Tryby, wibracje i inne wariacje

Teatr... Kino... Kościół... Oficjalna uroczystość... i nagle dzwonek telefonu. Najczęściej w najbardziej podniosłym momencie.
Jak nie najeść się wstydu? —o tym dzisiejszy tekst.
Ten tekst, w tygodniku z dużą liczbą zdjęć znanych twarzy i krzykliwymi tytułami, pewnie byłby zatytułowany „100 trików na Twojego smartfona”. Jeśli tryby pracy telefonu są Wam znane, to i tak przeczytajcie. Może choć jeden „trik” okaże się nowy i przyda się w codziennym życiu.
Aby telefon nie przeszkadzał w określonych momentach, nie trzeba go całkowicie wyłączać. Można skorzystać z „trybów pracy”, które są dostępne w każdym smartfonie wyposażonym w Androida. Jak je włączać i co potrafią? Oto kilka podpowiedzi.
Przełączanie trybów jest dostępne w menu telefonu: wchodzimy w ustawienia, wyszukujemy ustawienia trybów, potem... i jeszcze... Można prościej. Wystarczy nacisnąć i przytrzymać guzik wyłączania telefonu. Na ekranie pojawi się obraz podobny do tego na zdjęciu obok.
Domyślnie znajdujemy tam: tryb samolotowy, tryb normalny, tryb cichy oraz wibracje. W momencie kiedy potrzebujemy, żeby telefon nam nie przeszkadzał, wystarczy wybrać jeden ze domyślnych trybów.
Tryb samolotowy wyłącza działanie wszystkich nadajników i odbiorników w systemie —nie działa żadna forma komunikacji bezprzewodowej (brak sygnału GSM, WiFi, Bluetooth). W tym trybie niektóre telefony mają możliwość włączenia WiFi, wtedy znowu mamy dostęp do Internetu. Jak sama nazwa tego trybu wskazuje, korzysta się z niego w samolotach, gdzie teoretycznie sygnały radiowe z telefonu mogą zakłócić systemy nawigacyjne i komunikacyjne. Innym miejscem, gdzie konieczne jest wyłączenie smartfonu są szpitale —tam także telefony mogą spowodować zakłócenia, tym razem w działaniu aparatury medycznej. Dla takich miejsc przeznaczony jest właśnie tryb samolotowy, nie zakłócający pracy innych urządzeń. Innym powodem, dla którego warto włączyć ten tryb może być chociażby oszczędność energii. Na przykład w miejscach, gdzie nie ma zasięgu i tak nie mamy szans nigdzie zadzwonić, a wyłącznie radia pozwoli nam na zaoszczędzenie baterii, gdyż telefon nie będzie bezowocnie szukał sygnału. Ostatecznie można go użyć, gdy nie chcemy, by telefon nam przeszkadzał. Może być to na ważnym spotkaniu, czy w czasie snu. Nie dostaniemy żadnych telefonów, smsów, maili —upragniona cisza i spokój. Oczywiście jeśli jest to nam bardziej potrzebne niż pozostanie w ciągłym kontakcie ze światem zewnętrznym. To po co używać trybu samolotowego skoro praktycznie wyłącza wszystkie możliwości komunikacji? W trybie samolotowym smartfon nadal działa i wykonuje pozostałe zaplanowane zadania jak choćby przypomnienia z kalendarza czy budzik —kiedy telefon jest zupełnie wyłączony budzik zwyczajnie nie zadzwoni! Pamiętajmy o tym, gdy liczymy na skuteczne budzenie następnego ranka. No i oczywiście nadal można grać w ulubione gry, słuchać muzyki czy oglądać filmy i zdjęcia zapisane w pamięci urządzenia.
Drugim trybem, w którym może pracować nasz smartfon, jest tryb cichy. Wyłączone są w nim wszystkie dźwięki i wibracje, ale mamy stały kontakt z komórkową rzeczywistością. Przychodzące połączenia i wiadomości są sygnalizowane komunikatem na ekranie —smartfon nie wydaje żadnych dźwięków, ale ekran się włącza i widzimy kto dzwoni lub do nas pisze. Podobnie jest z trybem z włączonymi wibracjami —wszelka aktywność smartfonu jest sygnalizowana komunikatem na ekranie i drganiami urządzenia. Pierwszy tryb, cichy, przyda się w czasie spotkań z klientami lub narady u szefa. Bo, po pierwsze, widzimy na bieżąco kto dzwoni, po drugie w his-torii połączeń zostaną nieodebrane rozmowy i będzie można oddzwonić po skończeniu spotkania. Tryb z wibracjami pozwala „poczuć” aktywność telefonu, jeśli mamy go w kieszeni, czyli przyda się kiedy nie wypada położyć telefonu obok siebie na stole, a chcemy wiedzieć kiedy zadzwoni żona lub inna ważna osoba. Przewagą tych trybów jest zachowana historia nieodebranych połączeń, której niestety mieć nie będziemy, kiedy smartfon zostanie przełączony w tryb samolotowy.
Tryb normalny to tryb, w którym nasz smartfon ma włączone domyślnie wszystkie funkcje.
„Trik nr 101”: kiedy telefon dzwoni, a nie chcemy lub nie możemy go odebrać i jednocześnie nie wypada odrzucić połączenia przez naciśnięcie „czerwonej słuchawki”, to można doraźnie wyciszyć dzwonek. Wystarczy nacisnąć raz jeden z przycisków do ściszania lub zgłośniania — rozmówca nadal będzie słyszał w słuchawce sygnał wolny, na ekranie nadal będzie wyświetlona informacja o połączeniu przychodzącym, ale telefon nie będzie już hałasował. Po zakończeniu tego połączenia wszystkie ustawienia dzwonków automatycznie powrócą do stanu wcześniejszego. Przyciski do regulacji głośności najczęściej znajdują się z boku telefonu —obok przycisku do wyłączania smartfonu —zwykle tam, gdzie spoczywa kciuk w czasie normalnego użytkowania.
Właśnie zastanawiam się, czy czytalibyście teraz ten artykuł, gdyby o jego napisaniu nie przypomniał mi mój komórkowy kalendarz. Dlatego mam dylemat: czy w następnym odcinku „Oswajania smartfona” opisać funkcje kalendarza, czy jeszcze na chwilę pozostać przy ustawieniach dźwięków. Dlaczego? Bo można tak ustawić smartfon, aby przyjmował i sygnalizował tylko połączenia z wybranych numerów. Po co? Wracamy późną nocą z pracy —była do zrealizowania duża dostawa. Spać, spać, spać... Tylko jak nie wyłączę telefonu, to za chwilę ktoś mnie obudzi. A jak wyłączę, to nie będę wiedział kiedy zadzwonią dzieci z pilną sprawą albo „ochrona”, że w firmie włączył się alarm.

Telefon komórkowy już od wielu lat stał się nieodłącznym kompanem współczesnego człowieka. Obecnie weszliśmy w nową erę - erę smartfonów.
W życiu każdego z nas przychodzi w końcu dzień, w którym trzeba wymienić nasz stary, wysłużony telefon na nowoczesne, dotykowe urządzenie, gdzie opcje dzwonienia i wysyłania smsów wydają się być jedynie dodatkowe. No cóż, trzeba przecież pójść z duchem czasu i przesiąść się na osławionego smartfona.
Czym jest to urządzenie, z którego będziemy korzystać codziennie przez najbliższy czas?
Smartfon to wielofunkcyjne urządzenie, które może stać się naszym mobilnym biurkiem, sekretarką (przypominającą nam o spotkaniach), szafą ze zbiorem potrzebnych dokumentów, nawigacją czy narzędziem do pomiarów. A to tylko nieliczne z właściwie nieskończonych możliwości tego, co do niedawna nazywane było telefonem. Trzeba jednak pamiętać, że smartfon bez internetu to jak samochód bez kół, może być najlepszy, ale bez nich nie ruszy nawet z miejsca. Dlatego, aby nasz smartfon mógł w pełni rozłożyć skrzydła, potrzebny jest przynajmniej minimalny pakiet internetowy.
Obecne smartfony to urządzenia o delikatnej budowie, przez co upadek nawet z niewielkiej wysokości może skończyć się ich „przedwczesną śmiercią”. Smartfony z wyższej półki posiadają zazwyczaj przedni panel wykonany z Gorilla Glass, czyli materiału, który w pełni zabezpiecza ekran przed zarysowaniami oraz jest odporny na uderzenia. Trzeba jednak pamiętać, że elektronika telefonu jest bardzo wrażliwa na upadki i starać się, aby nasz telefon zbyt często nie lądował w okolicy butów. Na rynku znajduje się wiele pokrowców dodatkowo zabezpieczających nasze urządzenie przed upadkiem, jednak kiedy chodzi o ich skuteczność, bywa różnie. Moim zdaniem najlepiej sprawdza się pokrowiec o dziwnej nazwie „uag”. Po ubraniu takiego pokrowca nasz smartfon może i nie wygląda zbyt elegancko, ale coś za coś. Chociaż urządzenie wygląda w pokrowcu „uag” dość pancernie, to upadek nawet z dwóch metrów nie powinien stanowić zagrożenia dla naszego smartfonu.
Aplikacja, personalizacja, qwerty. Jakby po polsku się nie dało...
Współczesne telefony pracują na kilku systemach operacyjnych, takich jak IOS, Windows Mobile, czy Android. Ten ostatni uważam za najprostszy w obsłudze, a o jego popularności niech świadczy duża liczba dostępnych programów potocznie zwanych aplikacjami.
W pakiecie startowym nasz telefon wyposażony jest w zestaw podstawowych aplikacji. Są one widoczne na ekranie pod postacią ikonek. Aby w pełni spersonalizować (dostosować do siebie) naszego smartfona potrzebujemy konkretnych programów, które usprawnią nam pracę, będą służyć rozrywce, albo, zwyczajnie, będą kaprysem. W końcu „Twój smartfon —Twoja sprawa” .
Tutaj przychodzi nam z pomocą ikonka o nazwie „Sklep Play”. Po jej kliknięciu przenosimy się na stronę internetową zawierającą olbrzymią ilość programów. Z tej puli możemy wybrać te, które zasługują, aby znaleźć się na naszym urządzeniu mobilnym. W odróżnieniu od zwykłego sklepu w „Sklepie Play” za dużą część programów wcale nie musimy płacić. Możemy je bezkarnie pobrać i zainstalować. Jednak wszyscy wiemy, że tak naprawdę nie ma nic za darmo, z tego powodu programy darmowe zawierają często reklamy, nieraz dość uciążliwe, a jedynym sposobem na pozbycie się ich jest przejście do wersji „premium” - czyli zapłacenie za aplikację.
Instalacja aplikacji, nie jest wcale trudna. Wystarczy postępować według instrukcji, które wyświetlają się na ekranie. Niektóre programy potrzebują do poprawnego działania dostępu do innych programów czy funkcji smartfonu. Najczęściej chodzi o dostęp do pozycji GPS, do katalogu ze zdjęciami albo do kalendarza. Niestety, jest to zwykle warunek konieczny - jeśli nie akceptujemy tego, to musimy poszukać innej aplikacji, która nie ma takich wymagań.
Samo zainstalowanie programów nie oznacza, że nasze urządzenie będzie lepsze. Musimy jeszcze chcieć z nich korzystać.
Pierwszą cechą smartfonu, która rzuca się w oczy, to klawiatura - nie jest numeryczna, lecz „qwerty”, tak jak w każdym laptopie czy komputerze (nota bene nazwa „qwerty” pochodzi od liter na kolejnych klawiszach poniżej klawiszy z cyframi). Aby wywołać na niej polskie znaki należy dłużej przytrzymać wybraną literkę - po chwili pojawiają się dodatkowe litery do wyboru. Niektórzy wolą wrócić do układu klawiatury znanej z tradycyjnych telefonów - wystarczy zmienić to w ustawieniach telefonu. Jednak warto dać szansę klawiaturze „qwerty”, bo kiedy się do niej przyzwyczaimy nie będziemy chcieli wrócić do starej.
Podstawową aplikacją, która znajduje się na każdym smartfonie jest kalendarz. Wbrew pozorom, to całkiem rozbudowany program, w którym, oprócz sprawdzenia daty, możemy zapisać terminy spotkań, rocznic, imienin czy choćby „weź pigułkę!” na najbliższych kilka lat. Smartfon będzie nam o tym przypominał. Obsługa kalendarza jest intuicyjna - wystarczy kliknąć wybraną datę w kalendarzu, po kolei wypełnić wszystkie pola i na końcu nacisnąć „zapisz”.
W następnym numerze Kuriera opiszę kolejne programy i zastosowania smartfonu. Pokażę, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Smartfon to przyjazne urządzenie i jeżeli damy mu szansę i poznamy go lepiej, to nie tylko ułatwi nam pracę i usprawni życie, ale stanie się naszym prywatnym pomocnikiem, a może nawet przyjacielem.
Piszcie na biuro@kurierkamieniarski.pl o jakich funkcjach smartfonu ma być następny tekst.
„Czas to pieniądz” – głosi znane przysłowie. Przywykliśmy do tego, że za czas poświęcony
pracy otrzymujemy zapłatę w postaci pieniędzy. Co by się jednak stało, gdyby za godzinę pracy
otrzymywać… godzinę pracy? Właśnie na takiej zasadzie działają banki czasu.
Oszczędzać – odkładać, zbierać, gromadzić, racjonować, miarkować, zachowywać na później, zużyć mniej...
Idea narodziła się w latach 80. za sprawą amerykańskiego prawnika Edgara Cahna, który wprowadził tzw. timedollars, czyli walutę odzwierciedlającą czas poświęcony pracy. Na polskim gruncie banki czasu pojawiły się w latach dziewięćdziesiątych, początkowo pod nazwą LETS (Local Exchange Trade Systems). Banki czasu są własną inicjatywą członków społeczności sąsiedzkich lub miejskich. Łączy je tylko wspólna idea i nazwa (choć mogą też funkcjonować pod inną), gdyż każda taka wspólnota działa niezależnie i na własnych zasadach.
Zasada działania jest prosta – jednostką płatniczą nie są pieniądze, lecz czas. Każda usługa, niezależnie od jej statusu społecznego, jest wyceniana dokładnie tak samo. Godzina sprzątania równa się godzinie korepetycji lub naprawiania samochodu. Każdy, kto ma trochę wolnego czasu i dobrych chęci, może zaoferować swoje usługi lokalnej społeczności, a poświęcony w ten sposób czas trafi do banku i będzie go można wykorzystać na usługi uzyskane od pozostałych członków.
W przedsięwzięciu może uczestniczyć każdy. Wśród usług, na które zgłaszane jest zapotrzebowanie, znajdziemy np. wspólne wyjście do kina, opiekę nad dzieckiem, zrobienie zakupów albo spacer z psem. Nawet osoby, które nie posiadają żadnych specjalistycznych umiejętności, lub uważają, że takowe nie przydadzą się lokalnej społeczności, na pewno znajdą coś, co mogą zaoferować.
Aby zacząć korzystanie z banku czasu wystarczy taki bank założyć – potrzeba do tego tylko kilka osób, które wyrażą chęć uczestniczenia w tym przedsięwzięciu. Można też przyłączyć się do istniejącego banku czasu. Banki czasu działają już w wielu miejscach w Polsce. Jednak dość istotną cechą jest ich lokalny charakter. W prawdzie nie jest niemożliwa wymiana usług na odległość kilkudziesięciu czy kilkuset kilometrów, ale w praktyce łatwiejsze okazuje się funkcjonowanie banku w społeczności obejmującej osiedle lub małą miejscowość.
Bezpłatna pomoc sąsiedzka jest nieopodatkowana, nie należy się więc martwić kwestiami prawnymi. Tylko od dobrej woli i chęci działania mieszkańców miasta lub osiedla zależy, czy uda się zgromadzić wystarczająco liczną grupę, żeby cała idea mogła wejść w życie. W tym celu trzeba zadbać o to, by jak najszersze grono osób dowiedziało się o inicjatywie, na przykład poprzez ogłoszenia albo pocztę pantoflową. Ważne jest też, aby jedna osoba zdecydowała się koordynować działania banku i pilnować rejestru godzin. Jeśli te dwa warunki zostaną spełnione, rozwój nowego banku czasu jest tylko kwestią… czasu .
Dobrodziejstw płynących z bezpłatnej pomocy sąsiedzkiej jest wiele. Po pierwsze, stwarza możliwość wymiany usług osobom, które nie mają pieniędzy lub z jakichś przyczyn są wykluczone zawodowo. Jest to doskonała formuła dla bezrobotnych, dzięki której mogą nie tylko pożytecznie wykorzystać swoje zdolności pomagając innym, ale też uzyskać dostęp do bezpłatnych usług, odciążając finansowo domowy budżet. Również osoby starsze mają szansę dzielić się z innymi swoim czasem oraz obecnością, a w zamian otrzymać pomoc na przykład przy sprzątaniu czy utrzymywaniu mieszkania.
Banki czasu pomagają także zacieśnić więzi wśród małych społeczności. Może się okazać, że ludzie z jednego osiedla odnajdą przy okazji wspólne pasje, o których nigdy by się nie dowiedzieli, mijając anonimowego sąsiada z domu obok. Aby pomagać sobie nawzajem, nie trzeba wiele. Mimo że praca w ramach banków czasu nie jest całkiem bezinteresowna, to nie chęć zysku jest głównym motywem działania. Chodzi przede wszystkim o możliwość pomagania osobom z otoczenia i zacieśniania więzi. Korzyści z tego wynikające są jedynie skutkiem, a nie celem.
Z drugiej strony, bezpłatna pomoc sąsiedzka wydaje się być doskonałym sposobem na ograniczenie wydatków, zwłaszcza w czasach trudnej sytuacji ekonomicznej. Wiele z usług, które niepotrzebnie nadwyrężają naszą kieszeń, można z powodzeniem uzyskać od sąsiadów w zamian za odrobinę swojego czasu. Na bazie szczerej i uczciwej komunikacji można zdziałać zadziwiająco wiele, przy okazji odwzajemniając otrzymaną pomoc.
W dzisiejszych czasach często zapomina się o wartości, jaką niesie ze sobą praca, postrzegając ją głównie jako sposób na zarobienie pieniędzy. W skutek postępu technologicznego staliśmy się wręcz niebezpiecznie samowystarczalni, przez co przeznaczamy coraz mniej czasu na budowanie wspólnoty. Banki czasu wydają się być znakomitym sposobem na przełamanie tego wzorca i otwarcia się na możliwości, jakie niesie ze sobą współpraca z ludźmi, którzy nieraz są na wyciągnięcie ręki.
Więcej informacji:
www.bankczasu.org
www.bankczasu.gsi.pl
www.lodzkibankczasu.pl
kaliskibankczasu.caritas.pl
Odpowiedź: Rondo Mogilskie. Kolejny duży projekt Pracowni Lubosza Karwata to kontynuacja rozpoczętej w wrześniu 2012 roku akcji „Wyspiański na Mogilskim”. Tym razem jednak ma być więcej i szybciej.
W Krakowie, na Rondzie Mogilskim, mieszkańcy królewskiego miasta i ich goście będą mieć okazję wzięcia udziału w ułożeniu największej mozaiki na świecie. I ta mozaika ma zostać wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Mozaika ma zostać ułożona w najkrótszym czasie, co również będzie powodem wpisu do Księgi, a w procesie układania ma wziąć udział największa liczba osób. I to również będzie przedmiotem zainteresowania przedstawiciela komisji Guinnessa.
Pomysłodawcami projektu są: Małgorzata Jantos – wiceprzewodnicząca Rady Miasta Krakowa i Lubosz Karwat znany w naszej branży artysta zajmujący się układaniem mozaiki. Organizatorzy to: Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Pracownia Lubosza Karwata. W realizację pomysłu zaangażowani są rownież sponsorzy. Dotychczas akcję wsparli już: Atlas, Makita, Rogala, Granex, Weha, Tenax i mozaikoholik.pl.
W ciągu tygodnia ułożymy 85 metrów kwadratowych mozaiki inspirowanej twórczością Wyspiańskiego. Planujemy ustanowić rekord Guinnessa tworząc największą na świecie, kamienną mozaikę ułożoną z pomocą największej liczby osób i w najkrótszym czasie. Nad biciem rekordu będzie czuwać zaproszony przedstawiciel komisji Guinnessa. W tym roku upiększymy przeciwległy do już ozdobionego murek. Procesy technologiczne i materiały będą identyczne jak w 2012 r. Mozaika będzie układana w tym samym stylu, a motywy artystyczne będą kontynuacją już istniejących, z zachowaniem narzuconej kolorystyki.
Plan: od 01 do 07 czerwca 2013 / 8:00 – 17:00 układanie mozaiki
08 czerwca 2013: Prace kosmetyczne i porządkowe, uroczyste przekazanie certyfikatu przez komisję Guinnessa na ręce organizatorów i władz miasta, impreza w formie wernisażu. Na wernisaż będą zaproszeni również sponsorzy akcji.
Cele i przewidywane efekty: Dzięki ozdobieniu szarych, betonowych murów techniką mozaiki kamiennej, zyskamy upiększona przestrzeń miejską. Jak pokazała zeszłoroczna akcja – mieszkańcy Krakowa bardzo entuzjastycznie podchodzą do możliwości estetycznej zmiany przestrzeni jaką użytkują. Co oczywiste, zyskują też dzięki temu większy szacunek do powstałego dzieła. Miasto Kraków może zyskać wizerunek ośrodka mozaiki we wschodniej części Europy.
Uczestnicy: Wydarzenie będzie dostępne dla wszystkich chętnych do wzięcia w nim udziału; mieszkańców, przypadkowych przechodniów, dzieci, młodzieży i dorosłych. Tak jak w ubiegłym roku, nad całokształtem artystycznym będą czuwać przeszkoleni w tym kierunku wolontariusze. Uczestnicy akcji będą rejestrowani na miejscu wydarzenia, aby móc obliczyć ilość uczestników tworzących mozaikę dla potrzeb komisji Guinnessa.
Gdzie:
Kraków, Rondo Mogilskie
Kiedy:
1-8 czerwca 2013 r.
Co:
kamienna mozaika kwiatowa inspirowana twórczością Wyspiańskiego
Ile:
85 metrów kwadratowych
Kto:
każda chętna osoba, która chce uczestniczyć w czymś wyjątkowym
_____
Dodano 20 maja 2013 r.
Ze względu na późną odpowiedź biura Guinnessa, organizatorzy wycofali się z bicia rekordu do księgi Guinnessa. Nadal jednak będzie to układnaie największej mozaiki kamiennej.
Choć BCC otacza aura elitarności, to jego członkiem może być każdy przedsiębiorca przestrzegający Statutu Clubu – statutu zobowiązującego do reprezentowania wysokich norm etycznych, przestrzegania zasad kodeksu kupieckiego i działania zgodnie z ideą społecznej odpowiedzialności biznesu. Jednak czyż nie są to zasady, którymi od zawsze kieruje się większa część braci kamieniarskiej?
Business Center Club to organizacja, która broni przedsiębiorcę przed złym prawem, przed nieuczciwą konkurencją, przed biurokracją. Która promuje firmy, ich usługi, produkty. To organizacja, która szkoli jak zarabiać pieniądze, jak oszczędzać pieniądze – mówi Marek Goliszewski, Prezes BCC.
– osób i firm, ogólnopolski zasięg działania – 23 organizacje terenowe, status reprezentatywnej organizacji pracodawców oraz 20-letnie doświadczenie. Jednak najcenniejsza jest opinia samych przedsiębiorców – przedstawicieli małych średnich i dużych firm, którzy w badaniach opinii prowadzonych w latach 1997-2011 potwierdzają, że BCC jest użyteczny i skutecznie walczy o ich prawa oraz dobre imię.
BCC prowadzi aktywny lobbing gospodarczy na rzecz rozwoju gospodarki wolnorynkowej, tworzenia dobrego prawa, obrony interesów polskich przedsiębiorców. Z członkami Klubu konsultowali się dotychczas wszyscy prezydenci i szefowie rządu RP. Eksperci BCC współtworzą i opiniują ustawy gospodarcze, uczestniczą w pracach komisji parlamentarnych, przekonują do swoich rozwiązań ministrów i posłów.
– Jak świadczą liczne przykłady, państwo bywa wrogiem przedsiębiorcy – zauważa Bogusław Piwowar, Wicepres BCC, Dyrektor Biura Lobbingu i Edukacji BCC, Wiceprezes ds. Inwestycji BCC. – Dlatego też BCC chroni swoich członków we wszystkich sferach funkcjonowania prawa. Te skuteczne działania wyróżniają BCC spośród innych organizacji pracodawców. Jesteśmy po prostu skuteczni.
Eksperci BCC analizują i piętnują błędy oraz zaniechania rządzących proponując rozwiązania najlepsze dla przedsiębiorczości. Zasługa BCC to m.in.: obniżenie podatku od osób prowadzących działalność gospodarczą z 27% do 19%, wprowadzenie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, uchwalenie ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym. Jedna z ostatnich to odebranie prokuratorom prawa do wszczynania kontrowersyjnych śledztw w sprawie działania zarządów na szkodę spółki (tj. usunięcie art. 585 z Ksh.).
Poza działaniami służącymi całej gospodarce, BCC koncentruje się przede wszystkim na działaniach na rzecz firm-członków BCC, które mają służyć podniesieniu ich konkurencyjności rynkowej oraz wspierać w różnych dziedzinach związanych z prowadzoną działalnością. Ważnym aspektem działalności klubu jest też edukacja członków poprzez dostarczanie informacji z zakresu prawa gospodarczego, zarządzania, marketingu, finansów, itd. Cel ten realizowany jest przez organizację konferencji i seminariów umożliwiających spotkanie z ministrami, posłami, szefami urzędów centralnych, a także wybitnymi ekonomistami i ekspertami. – Łatwiej jest porozumiewać się między sobą w takiej organizacji niż szukać kontaktu poprzez różnego rodzaju ogłoszenia, internet... mówi Zbigniew Niemczycki, Członek Rady Głównej BCC to się też dzieje i będzie się działo. Natomiast jest to, w sposób naturalny, taki link do zawarcia nie tylko przyjaźni, znajomości i koleżeństwa, ale również do wspierania siebie nawzajem. Każdy członek organizacji objęty jest również Polisą Bezpieczeństwa – ochroną interesu gospodarczego firmy np. w sytuacji potrzeby podjęcia działań mediacyjnych w sporach z instytucjami administracyjnymi lub innymi podmiotami życia gospodarczego, a także reprezentowaniem interesów członka w kontaktach z mediami, wymiarem sprawiedliwości, kontrahentami czy innymi instytucjami państwowymi i UE.
Od 2002 roku Business Centre Club reprezentuje interesy pracodawców w Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych i jako związek pracodawców uczestniczy w najważniejszych sprawach społecznych i gospodarczych kraju. Bierze udział w pracach nad projektem ustawy budżetowej, negocjuje z przedstawicielami związków zawodowych ponadzakładowe układy zbiorowe pracy, opiniuje akty prawne i ich projekty, występuje do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie zgodności z Konstytucją ustaw i innych przepisów, podejmuje działania wobec administracji publicznej, samorządów, Sejmu i Senatu na rzecz ochrony interesów gospodarczych swoich członków, występuje z powództwami, wnioskami o ściganie, oskarżeniami prywatnymi, przystępuje do toczących się postępowań w interesie członków BCC.
BCC jest organizacją międzynarodową, wyróżnioną przez Parlament Europejski nagrodą EKES za znaczący wkład w krzewienie integracji i tożsamości europejskiej. Honorowymi członkami BCC są m.in.: José Manuel Barroso, Leszek Balcerowicz, George Bush, Jerzy Buzek, Jacques Chirac, Bill Clinton, Janusz Lewandowski, Margaret Thatcher, Władysław Bartoszewski i Lech Wałęsa. Od początku swojego istnienia BCC propaguje idee odpowiedzialności społecznej firm.
Dla branży kamieniarskiej BCC ma propozycje działań koncentrujących się na: – wspieraniu rozwoju działalności firmy poprzez m.in.: wymianę informacji oraz rekomendowanie firmy członkowskiej wśród blisko 2500 członków BCC poprzez m.in. Portal internetowy, Wydawnictwa BCC (m.in. Rocznik, Najlepsze Firmy); dostęp do rezerwy kadrowej w ramach „Giełdy Fachowców”, spotkań z przedsiębiorcami; – edukacji gospodarczej poprzez zapraszanie przedstawicieli firmy na ponad 20 seminariów, debat i konferencji w roku oraz poprzez wydawnictwa BCC m.in. Biuletyn Specjalny BCC, Magazyn BCC; – poradach ekspertów m.in.: prawnych, podatkowych, w zakresie prawa zamówień publicznych, sprawdzania partnerów gospodarczych i windykacji należności, funduszy europejskich, redukcji kosztów, restrukturyzacji i przekształceń prawnych; – promocji firmy i jej produktów poprzez organizowane przez BCC konkursy: Lider Polskiego Biznesu, Ambasador Polskiej Gospodarki (pod patronatem MSZ) i nagrodę Medal Europejski; – integracji w ramach branży w ramach komisji branżowych BCC; – usługach „centrum biznesu” w siedzibie BCC.
Kontakt:
Business Center Club
pl. Żelaznej Bramy 10, 00-136 Warszawa
tel. (22) 625 30 37, fax (22) 621 84 20
www.bcc.org.pl, e-mail: biuro@bcc.org.pl