Reklama


Artykuły

Dom nad wodospadem Franka Lloyda Wrighta

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 15 września 2021 08:48

kk113_s54_03.jpg

Poszukiwania w sieci inspiracji dla branży to ciekawe doświadczenie. Tym razem zaowocowało znalezieniem jednego z najbardziej znanych domów na świecie. To budynek prywatny, który powstał w latach 30-tych XX wieku.
Fallingwater, bo tak brzmi jego nazwa. został ukończony w 1937 roku.

Dom znajduje się w Mill Run koło Ohiopyle (w stanie Pensylwania w USA) i został wybudowany na zlecenie Edgara J. Kaufmanna z Pittsburgha. W pierwotnym założeniu miał zostać zaprojektowany w sąsiedztwie potoku Bear Run, jednak autor projektu Frank Lloyd Wright poszedł krok dalej i zaprojektował dom bezpośrednio nad wodospadem, zapewniając mieszkańcom widok na wodną kaskadę.
Do budowy domu użyto kamieni z okolicznych kamieniołomów oraz zbrojonego betonu. Ale wielkie głazy leżące w strumieniu w miejscu budowy pozostawiono nietknięte. Jeden z nich delikatnie wystaje z podłogi w salonie.
Całość budynku jest mocno przeszklona, zapewniając mieszkańcom stały kontakt z naturą. Przeszklenia nie są mocowane w ramach – szkło znika w kamieniu.

kk113_s54_02.jpg

Schody zaprojektowano tak, że schodzący nimi ma wrażenie, że schodzi prosto do strumienia.
Dom nad wodospadem ma powierzchnię 495 m2, z czego 227 m2 stanowią tarasy. Pierwotnie kosztorys budowy opiewał na 35 tysięcy dolarów, – ostateczny koszt budowy zamknął się kwotą 155 000 $.

W 1965 roku właściciel przekazał budynek stanowi Pensylwania na muzeum. Jego stan wskazywał, że wymaga gruntownego remontu. Renowacja trwała 20 lat i pochłonęła 11,5 mln dolarów.

W 2019 roku Fallingwater – wraz z 7 innymi pracami Wrighta – został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. A jako ciekawstkę można dodać, że obiekt znalazł się w kolekcji Lego pt. „Klasyki architektury”.
.

przeczytaj cały artykuł

TIA cz. 8 Frycowe już zapłacone?

Autor: Jacek Kiszkiel   |   Data publikacji: środa, 15 września 2021 08:42

113tia.jpg

Lipiec 2011 – zaczęliśmy działać w RPA, dziesięć lat później, w 2021, obchodzimy pierwszą okrągłą rocznicę na Czarnym Lądzie istnienia naszych firm oraz naszego obcowania z Afryką. Patrząc, jak operatorzy „jackhammerów” ramują blok, który przed chwilą został odstrzelony od calizny, i widząc sprzęt, który odwozi te bloki pod suwnice do Zenon Granite, zadaję sobie pytanie: czy to już? Czy to już ten moment, w którym mogę powiedzieć, że frycowe zostało zapłacone?

Czy nie powtórzą się historie z poprzednich lat, w których najmniejszą śrubkę trzeba było kupować z przedpłatą? Czy nieufność ludzi wobec nas – obcych – już się skończyła? Czy to tylko cisza przed burzą, która zmiecie wszystkie klocki tak skrupulatnie przez nas układane? Czy historie o prądzie albo walka z ludnością, która twierdzi, że ziemie, na których prowadzimy eksploatacje, należą do nich, bo to były ziemie ich pradziadów, już się zakończyły?

Wtedy czuję jak ktoś klepie mnie w plecy i mówi: „Jedziesz ze mną do miasta? Muszę odebrać silnik elektryczny, który zawiozłem do przewinięcia”. Ten głos rozpoznaję od razu: „Pewnie Mietek! Lecim na Szczecin!”.
Do Brits jest około 15 minut jazdy – mam czas na myślenie, wracam znów myślami do tego frycowego. I wtedy zatrzymujemy się pod sklepem „Jaco rewind”.
– Pomóc ci? Przecież nie znasz angielskiego, będę tłumaczył – mówię do Mietka.
– Jacek, jakbym potrzebował twojej pomocy, to bym o nią poprosił. Idę tylko silnik odebrać. Co w tym trudnego? – odpowiada Mietek.
Po kilku minutach Mietek wraca z silnikiem: – Jak zawsze na przelew na 14 dni – mówi dając mi fakturę. – Jedziemy do Medibang. Musimy spray kupić, maski dla operatorów i potrzebuje zamówić nowe zawiesia łańcuchowe do suwnicy.


Parkując pod sklepem, znów proponuję pomoc w tłumaczeniu. Mietek spogląda na mnie i mówi:
– Widzę, że ci się nudzi. To chodź, może przydasz się do czegoś.
Wchodząc do sklepu rzucamy afrykanerskie „Goeie more” (czytaj: hure more). Zza kasy pada „cesc” – prawie po polsku. Jestem zdziwiony, ale nie kryję uśmiechu. Mietek od razu łapie katalog i szuka potrzebnych części. Gadka-szmatka, przygotują kwotacje i wyślą na mejla: „We will send to you, Jasek?”. „Yes, send to Jasek” odpowiadam. W drodze powrotnej zaliczamy jeszcze ze dwa sklepy: ze śrubami i z hydrauliką. W obu rozmowy przebiegają podobnie…
Wracamy szybko na kopalnię – dzwonił Frederick, mój spedytor. Chce się ze mną pilnie spotkać, bo ma jakiś problem z blokami: ciężary się nie zgadzają i „tiry” muszą zawracać z wagi z powrotem na kopalnie w celu przeładowania. Wjeżdżając na kopalnię, z daleka widzę auto Federicka i jego samego – Frederick to mój rocznik, ale nie moja waga: typowy Bur, który kiedyś grał w rugby – postura duża, ale już zaniedbana, stanowczo za dużo kilogramów.
– Dawaj. Gdzie jest problem? – mówię.
Federick pokazuje mi blok, który na pewno nie waży tyle, ile jest na nim napisane. Wołam Glorię i pytam, kto jej dał listę do opisywania bloków.
– You, boss – odpowiada.

Biorę listę do ręki i od razu wyłapuję błąd – Gloria po prostu przeskoczyła o jeden numer na liście, co spowodowało, że blok, który ważył 22 tony, miał napisane 8 ton, a blok o wadze 8 ton był opisany 22 ton itd.
W Afryce możemy wozić ładunki dwoma rodzajami aut: tri-axle i links. Tri-axle to auta ciężarowe podobne do tych w Polsce, ale o dopuszczalnej ładowności do 30 ton. Zestawy „links” składają się z auta, przyczepy lub naczepy i mogą na raz zabrać 32 tony ładunku. W RPA, jak i w Polsce, bardzo surowo jest karane przeładowywanie aut, więc prosto z kopalni ciężarówki jadą na certyfikowaną wagę, która pokazuje nacisk na każdą oś z osobna – jeśli masa odpowiada przepisom, auto jedzie do portu Richards Bay, w przeciwnym wypadku wraca na kopalnię.

Rozmowy z Frederickiem kończę obietnicą, że dzisiaj zacznę płacić fakturę transportową za poprzedni statek. De facto statek wypłynął już ponad dwa tygodnie temu. Zwiezienie 1500 ton kamienia do portu trwa od 2 do 3 tygodni. Do tego trzeba dodać czas załadunku i czas na wyjście z portu, co powoduje, że od pierwszego auta, które wyjechało spod suwnicy, mija prawie 5 tygodni. Więc Federick, jako spedytor, kredytuje mnie i mój biznes.
Kolejny telefon, kolejna sprawa:
– Jacek przyjedź, bo przyjechał nasz stały klient, który odbiera duże ilości bloków na lokalny rynek – mówi Thys, quarry man (kierownik kamieniołomu).
Od razu wiem, o kogo chodzi. Riaan. Też Bur, ale już inna higiena pracy i życia. Rocznikowo młodszy ode mnie o jakieś 3 lata. Typowy pracoholik. Prowadzi swój biznes razem z swoim rodzeństwem – dwoma braćmi i dwiema siostrami – i muszę przyznać, że idzie im dobrze.
Czeka na mnie na magazynie bloków trzeciego i czwartego gatunku, zaraz przy środkowej górze. Riaan jest bezpośredni i szybko przechodzi do konkretów:
– Słuchaj, Jacek, jak ciebie nie było, to kupiłem nową wielolinę z Chin. 32-linową maszynę. Potrzebuję jeszcze więcej bloków od ciebie. Ile możesz mi dawać miesięcznie?
Długo nie musiał czekać na moją odpowiedź. Mamy parę miejsc na kamieniołomie, które szybko możemy otworzyć i zwiększyć produkcję na rynek lokalny. Warto tu dodać ważną rzecz: każdy, kogo by nie zapytać, na czym się robi największą kasę na kopalniach różnych surowców skalnych, odpowie to samo: na materiałach wadliwych i odpadzie. Czysty materiał to tylko wisienka na torcie. Tak jest i u nas. Żeby wydobyć 1000 ton czystego materiału, trzeba przerzucić ponad 10 000 ton urobku. Łatwo policzyć, że tylko 10% nadaje się na eksport do Polski. Z pozostałej części – w zależności jak się prowadzi kamieniołom – można osiągnąć odpadowość na poziomie 40-50%, czyli od 40% do 50% to III i IV klasa, którą można sprzedać lokalnie.

Pamiętam, kiedy zaczynaliśmy pracować w RPA, każdy z naszych byłych menadżerów mówił, że w RPA nie ma lokalnego rynku – trzeba to wszystko wyrzucać na hałdy i zapomnieć o tym. Dziwiło nas to, ale cóż, byliśmy obcy. Akceptowaliśmy taką kolej rzeczy. Przełomem był rok 2018, kiedy poznałem Riaana i Natashe. W sumie to oni nas znaleźli, przyjechali do mnie na kopalnie i zrobiliśmy „pierwszy deal”. Teraz mamy rok 2021 i nasza współpraca trwa w najlepsze. Zarówno on, jak i my, idziemy do przodu.
– Daj mi 2-3 tygodnie. Postaram się zwiększyć produkcję o kolejne 100 m3 dla ciebie – odpowiadam na jego pytanie.
– Super! Dobre informacje. Widzimy się na braaiu w piątek u mnie na farmie? – podsumowuje Riaan podając mi rękę.
– Z przyjemnością – odpowiadam. – Shap! – co po afrykanersku znaczy: „jasne, spoko”.
Wsiadł w auto i odjechał, ja miałem tylko parę kroków, żeby wrócić na kopalnię. Idąc zobaczyłem, że Pokathan – nasz człowiek-oczko, który ma szukać wad w materiale i oznaczać je żółtymi liniami – macha do mnie i krzyczy: „Boss! Boss!”. Widzę jego uśmiech na twarzy i wskazujący palec podniesiony do góry. Już wiem, co to znaczy: mamy tę wisienkę.

Wracam do miejsca, w którym stałem parę godzin wcześniej i patrzę dalej na to, co się dzieje na przodku. Uśmiecham się sam do siebie. Chyba ten czas frycowego się skończył, a chyba mało osób wierzyło w to, że Zenon wytrzyma w RPA tyle lat. I mogę to powiedzieć z całym szacunkiem: osiągnął sukces. W końcu jesteśmy tutaj 10 lat, wyrobiliśmy sobie jakąś tam markę, która pozwala nam funkcjonować w tym biznesie. Ta marka pozwala nam poruszać się po mieście, które, jak na afrykańskie warunki nie jest duże, ale jednak ma te 100 tys. mieszkańców. I co ważne: czuć się swobodnie mimo wielu przeszkód. Nie mówiąc o tym, że nawet Mietek, choć nie zna języka, jako technik i inżynier zawsze dogada się ze swoimi kolegami po fachu.
Tylko wiem, że to jest RPA. Tu świat może się zmienić nie do poznania w przeciągu 10 dni. Tak też było tym razem. Po zamknięciu w więzieniu byłego prezydenta Jacoba Zumy RPA zatrzymało się, stanęło na dobre 2 tygodnie! Zamieszki spowodowały zamknięcie kraju, kryzys na rynku ropy i wyjście wojska na ulice miast. Dlatego nigdy nie używam słów: „mam coś pod kontrolą”. Bo zdarzenia lub siły niezależne od nas szybko mogą to zweryfikować!

This is Africa – TIA!

przeczytaj cały artykuł

Odkryj marmury karraryjskie – przewodnik, część 9 Odmiany Bianco Carrary

Autor: Omnistone.pl   |   Data publikacji: poniedziałek, 13 września 2021 12:55

kk113_s50_03.jpg

Miłośnicy marmurów karraryjskich powinni zawsze pamiętać o kilku ważnych koncepcjach, które przedstawiliśmy w dotychczasowych artykułach.

Przypomnijmy je jeszcze raz.

1. Bianco Carrara to odmiana marmuru wydobywana z wielu kamieniołomów, często znacznie od siebie oddalonych, posiadająca sporo podtypów.
2. Chociaż wydaje się to zaskakujące, Bianco Carrara nie jest tradycyjną nazwą, a jedynie jej skrótem. Pełna nazwa to Bianco Ordinario di Carrara, którą skrócono do postaci Bianco Carrara Ordinario, by ostatecznie od lat 60. posługiwać się potocznym Bianco Carrara. Karraryjczycy rozmawiając między sobą, nie używają nazwy Bianco Carrara, lecz Ordinario – odnosząc się do samej odmiany marmuru – natomiast podtypy nazywają po nazwie kamieniołomu lub obszaru wydobywczego.
3. Litery C, CD, D nie są absolutnie nazwami poszczególnych podtypów Bianco Carrary: ich jedynym zadaniem jest określenie kolorystyki oraz ilości użylenia zgodnie z ogólną metodą klasyfikacji wyglądu bloków, płyt oraz płytek Bianco Carrara, która powstała w drugiej połowie XX wieku, a swoją popularność zyskała w latach 60. Prawidłowe definicje „podziału literkowego” brzmią następująco:
- jakość C: perłowo-białe, jednolite tło, subtelne i znikome użylenie.
- jakość CD: białe/biało-szare jednolite tło, w miarę równomierne użylenie o średniej intensywności.
- jakość D: jednolite, jasnoszare/szare tło, w miarę równomierne użylenie o różnej intensywności.
4. Oceniając Bianco Carrarę w kontekście klasyfikacji literkowej, często napotkamy na materiały niepasujące do żadnej z trzech grup. Dzieje się tak, ponieważ w rzeczywistości jest to klasyfikacja niekompletna, a raczej uproszczona.

Pełna wersja to podział jakościowy C, CD, D, Corrente (lub Commerciale), Edilizia, gdzie:

- jakość Corrente oznacza biało-szare, niejednolite tło, nierówne użylenie.
- jakość Edilizia oznacza szare, niejednolite tło, intensywne i nierównomierne użylenie.
5. Pełna klasyfikacja „C, CD, D, Corrente, Edilizia” jest zdecydowanie bardziej realistyczna, logiczna oraz w praktyce łatwiejsza do zastosowania. Pomimo tego wyszła z użycia, ponieważ była niespotykana poza samą Carrarą.

Z tego powodu, wielu sprzedawców błędnie klasyfikuje kolorystykę i użylenie bloków, płyt oraz płytek Bianco Carrara stosując jedynie trzyliterkowy podział C, CD, D. Przykłady:
- często można spotkać płyty Bianco Carrara posiadające biało-szare tło oraz dość liczne użylenie pod nazwą jakościową „C”, podczas gdy taki materiał w najlepszym przypadku można zaliczyć do „CD”,
- jakość „CD” często przypisywana jest blokom, płytom, płytkom z raczej ciemnym, niejednolitym tłem oraz intensywnym użyleniem. Taki wygląd materiału sugeruje jakość na poziomie Corrente/Edelizia.

Podsumowując
Należy zaznaczyć, iż klasyfikacja “C, CD, D, Corrente, Edilizia” oraz jej uproszczona wersja “C, CD, D” miały pierwotnie pomóc nabywcom marmuru z Carrary w szybkim wyjaśnieniu dostawcom ogólnego wyglądu poszukiwanych bloków, płyt czy płytek. Bez wątpienia oba podziały – jeżeli poprawnie stosowane – spełniłyby swoje przeznaczenie, jednak z biegiem lat wywołały wiele nieporozumień oraz wprowadziły sporo zamieszania.
Z naszego punktu widzenia jedynym rozwiązaniem jest edukacja kamieniarzy oraz hurtowników względem poprawnego przypisywania wizualnego podziału jakościowego dla Bianco Carrary. Dotyczy to również samego rozróżniania odmiany Bianco Carrara od innych odmian marmurów wydobywanych w Alpach Apuańskich.
Powód jest prosty: choć pozornie podobne, zdecydowanie różnią się parametrami technicznymi.


Omnistone, dostarcza materiał sklasyfikowany, nazwany oraz wyceniony
zgodnie z autentycznym systemem obowiązującym w Carrarze.
Dane kontaktowe:
tel. 696 800 199
biuro@omnistone.pl
www.omnistone.pl

 

przeczytaj cały artykuł

RODO: Skarga na bezprawne działanie

Autor: Artur Majchrzycki   |   Data publikacji: poniedziałek, 13 września 2021 12:44

europe-3256079_1920.jpg

Skarga na niezgodne z prawem przetwarzanie danych skutkuje wszczęciem postępowania przez Urząd Ochrony Danych Osobowych. Jeżeli nie ma możliwości ustalenia, kto i w jaki sposób udostępnił dane, powinno się złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do organów ścigania, ponieważ mają one szersze kompetencje niż Urząd Ochrony Danych Osobowych.

Należy zauważyć, że Urząd Ochrony Danych Osobowych podejmuje działania z urzędu tylko wówczas, gdy dochodzi o dużego naruszenia ochrony danych, np. dużego wycieku danych osobowych. Takie postępowanie toczy się między Prezesem UODO a Administratorem Danych Osobowych konkretnego podmiotu.
Wszczęcie postępowanie przez UODO jest związane z naszymi uprawnieniami wynikających z przepisów RODO art. 77, z którego wynika też, że owo postępowanie może być wszczęte wyłącznie na nasze żądanie. „Nasze” w rozumieniu osoby, wobec której zostały naruszone prawa ochrony danych.
Wystosowując skargę w indywidualnej sprawie do UODO zastosowanie mają przepisy Kodeksu Postępowania Administracyjnego, według którego w skardze należy wskazać kogo skarżymy i podać oczekiwane żądania, np. usunięcie danych.
Składając skargę do UODO uważamy, że konkretny administrator naruszył nasze prawa albo przetwarza nasze dane z naruszeniem przepisów o ochronie danych osobowych. Mamy także prawo dochodzenia swoich praw przed sądem, a skorzystanie z prawa do złożenia skargi do UODO nie wyklucza równoczesnego dochodzenia swoich praw na drodze sądowej. Jeżeli w wyniku naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych przez administratora ponieśliśmy szkodę majątkową lub niemajątkową, możemy przed sądem dochodzić także odszkodowania.

 

przeczytaj cały artykuł

W związku z... 54

Autor: Krzysztof Skolak ZPBK   |   Data publikacji: poniedziałek, 13 września 2021 12:28

hand-325321_1920.jpg

Tak się składa, że o konieczności kształcenia przyszłych kamieniarzy piszę tutaj chyba najczęściej. Dlaczego?

Po pierwsze ilość. Miejsc pracy w zakładach kamieniarskich w Polsce jest z grubsza licząc kilkadziesiąt tysięcy. Przyjmijmy skromnie, że 20 000 osób uprawia ten zawód. Jeżeli każdy pracuje przez 40 lat, to oznacza to, że co roku na emeryturę przechodzi około 500 doświadczonych osób. Nie ma problemu, jeżeli na ich miejsce pojawiają się nowi, młodzi, wykształceni ludzie, którzy w ciągu kilku lat nabiorą doświadczenia i staną się cennymi pracownikami w przyszłości. Cykl zostanie zachowany. Tylko… Według danych przekazanych przez Ministerstwo Edukacji i Nauki, we wszystkich szkołach branżowych w Polsce naukę zawodu kamieniarz realizowało w roku szkolnym 2020/21 tylko 54 uczniów!

Po drugie jakość. Niemal każdy wchodzący do zawodu pracownik zdobywa potrzebne umiejętności, ucząc się od współpracowników, przechodząc nieliczne kursy, na przykład organizowane przy okazji zakupu nowej maszyny czy oprogramowania. Część poszerza swoją wiedzę, zdobywając bardziej lub mniej przestarzałe, ale jedyne dostępne na rynku wtórnym podręczniki, czerpie z prasy branżowej, Internetu lub korzysta ze źródeł zagranicznych. Niewiele sytuacja się zmienia, gdy mowa o wymienionych wcześniej uczniach szkół branżowych. Nauka w klasie wielozawodowej to przede wszystkim praktyczna nauka zawodu w zakładzie kamieniarskim, który przyjmuje terminatora i pod okiem mistrza stopniowo pozwala mu poznać arkana zawodu.

Piękny zawód kamieniarza, jego tradycyjny rzemieślniczy charakter, a aktualnie również nowoczesny, oparty o maszyny, o sterowanie numeryczne i komputery, wymiar znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Na rynku brakuje pracowników, a ci, którzy są, mają często bardzo wycinkowe przygotowanie zawodowe. Jest więc problem i z ilością, i z jakością.
Co można zrobić? Małymi kroczkami całkiem sporo, musimy tylko chcieć, uwierzyć w to, że możemy i powinniśmy działać. Poniżej w punktach przedstawiam działania, które zależą tylko i wyłącznie od chęci, a ich realizacja najszybciej może przynieść pożądane efekty.

Prowadzisz zakład kamieniarski? To:
– jeśli jeszcze nie posiadasz – zdobądź tytuł mistrza w zawodzie kamieniarz;
– jeśli nie masz – zrób kurs pedagogiczny (najprostszy, dla instruktorów praktycznej nauki zawodu);
– jeśli masz już powyższe dyplomy – zgłoś gotowość przyjęcia uczniów w najbliższych swojego zakładu szkołach zawodowych.

Tych 54 młodych ludzi uczy się zawodu dzięki temu, że są w całej Polsce osoby, które powyższe punkty wprowadziły w życie. Wykorzystajmy okres zimowy, żeby poświęcić trochę (naprawdę niewiele) czasu i zwiększyć bazę zakładów przyjmujących uczniów. To najpewniejszy i najskuteczniejszy obecnie sposób.

I wiąże się z kilkoma konkretnymi korzyściami:
1. Pracownik młodociany to dodatkowe dwie ręce do pracy. Może początkowo nieporadne, ale w trakcie trzyletniej nauki coraz bardziej pomocne.
2. Okres nauki pozwala poznać i ocenić ucznia jako ewentualnego pracownika. Tak długi okres próbny nigdzie indziej nie funkcjonuje.
3. Uczeń dostaje wynagrodzenie, ale jest ono w 100% refundowane, więc wspomniane ręce do pracy są w zasadzie darmowe.
4. O satysfakcji z faktu dzielenia się wiedzą z kolejnymi pokoleniami nie wspomnę.
Równolegle będziemy wspólnie pracować, a Polski Związek Kamieniarstwa jest doskonałą platformą dla takich działań, by można było organizować kursy specjalistyczne dla osób wchodzących do zawodu lub chcących poszerzyć swoją wiedzę, oraz by powstawały materiały pomocnicze do takich szkoleń. W 2022 roku mogą pojawić się ku temu zupełnie nowe możliwości, ale już teraz monitorujemy sytuację i badamy każdą pojawiającą się szansę na działania.

przeczytaj cały artykuł
Strona 77 z 242
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.