Zastanawiałem się od jakiegoś czasu, jak przedstawić temat, który zajmował mnie przez ponad pół roku. Mowa o rzeźbie. Jestem z niej wyjątkowo dumny i chciałbym opisać Wam kilka aspektów, które złożyły się na to – w mojej ocenie – wyjątkowe dzieło.
Część z Was mnie zna, część jeszcze nie. Zatem na wstępie chciałbym się przedstawić: nazywam się Michał Misiaszek i prowadzę na południu malowniczej Opolszczyzny pracownię kamieniarstwa artystycznego „Danaida”. Historia, którą macie przed oczami, zaczęła się ponad dwa lata temu. Zadzwonił do mnie pan Paweł Jannasz – inwestor, który, zamawiając nagrobek, chciał oddać hołd swojej zmarłej córce.
Pan Paweł wraz z rodziną – niezwykle zasłużoną, z ogromnymi tradycjami, biorącą udział w tak ważnych i burzliwych dziejach naszego kraju, jak kampania wrześniowa czy powstanie warszawskie – pragnęli stworzyć wyjątkowe miejsce pamięci. Projekt zakładał wykonanie naturalnej wielkości anioła, który miał stanowić dominantę całej kompozycji. Małgosia, nad której grobem miał stanąć, była – jak wspominała rodzina – wspaniałą, radosną dziewczyną, zachwycającą wszystkich wokół. Figura z piaskowca miała być kontynuacją tego zachwytu.
Zdaję sobie sprawę, że na łamach gazety branżowej temat „kolejnej rzeźby” może wydawać się do pewnego stopnia wtórny czytelnikom związanym z kamieniarstwem od lat. Chciałbym jednak podzielić się z Państwem przygodą, jaką był proces jej tworzenia. Chcę też pokazać, jak w realizacji tak wymagającego przedsięwzięcia potrafi pomóc przynależność do Polskiego Związku Kamieniarstwa (PZK).
Od czego zaczyna się taka praca? Naturalnie – od projektu. Ponieważ rzeźba miała nawiązywać do jednej z naszych wcześniejszych realizacji, mogłem posiłkować się już istniejącym modelem. W swojej pracy wykorzystuję punktownicę, dlatego do skopiowania rzeźby potrzebowałem modelu w skali 1:1. Z pomocą przyszedł skaner 3D oraz późniejszy wielkoformatowy wydruk na drukarce 3D. To niezwykle wygodne rozwiązanie, dzięki któremu możemy łatwo i precyzyjnie skalować nasze prace do dowolnych rozmiarów.
Skoro mamy model, co dalej? Jak łatwo zgadnąć, potrzebny jest kamień. Wybór padł na drobnoziarnisty piaskowiec Broniów. To fenomenalny materiał do obróbki i w mojej opinii jeden z lepszych piaskowców do tak koronkowej pracy. Dzięki drobnemu uziarnieniu można z niego wydobyć mnóstwo detali, a naturalnie ciepła barwa i delikatne przeżylenia nadają rzeźbie dodatkowych walorów estetycznych.
Blisko czterotonowy blok na tę realizację został dla mnie wyselekcjonowany przez zaprzyjaźnioną firmę, podobnie jak ja zrzeszoną w PZK – mowa tu o Kopalni Piaskowca „Sosnowica” i rodzinie Ręboszów. Cały proces przebiegł szybko, sprawnie, a co najważniejsze: bezpośrednio. Przynależność do związku daje tę nieocenioną zaletę, że kontaktujemy się od razu z właścicielem. Nie musimy odbijać się od działu sprzedaży. Sprawę załatwiamy szybko i rzetelnie.
Blok dotarł do mnie pod koniec wakacji i wtedy zaczęła się właściwa praca – uwalnianie rzeźby spod zbędnego materiału, aby dotrzeć do formy ukrytej w tym geometrycznym, prostopadłościennym więzieniu. Kolejne etapy możecie Państwo prześledzić na zdjęciach. To setki godzin pracy, mnóstwo użytych narzędzi, dłut i tarcz. Trwało to dłuższą chwilę, ale ostatecznie w połowie marca moje dzieło ujrzało w końcu światło dzienne.
Rzeźba miała docelowo stanąć na Cmentarzu Bródzieńskim w Warszawie. Pod koniec października 2025 roku udaliśmy się na miejsce z naszymi montażystami, aby przygotować teren pod rzeźbę – wylaliśmy nowy fundament i zamontowaliśmy nagrobek. Teraz, na wiosnę, przyszedł czas na wielki finał. Pojawił się dylemat: angażować lokalnego HDS-a oraz własną ekipę i jechać z nimi ponad 300 kilometrów, czy może rozejrzeć się na miejscu i zlecić montaż zewnętrznej firmie w Warszawie? W tym momencie na scenę wkroczyła firma Granity Skwara, również członek PZK.
Sytuacja wyglądała identycznie jak w przypadku kontaktu z państwem Ręboszami – jeden telefon do pana Lecha Rzeszotarskiego i tydzień później mogliśmy jechać na Bródno. Dzięki tej współpracy jedyną rzeczą, którą musiałem ze sobą zabrać, była... rzeźba. Na miejscu czekała już profesjonalna ekipa montażystów, a sam proces instalacji figury zajął dosłownie chwilę. To kolejny dobitny przykład na to, jak obecność w związku ułatwia zawodowe życie.
Finałem tej historii jest wzruszenie i radość na twarzach rodziny Małgosi Jannasz – kobiety, która za życia zachwycała wszystkich wokół, tak jak teraz zachwyca poświęcona jej figura. Dla mnie osobiście, poza oczywistą gratyfikacją finansową, największą nagrodą były słowa bliskich – pełne wdzięczności, wspomnień, ale i naturalnego w takich sytuacjach smutku.
To niesamowite, jak głębokie relacje potrafią tworzyć się między ludźmi. Mam wrażenie, że jeśli ktoś dopuszcza cię do tak delikatnej i osobistej materii, jaką jest strata ukochanej osoby, przestajesz być już tylko wykonawcą, a klient przestaje być tylko klientem. Powstaje szczególny rodzaj więzi, i taka właśnie nawiązała się między nami. To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że praca, którą wykonuję, jest ważna i potrzebna. Daje mi to ogromną motywację do tego, aby każde moje kolejne dzieło było jeszcze bardziej wartościowe.
Więcej zdjęć: fb/Danaida Misiaszek Kamieniarstwo Artystyczne
Autor z blokiem piaskowca ze złoża Broniów
| « poprzednia | następna » |
|---|