jasne ściany wyrobisk lśnią w słońcu niczym blizny na ciele ziemi. To tutaj bije serce polskiego kamieniarstwa.

W czerwcu 2026 roku pył granitowy osiada na rynkowych kamienicach z wyjątkową lekkością, obwieszczając wielki jubileusz: 200 lat od chwili, gdy przemysłowy rytm na zawsze zmienił losy tego miasta.

Fundamenty: Od wizji Bartscha po narodową dumę

Wszystko zaczęło się w 1826 roku, kiedy Friedrich Samuel Bartsch, człowiek o żelaznej woli i wizji wykraczającej poza epokę, uruchomił pierwszy profesjonalny łom – legendarny „Barcz”. Przez dwa stulecia strzegomskie kamieniołomy stały się żywą tkanką polskiej architektury. To stąd, z ogromną pieczołowitością, selekcjonowano bloki na powojenną rekonstrukcję Kolumny Zygmunta w Warszawie. To tutaj surowy, szary granit poddawał się wizjonerskiemu dłutu Xawerego Dunikowskiego, stając się materią dla dzieł nieśmiertelnych.

fortepian w kamieniołomie

Jednak historia Strzegomia to nie tylko triumfy inżynierii. To także głęboki cień obozu Gross-Rosen, gdzie w nieludzkich warunkach więźniowie kruszyli skałę własnym cierpieniem. Pamięć o tym „granitowym piekle” jest w Strzegomiu wciąż żywa – stanowi moralny kompas dla dzisiejszych pokoleń kamieniarzy, przypominając, że za każdą toną urobku stoi człowiek i jego trud.

Aleja Rzeźb: Gdzie kamień uczy się latać

Strzegom to miasto, które udowadnia, że najtwardszy surowiec świata może nabrać lekkości piórka. Aleja Rzeźb to unikalna w skali Europy „podniebna galeria”, w której nowoczesne formy rzeźbiarskie prowadzą dialog z otwartą przestrzenią nieba.

Inauguracja obchodów rozpocznie się 12 czerwca 2026 r. wernisażem Patryka Nieczarowskiego w Centrum Aktywności Społecznej „Karmel” – miejscu, gdzie historia murów spotyka się ze świeżością współczesnego spojrzenia na kamień.

Punktem kulminacyjnym będzie jednak happening w samej Alei. To tam, od kilku lat, stoi rzeźba Nieczarowskiego stworzona podczas Strzegomskiego Biennale Rzeźby w Granicie. Przedstawia ona Jana Himilsbacha – postać kultową, aktora i pisarza, który zanim został twarzą polskiego kina, był jednym z nas: strzegomskim kamieniarzem. Ten „nieoficjalny pomnik 200-lecia” to hołd dla autentyczności. Himilsbach, tak jak strzegomski granit, był szorstki na zewnątrz, ale nosił w sobie niezwykłą duszę. Jego obecność w Alei przypomina, że kamieniarstwo to nie tylko zawód – to stan umysłu.

Weekendowy festiwal zmysłów
(13–14 czerwca 2026 r.)
Stadion OSiR na dwa dni zamieni się w tętniące życiem centrum integracji branży i mieszkańców, na które zapraszają Burmistrz Strzegomia oraz Strzegomskie Centrum Kultury:

  • Sobota (13 czerwca): Scenę wypełnią lokalne talenty, których pasja kiełkuje w cieniu kamieniołomów. Usłyszymy Autorskie Studio Piosenki Pauliny Lendy, Marię Hańbicką oraz potężne uderzenie Granit Wind Orchestra. Wyjątkowym momentem będzie występ gości z czeskich Hořic – miasta, z którym Strzegom tworzy niezwykły duet: miłość do granitu spotyka się tu z tradycją piaskowca. Wieczór podkręcą Motyle i After Party, a nocny rytm nada DJ Sozan.
  • Niedziela (14 czerwca): Dzień „Mocnego Uderzenia”. Kiedy słońce zacznie chylić się ku zachodowi, scenę przejmą formacje OYA, Headwich, Hallo Gramy oraz Ślad. Finał jubileuszu to muzyczna petarda: legenda buntu, czyli Proletaryat, oraz niepowtarzalny Nocny Kochanek, którego heavy-metalowa energia porwie publiczność i wypełni stadion mocnym brzmieniem.

Od finezji biżuterii po magię fortepianu

Strzegom 2026 to także czas ciekawostek, które zachwycają precyzją. W rozmowach kuluarowych wciąż powraca temat Granitowej Galerii – unikalnej biżuterii tworzonej przez lokalnych przemysłowców. To fascynujący dowód na to, że technologia pozwala nam dziś z gigantycznych bloków wydobywać subtelne piękno drobnych form.

kk141 23 4

Dla profesjonalistów punktem obowiązkowym pozostaje 40. Strzegomska Giełda Minerałów oraz kondycyjny test w 13. edycji Strzegomskiej Dwunastki.

A gdy emocje festiwalowe nieco opadną, Strzegom przygotuje się na lipiec i kolejną edycję projektu „Fortepian w Kamieniołomie”. To wtedy, w ciszy wyrobiska, dźwięki instrumentu odbijają się od monumentalnych ścian skalnych, tworząc akustykę, której nie da się podrobić.

To muzyczna klamra, która najlepiej podsumowuje te dwa wieki: granit to siła, która w odpowiednich rękach staje się czystym pięknem.

Zapraszamy Państwa do Strzegomia. Stańmy razem pod rzeźbą Himilsbacha, spójrzmy na potęgę Góry Zwycięstwa i poczujmy dumę z tego, że jesteśmy częścią tej 200-letniej, kamiennej opowieści

Szukaj informacji:
www.sck.strzegom.pl
fb/GminaStrzegom

 


 

Tekst i zdjęcia: materiały własne organizatora

 

przeczytaj cały artykuł

X Mistrzostwa Branży Kamieniarskiej

Autor: Edward Fedyczkowski   |   Data publikacji: wtorek, 19 maja 2026 00:00

A5_1str_640.jpg

13 czerwca 2026 r. odbędzie się w Strzegomiu „XIII Strzegomska Dwunastka – Biegajmy Razem”. W ramach biegu rozegrane zostaną X Mistrzostwa Branży Kamieniarskiej i, jak widać, będzie to edycja jubileuszowa.

Już wkrótce odbędzie się Ogólnopolski Bieg Strzegomska Dwunastka – Biegajmy Razem! To 13. edycja, a w jej ramach wystartują: X Mistrzostwa Branży Kamieniarskiej i Mistrzostwa Szkół Ponadpodstawowych. Przed biegiem głównym odbędą się biegi dla dzieci i młodzieży.
Czego możecie spodziewać się w Strzegomiu?
Jak zawsze będzie „na bogato”! Tradycyjnie okolicznościowy medal z bezpłatnym grawerem dla wszystkich i niezapomniane wrażenia na biegowej trasie dla koneserów.
Ponadto dla dorosłych okolicznościowa, termoaktywna koszulka wysokiej jakości. A dla dzieci – okolicznościowy workoplecak wysokiej jakości. I wierzcie nam, to nie wszystko, bo mamy jeszcze kilka niespodzianek w zanadrzu!
A wszystko to w ramach opłaty wpisowej – żadnych dodatkowych opcji – pełny pakiet świadczeń dla każdego!
W tegorocznym biegu wprowadzamy nowe klasyfikacje!
Na dystansie 12 km – tak oczekiwana – kategoria służb mundurowych (indywidualna K i M). A na dystansie 6 km propozycja dla aktywnej młodzieży – Mistrzostwa Szkół Ponadpodstawowych – klasyfikacja indywidualna dziewcząt i chłopców oraz drużynowa.
Poza tym kategorie wiekowe co 10 lat, kategoria małżeńska i mieszkańców gminy oraz wspomniane już X Mistrzostwa Branży Kamieniarskiej. Również współzawodnictwo dzieci i młodzieży. Postaramy się o atrakcyjne nagrody dla najlepszych!
Obowiązuje limit uczestników – dorośli: 300 osób, dzieci: 120. Nie zwlekajcie z zapisami!
Tradycyjnie bieg odbędzie się w ramach Święta Granitu Strzegomskiego, 13–14 czerwca 2026 r. (więcej informacji na stronie 22 tego wydania Kuriera Kamieniarskiego), tak więc możecie przyjechać do Strzegomia na nieco dłużej. Weekend spędzony z nami i wydarzeniami, które organizatorzy święta przygotowują, dostarczy Wam wielu pozytywnych wrażeń.
Szczegółowe informacje znajdują się w regulaminie, który można znaleźć na stronie z zapisami www.super-sport.com.pl. Sporo przydatnych informacji znajdziecie również na stronie internetowej www.s12.strzegom.pl oraz w wydarzeniu na Facebooku (strzegomska.dwunastka).
Nie zwlekajcie z zapisami, bo liczba uczestników jest limitowana, a wolnych miejsc ubywa coraz szybciej.

fb2.jpg

przeczytaj cały artykuł

Rozmowa z klientem: Każdy ma swojego kota

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: piątek, 13 lutego 2026 14:12

każdy ma swojego kota

Rozpoznanie potrzeb klienta to element procesu sprzedaży i podstawa dobrze przygotowanej oferty. Jak je rozpoznać? Najlepiej zapytać. A kluczowe są zadawane pytania.

Na szkoleniach ze sprzedaży jest takie ćwiczenie: prowadzący wyjmuje kartkę i mówi: „Mam tu kota. Dowiedzcie się, jak on wygląda. Odpowiem na każde pytanie, zgodnie z prawdą.” Uczestnicy mogą zadawać dowolne pytania, w dowolnej liczbie. I wtedy zaczyna się coś, co za każdym razem wygląda bardzo podobnie. Czy kot jest biały? Czarny? Szary? Rasowy czy dachowy? Duży czy mały? Siedzi czy stoi? Pytań pada dużo. Czasem kilkadziesiąt, czasem ponad sto. Większość brzmi sensownie, każde wydaje się logiczne. Łączy je jednak jedno – to pytania zamknięte, na większość można odpowiedzieć jednym słowem: tak albo nie.

Po kilku minutach trener mówi: „Koniec. Teraz narysujcie mojego kota”. I wtedy okazuje się, że ani jeden rysunek nie przypomina oryginału.

Na żadnym szkoleniu, w którym brałem udział jako współprowadzący – choć było ich kilkadziesiąt – nie zdarzyła się sytuacja, by uczestnicy zbliżyli się do obrazu z grafiki prowadzącego. Pytania były zadawane, odpowiedzi padały, informacji było dużo. A mimo to efekt końcowy pozostawał daleki od oczekiwanego. Co więcej: rysunki uczestników różniły się między sobą, czasem nawet bardzo.

Schematy w głowie

Kiedy emocje opadają, prowadzący zdradza ciekawostkę: dzieci radzą sobie z tym zadaniem znacznie szybciej. Zwykle wystarczą im trzy-cztery pytania. Pierwsze: „Jak wygląda ten kot?” – przecież prowadzący obiecał szczerą i kompletną odpowiedź. Potem dwa-trzy doprecyzowujące. Dzieci nie zakładają, że wiedzą, jak wygląda „kot”. Wiedzą, że to może być zdjęcie, rysunek, szkic. Kot może być realistyczny, bajkowy, symboliczny, a nawet abstrakcyjny. Dlatego najpierw proszą o opowieść. Dopiero potem pytają o szczegóły.

Zgadywanie to nie rozmowa

W sprzedaży dzieje się dokładnie to samo. Klient mówi: „Chcę schody”, a my zaczynamy zgadywać. Pytamy o kolor, grubość, styl, materiał. Każde pytanie zawęża temat, ale jednocześnie prowadzi rozmowę w kierunku naszego sposobu myślenia i postrzegania. Zamiast tego można zrobić coś prostszego i trudniejszego jednocześnie. Zapytać: „Jak mają wyglądać twoje schody?”.

To pytanie brzmi banalnie, ale zmienia dynamikę rozmowy. Nagle to klient opowiada. Używa własnych słów, przywołuje obrazy, inspiracje, doświadczenia. Mówi o rzeczach, o które często byśmy nie zapytali, bo nie przyszłyby nam do głowy. Czasem o świetle w domu, czasem o inspiracji z podróży, czasem o wspomnieniu czy zdjęciu znalezionym w internecie.

I nagle okazuje się, że to, co wydawało się oczywiste, wcale takie nie jest.

W języku sprzedaży ten etap rozmowy ma swoją nazwę. To badanie potrzeb klienta — jeden z najważniejszych elementów rozmowy handlowej. Nie polega ono na szybkim zbieraniu parametrów technicznych, ale na zrozumieniu, co klient naprawdę widzi i czego oczekuje.

Obraz w głowie klienta

Każdy ma w głowie własny obraz projektu. Sprzedawca słyszy słowo „blat”, „nagrobek”, „schody”, ale klient widzi coś konkretnego – proporcje, detale, klimat. Jeżeli zaczniemy od zgadywania, próbujemy odtworzyć ten obraz fragmentami. Dlatego pierwsze pytanie powinno być szerokie. Dające przestrzeń do opowiedzenia historii. Kolejne pytania służą już tylko doprecyzowaniu.

Na szkoleniach czasem pojawia się pytanie, które trener – starając się naprowadzić pytających na właściwie zadane pytania – sygnalizuje hasłem: „To jest bardzo dobre pytanie”. To pytania otwarte, wymagające odpowiedzi opisowej. Na przykład: jak wyglądają łaty na futrze kota albo jak wygląda ogon? Gdzie patrzy kot? Jaka jest postawa kota? Nie da się odpowiedzieć jednym słowem. Trzeba opowiedzieć. A kiedy ktoś opowiada, przekazuje znacznie więcej niż tylko informację.

kk140 44 03

Najpierw słuchaj, potem projektuj

W branży kamieniarskiej doświadczenie bywa jednocześnie atutem i pułapką. Widzieliśmy setki realizacji, wiemy, co się sprawdza, więc naturalnie chcemy prowadzić klienta. Ale prowadzenie nie oznacza zgadywania. Klient często zamawia coś raz w życiu. Dla niego to nie jest kolejny projekt. To decyzja osobista, czasem emocjonalna, czasem symboliczna. Jeżeli zaczniemy od zgadywania, ryzykujemy, że stworzymy coś poprawnego technicznie, ale obcego jego wizji.
Najpierw warto poprosić o opis. Potem podsumować własnymi słowami: „Czy dobrze rozumiem, że widzisz to w taki sposób?”. Dopiero wtedy pojawia się moment na konkrety techniczne. To prosty mechanizm, który często skraca proces zamiast go wydłużać. Mniej poprawek, mniej nieporozumień, więcej poczucia, że projekt jest naprawdę „czyjś”.

Jedno pytanie więcej

Ćwiczenie z kotem nie jest o rysowaniu. Jest o tym, że liczba pytań nie ma znaczenia, jeśli nie prowadzą do zrozumienia. Jedno dobre pytanie otwarte może zastąpić dziesiątki szczegółowych.

Zanim więc zaczniemy projektować, wyceniać czy rysować – warto zatrzymać się na chwilę i zadać jedno pytanie więcej. Takie, które nie zawęża, tylko otwiera.

* * *

PS. Internetowi kołcze od sprzedaży pewnie nazwaliby to techniką pytań otwartych albo konsultacyjnym badaniem potrzeb. W praktyce chodzi o coś prostszego — zanim zaczniesz doprecyzowywać szczegóły, pozwól klientowi opowiedzieć, jak wygląda jego kot. 

 

Przeczytaj również:

FORD – prosty sposób na dobrą rozmowę

Rozmowa z klientem: Każdy ma swojego kota

Rozmowa z klientem: Pytania zamiast prezentacji

przeczytaj cały artykuł
Strona 1 z 6
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2026-08-18 10:17:04
Z powodu przejścia na emeryturę WYPRZEDAŻ czynnego sklepu kamieniarskiego: artykuły pozłotnicze, szlifierki oraz części zamienne, głowice szlifierskie wahliwe, folie do piaskowania piły, grawerki, narzędzia do rzeźbienia, chemia kamieniarska, akcesoria elektryczne, galanteria nagrobna, artykuły BHP, ściernice diamentowe, segmenty diamentowe i koraliki diamentowe na linkę. Przy zakupie osobistym Okazyjne Ceny! Parkowanie przy sklepie. Możliwość zakupu wraz z lokalem (ok. 50 m2). Kontakt: Strzegom, ul. Św. Anny 13, tel. 691 379 901, diamboz.pl diamboz@o2.pl.

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.