Reklama


Artykuły

TIA cz. 14 Szewc boso chodzi

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: niedziela, 13 listopada 2022 14:40

kk120_S56_01.jpg

Jak to jest, że Kiszkiel ma swoją kopalnię Impali, a brakuje mu materiału?

Z takim pytaniem spotykam się bardzo często. Nawet przyjąłem sobie osobisty podział moich rozmówców. Część osób to te, które były choć raz w kamieniołomie i mają jakikolwiek pogląd na to, co się dzieje w wyrobisku. Mają pojęcie o wydobyciu, wiedzą, co to są konwencjonalne metody wydobycia1) czy mining slabs2). Zdają sobie sprawę z tego, że nie wszystko, co się wydobędzie z przodka, nadaje się do przerobu, nie mówiąc już nawet o sprzedaży.

Żeby wysłać do Polski 1000 ton kamienia w bloku, który nadaje się do przerobu i klient będzie zadowolony z jakości materiału, musimy – jak to mówimy z Zenkiem – „wyrzucić” 10 000 ton materiału. Łatwo można policzyć, że jest to wychodowość na poziomie około 10 procent. I taki poziom jest akceptowalny do prowadzenia granitowego biznesu. Wiadomo, czasami będziemy nad kreską, a czasami pod nią. Co ma wpływ na to, gdzie jesteśmy i ile materiału wysyłamy do Polski? Bardzo wiele rzeczy. Można je podzielić na te, na które mamy wpływ i te, na które nie mamy wpływu. Pogoda, matka natura czy nawet coronavirus jest poza naszym wpływem, ale sprzęt, ludzie, nadzór czy wizja kamieniołomu to elementy, za które jesteśmy odpowiedzialni.

Pogoda w RPA jest wyznacznikiem, czy w ogóle wjedziemy na kopalnię. Wyobraźcie sobie, że deszcz, który spadnie w nocy, może sparaliżować wydobycie nawet na kilka dni. W naszym przypadku powodem jest glina powszechnie tu występująca na powierzchni terenu. Będąc pierwszy raz w RPA, nie zdawałem sobie sprawy, jak nasączona wodą glina może przeszkadzać w przemieszczaniu się po tzw. „tarr road”3), nie mówiąc o niemożności wykonywania pracy. Jedyny sprzęt, który może się poruszać w takich warunkach, to koparki na gąsienicach. Choć i ich możliwości się kończą, gdy mocno popada. Ludzie boją się wejść na przodek, bo ich strach przed poślizgnięciem jest na tyle duży, że próby nakłonienia ich do pracy kończyły się strajkiem.

Przy okazji. Nadal zadziwia mnie to, w jakich warunkach oni mieszkają, skoro przez okres deszczu wolą pozostać na kopalni, niż iść do domu. Tak. Gdy zaczyna lać, ludzie przestają pracować i chronią się w kontenerach socjalnych na kopalni. Po prostu siedzą i nic nie robią. NIC, kompletnie NIC. Oczywiście musimy zapłacić im za te godziny siedzenia. Może się rodzić pytanie, dlaczego nie odpracują tego czasu w inny dzień, kiedy pogoda pozwoli na to. Zapomnijcie. Gdybym ich ściągnął do pracy w sobotę i potem powiedział, że odpracowywali dzień stracony przez deszcz, to w poniedziałek byłby strajk i najazd związków zawodowych na kopalnię.

Wróćmy do deszczu. Pierwszy raz – nieświadomy tego, czym jest ta glina po nocnych opadach – pojechaliśmy z Zenkiem na wyrobisko. Samo dotarcie było już wyczynem. Auto z napędem na cztery koła ledwo dojechało. Wtedy to była dla mnie fajna przygoda jak z filmów o przeprawach terenowych, choć była to tylko zwykła droga na kopalnię. Można to porównać do jazdy w warunkach zimowych w Polsce, kiedy naszych drogowców zaskoczyła zima: auto pływa w niekontrolowany sposób. Ale jakaś z tego frajda była.
W końcu dojechaliśmy, wysiedliśmy i zaczęliśmy iść w stronę biura. Dziś rozpoznaję nasączenie wodą gliny po jej kolorze. Wtedy jeszcze nie potrafiłem i po dwóch krokach byłem bez butów, które zostały w glinie, a po kolejnych krokach straciłem również skarpetki. Kiedy bosy stanąłem na lekko suchszej glinie, zrozumiałem, że te warunki pracy bardzo mocno odbiegają i będą odbiegać od polskich. Najdłuższy okres przestoju z powodu opadów deszczu, jaki pamiętam, to 20 dni. Ponad pół miesiąca bez jakiegokolwiek kawałka bloku wydobytego i przygotowanego na eksport!

Wspomniałem o tarr road. Skoro auta osobowe mają trudność, żeby ją pokonać po deszczu, to można zapomnieć o wywozie bloków do portu ciężarówkami. Czyli nie mając produkcji tracimy też możliwość załadunku statku. Ostatnią chwilą, by ratować sytuację, jest początek opadów – trzeba wywieźć bloki na szczyt tarr road ładowarką i załadować na tiry, zanim te utkną w błocie.
Oczywiście czarni kierowcy są mądrzejsi od nas i nieraz na siłę próbowali dojechać pod suwnicę po bloki. Najczęściej kończyło się to tym, że dwa do trzech dni spędzali na kopalni i dopiero – gdy warunki pozwalały – próbowaliśmy „wyszarpać” ciężarówki ciężkim sprzętem.

Zapytacie, dlaczego nie wykorzystamy odpadów – ponad 10 000 ton materiału miesięcznie – do utwardzenia dróg? Był taki plan. Myśleliśmy o postawieniu ciągu kruszącego, ale jest jeden problem. Impala CB, jak każde gabro, ma trzy kierunki łupliwości – niestety, jednym z nich jest łupanie się na ostro. Powstają tzw. „blaszki”, które nie będą się zagęszczać, a większe kawałki mogą stwarzać niebezpieczeństwo uszkadzania opon. Więc rosną nam hałdy odpadów, a drogi są przejezdne tylko do momentu opadów deszczu.
O Matce Naturze, czyli co za skałę wyjmujemy na przodku, opowiem w kolejnym tekście. Teraz wrócę do drugiej grupy moich rozmówców wspomnianych na początku tekstu. Wiedza tej grupy na temat wydobycia jest niestety zerowa. Dlatego łatwo im pytać dlaczego właściciel kopalni nie ma materiału? Wtedy zadaje jedno pytanie: „Czy myślisz, że w kopalni biorę materiał z przodka tak, jakbym kroił tort i wszystko jest czyste? A to, co jest wadliwe, pakuję na statek i wysyłam do Polski, by tu odbiorcy katowali się materiałem wadliwym, bo czysty sprzedaję lokalnie dla szybszej kasy?” I niestety wtedy pada szybka odpowiedź: „A tak nie jest?” W tym momencie wiem, że nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać rację i uśmiechnąć się porozumiewawczo.
Każdy biznes z boku wygląda na łatwy i prosty. Schody się zaczynają wtedy, kiedy zabierasz się za ten biznes. A może po prostu my jesteśmy głupi, że zajmujemy się takim biznesem? TIA!


1) za pomocą materiałów wybuchowych.
2) Mining slabs to wydobycie materiału za pomocą liny diamentowej, czyli cięcie pionowe i poziome i później kładzenie na płasko dużych płyt skalnych, które – po umyciu – dzieli się na bloki gotowe do wywiezienia.
3) Tarr road – aby ułatwić poruszanie po terenach piaszczystych drogi, najczęściej lokalne, utwardzone są za pomocą gliny – w czasie pory suchej warstwa gliny umożliwia w miarę wygodny przejazd, ale podczas deszczu droga staje się wyjątkowo błotnista, ponieważ do utwardzania nie używa się niczego poza gliną.


TIA – This is Africa – to najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot w odniesieniu do RPA. Przez ostatnie 10 lat powtórzyłem go tysiące razy. Na głos i w myślach.

przeczytaj cały artykuł

W związku z... Targi A.D. 2022

Autor: Krzysztof Skolak PZK   |   Data publikacji: niedziela, 13 listopada 2022 14:34

 

W codziennym wirze spraw, które składają się na nasze życie biznesowe i które nierzadko pochłaniają nas bez reszty, warto na chwilę się zatrzymać i dać sobie szansę spojrzenia z trochę innej strony. A okazji ku temu jest całkiem sporo.

Kilka wydarzeń w roku organizuje Polski Związek Kamieniarstwa. Od kilkugodzinnych po jedno – dwu – trzydniowe, czasami on-line, zazwyczaj twarzą w twarz, spotykamy się budować sieć kooperacji, wymiany doświadczeń, zdobywania wiedzy, podnoszenia kwalifikacji. Okazją do spotkań są również różne wydarzenia organizowane przez firmy dla swoich klientów. Dni otwarte, jubileusze, spotkania integracyjne stały się dość powszechne i również dają okazję do spotkań zarówno biznesowych, jak i towarzyskich. Spotkania w końcu od zawsze są istotnym aspektem targów kamieniarskich.
Kalendarz tych wszystkich wydarzeń jest znacznie bogatszy, niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu, co z jednej strony potwierdza potrzebę ich organizacji, z drugiej często zmusza do dokonywania wyborów. Każde ze spotkań ma swoją specyfikę, dlatego ich większa liczba pozwala dopasować decyzję o udziale do swoich indywidualnych potrzeb.

Jedne wydarzenia są typowo biznesowe, pozwalają zapoznać się z jakąś ofertą. Na innych możemy się czegoś dowiedzieć, nauczyć. Jeszcze inne wiążą się przede wszystkim z budowaniem relacji, integracją. Wszystkie pomagają nawiązywać kontakt, budować relacje. Każdy z przedstawionych aspektów jest ważny, niekiedy łączą się ze sobą, każdy z nich jest potrzebny i każdy daje jakieś szanse.
Listopad to tradycyjnie czas spotkań na targach kamieniarskich. Choć rola targów w dobie szybkich autostrad, tanich samolotów, podróży bez paszportu mocno się zmieniła, to ciągle dają największe możliwości spotkania się szerokiego grona przedstawicieli branży w tym samym miejscu i czasie. Oprócz tradycyjnego zadania, jakim jest prezentacja firmy i jej oferty, rozwijają się i zyskują na znaczeniu inne aspekty imprezy targowej. Jednym z tych aspektów jest integracja, zwyczajne spotkania sprzedawców i ich (byłych, obecnych lub przyszłych) klientów, zarówno na stoiskach targowych, na wieczorze branżowym, czy też wieczorami „gdzieś w mieście”. Powoli rośnie również grono profesjonalistów, dla których ważny jest inny, moim zdaniem kluczowy punkt imprez tego typu: edukacja.

W ramach imprez towarzyszących targom organizowane są – poruszające bardzo szeroką tematykę branżową – konferencje. Często jest to jedyna możliwość uzyskania wiedzy w danej dziedzinie, podjęcia dyskusji, nawiązania kontaktu z fachowcem danej dziedziny. Jednym z takich inicjatyw jest organizowana przez Instytut Łukasiewicza i Polski Związek Kamieniarstwa „Debata o Kamieniu”, do udziału w której serdecznie namawiam. Spotkanie odbędzie się drugiego dnia (24 listopada) targów STONE 2022 w Poznaniu, a udział w nim nie wymaga wcześniejszej rezerwacji. Z poruszaną tematyką można zapoznać się na stronie PZK (www.kamieniarze.org.pl).
Obok spotkania wystawców, debaty, Turnieju Regionów, najbardziej cieszę mnie, że stoisko związkowe po 2 latach przerwy znowu pozwoli nam odbyć wiele ważnych rozmów, poruszyć nurtujące problemy, pochwalić sukcesami, poszukać optymistycznych znaków na kolejny sezon.

Do zobaczenia w Poznaniu!

 

 

przeczytaj cały artykuł

Zacznijmy rozmawiać

Autor: Michał Firlej   |   Data publikacji: niedziela, 13 listopada 2022 14:26

kk120_S44_03.jpg

Przed, w trakcie i po każdych targach słyszymy głosy, że kamieniarze nie mają po co przyjeżdżać do Poznania, ponieważ nie ma architektów, czyli potencjalnych decydentów wskazujących na zastosowanie kamienia, jego pochodzenie, właściwości użytkowe itd. Grupa ta stała się dosyć zmitologizowana – gdzieś są, czegoś chcą i ciągle się czepiają – przesiadują daleko, powiedzmy na Olimpie, i rozmyślają o tym, jak tu NIE zastosować kamienia.

Od dawna przyglądam się specyfikacjom, jakie mają być podstawą dla dostaw wyrobów kamieniarskich. Spotykam w nich wiele niejednoznaczności, które powodują, że na podstawie tych dokumentów w zasadzie nie sposób dostarczyć wyrobu lub ewentualnie dostarczony kamień nie powinien zostać do danego zadania przeznaczony.

Przyczyn sytuacji jest tu kilka. Jedną z nich upatruję w ciągłym braku wypromowania niezależnego miejsca, gdzie osoby zajmujące się projektowaniem mogą otrzymać niezbędną wiedzę. Takie osoby często trafiają do przedsiębiorców, którzy powinni w sposób profesjonalny doradzić, dobrać i zaproponować odpowiednie rozwiązania na wstępnym etapie koncepcji obiektu. Najczęściej jednak podpowiedzi koleżanek i kolegów z naszej branży kończą się katastrofą – wskazania służą partykularnym interesom: wyłączność na materiał, możliwość osiągnięcia wysokiej marży.
Powyższe podejście ma znamiona patologii, zamiast przedstawienia najlepszego rozwiązania, przedstawia się najbardziej korzystne dla firmy dostarczającej materiał. Po kilkukrotnym zetknięciu się z tego typu przedsiębiorcą oczywiste jest, że następny projekt powstaje z betonu lub ceramiki.

Z powyższych przyczyn musimy przenieść rozmowę z projektantami na nowy poziom, żeby mieli oni wsparcie w naszej branży, zaowocuje to zwiększeniem ilości dobrych projektów i pojawieniem się kamienia w większej ilości realizacji.
W tym celu porozmawiajmy. Najbliższa możliwość pojawi się na nadchodzących Targach Stone, gdzie Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego oraz Polski Związek Kamieniarski przy czynnym udziale organizatora Targów Branży Kamieniarskiej STONE 2022 zorganizowali wydarzenie „Debata o kamieniu”. Zapraszam serdecznie do udziału w spotkaniu.

#michalfirlej

przeczytaj cały artykuł

Szybki i precyzyjny montaż liter

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: niedziela, 13 listopada 2022 14:20

kk120_S42_02.jpg

Montaż liter z metaloplastyki bywa dla niektórych firm kamieniarskich sporym utrapieniem.

Na rynku od dawien dawna prym wiodą litery z kołkami montażowymi, pod które należy wywiercić otwory montażowe w materiale, w którym chcemy je osadzić.
Drugim rozwiązaniem jest klejenie. Oczywiście można używać w tym celu dostępnej chemii, klejów w tubach, klejów dwuskładnikowych epoksydowych. Ma to niestety pewną wadę. Mianowicie po dociśnięciu znaku, litery do płyty nagrobkowej, nawet najmniejszy nadmiar kleju pozostawia nieestetyczną obwódkę. Cała operacja może być frustrująca i czasochłonna.

Alternatywą dla drugiego typu montażu jest używanie liter, które posiadają montażową taśmę dwustronnie klejącą. Jednak każdy, kto kiedykolwiek kleił litery wie, ile trudu trzeba włożyć w równe naklejenie liter.
Dlatego do liter zamawianych w Rodlew QMD bezpłatnie dodajemy szablony montażowe ułatwiajace i przyspieszające pracę. Jest to pasek kartonu z wyciętymi w nim gniazdami na umiejscowienie liter/znaków. Umieszczone w gniazdach znaki są podtrzymywane naklejoną od przodu taśmą. Co jest istotne, taśma ta nie pozostawia śladów kleju np. na wypolerowanej powierzchni.
Wystarczy zdjąć z taśmy umieszczonej na literach i cyfrach papier zabezpieczający i całość, razem z szablonem, przyłożyć do odpowiednio przygotowanej powierzchni płyty nagrobkowej.

Do każdego zamówienia na litery z taśmą dwustronnie klejącą dodajemy ulotkę informacyjną, jak prawidłowo przygotować powierzchnię, do której chcemy je przykleić. Niezmiernie istotne jest dobre odtłuszczenie powierzchni, odpowiednia temperatura oraz wcześniejsze przygotowanie rozmieszczenia, gdyż raz przyklejona litera jest trudna do oderwania i nie nadaje się potem do ponownego montażu. Ten element należy do nas odesłać, a my „uzbrajamy” go ponownie w taśmę klejącą.

W firmie Rodlew QMD korzystamy ze sprawdzonych, światowych rozwiązań, a taśma wykorzystywana w procesie produkcji to produkt znanej firmy 3M. Nabywamy ją wyłącznie u sprawdzonych dystrybutorów, gdyż asortyment 3M jest bardzo często podrabiany.
Szablony to duże ułatwienie, przyspieszenie pracy oraz estetyka wykonania. Całość produkcji począwszy od wycięcia litery, poprzez jej obróbkę, nałożenie taśmy aż po wycięcie szablonu wykonujemy w naszej firmie. Dlatego mamy pełną kontrolę nad całym procesem i jesteśmy pewni jakości końcowego produktu.

kk120_S42_01.jpg

Gotowe do montażu litery umieszczone w szablonie


Artykuł na podstawie materiałów własnych Rodlew QMD

przeczytaj cały artykuł

EDSTONE – 800 Podnośnik do płyt

Autor: Edward Kowalski   |   Data publikacji: niedziela, 13 listopada 2022 13:42

kk120_S41_03.jpg

Jesteśmy w branży od 1979 roku, a ostatnie lata przynoszą duże zmiany. Każdy przyzna, że jako branża borykamy się z brakiem wykwalifikowanych pracowników. Dlatego skostruowaliśmy sobie narzędzie, które miało ułatwić pracę w naszej firmie. Początkowo miało być używane wyłącznie do naszych potrzeb, lecz dość szybko się okazało, że inne firmy kamieniarskie też są nim zainteresowane.

 Podnośnik EDSTONE-800 to nowoczesna alternatywa dla tradycyjnego transportu płyt kamiennych. W bezpieczny i szybki sposób umożliwia podniesienie, przetransportowanie, załadunek materiału o dużej masie przy małym nakładzie sił operatorów. Za pomocą wyciągarki linowej – zasilanej akumulatorowo – oraz systemu rolkowego do podniesienia i przetransportowania płyty o wadze do 800 kg wystarczy dwóch pracowników, a niewielki rozstaw kół sprawia, że bardzo dobrze radzi sobie z wąskimi przejazdami i w każdym terenie. Koła są pompowane, więc opory toczenia są minimalne, a podjazd na krawężnik nie będzie problemem.

Projekt powstał 3 lata temu i przez ten czas był dopracowywany i testowany. Został również sprawdzony pod względem konstukcyjnym i wytrzymałościowym. Potwierdzeniem jest certyfikat CE, który EDSTONE – 800 posiada. CE to europejskie oznaczenie świadczące o zastosowaniu i spełnieniu przez producenta odpowiednich wymagań zawartych w dyrektywach europejskich, a także w normach powiązanych z wyrobem – wyrób nim oznaczony spełnia odpowiedni poziom bezpieczeństwa. Podnośnik EDSTONE – 800 jest też chroniony patentem.
Parametry techniczne podnośnika są wystarczające w większości prac wykonywanych w kamieniarstwie. Udźwig 800 kg i wysokość podnoszenia 110 cm pozwalają, by załadować i rozładować kamienną płytę z samochodu dostawczego. Przemyślana konstrukcja rolek będących na wyposażeniu podnośnika pozwala na łatwe manewrowanie płytą na samochodzie bez nadmiernego wysiłu ze strony operatora. Podnośnik w pracy pokazuje film, do którego link znajduje się w QR kodzie umieszczonym obok. Warto go obejrzeć, by zobaczyć jak przydatnym urządzeniem jest EDSTONE – 800.
Sam podnośnik ma niewielkie rozmiary i dzięki temu jest łatwy w transporcie. Waży 85 kg, a wymiary to szerokość 40 x 10 cm i wysokość 170 cm.

EDSTONE – 800 to przede wszystkim polski produkt, adresowany do firm kamieniarskim. Jego użycie podnosi bezpieczeństwo pracy oraz poprawia warunki BHP. Umożliwia wykonanie tej samej pracy przez mniejszą liczbę pracowników i przy mniejszym wysiłku. Pomaga chronić użytkowników przed urazami spowodowanymi przeciążeniami układu mięśniowo-szkieletowego.

 


EDSTONE – 800
udźwig: 800 kg
wysokość podnoszenia: 110 cm .
zasilanie akumulatorowe
koła terenowe
certyfikat CE

 


Informacje i zamówienia:

Edward Kowalski
tel. 506 038 139

 

 

przeczytaj cały artykuł
Strona 60 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Sprzedam automat polerski
2026-08-18 10:16:19
Sprzedam tanio automat polerski firmy PROMASZ, mało używany, z głowicą. Cena do uzgodnienia. Krotoszyn. Tel. 607 334 259

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.