
Na temat montażu nagrobków na łamach Kuriera pisano już wielokrotnie. Mimo to zdecydowałem się do tematu wrócić. Z racji zawodu i wykonywanych czynności z tym zawodem związanych, nagminnie spotykam na cmentarzach błędy, które albo są wynikiem zwykłej niewiedzy, niedbalstwa albo, no właśnie: „Dlaczego tak?”.

Fundament
Najważniejszy, jak zawsze, jest fundament. Kluczowym tematem jest przygotowanie terenu. Podłoże pod nagrobkiem powinno być stabilne, nośne i odpowiednio wyrównane. Najlepiej jest ubić je i zagęścić, używając do tego celu zagęszczarki. Przy niestabilnym podłożu powinny zostać podjęte dodatkowe czynności stabilizujące polegające na palowaniu w narożnikach pod fundamentem. W przypadku tzw. mogiły ziemnej jako elementy stabilizujące należy zastosować odpowiedniej długości legary, które podkładamy pod ramkę fundamentową.
Podkład pod nagrobkiem powinien stanowić zawsze zamkniętą konstrukcję w postaci:
- betonowej konstrukcji piwnicy grobu lub
- lanego fundamentu o grubości minimum 12 cm lub
- betonowej, odpowiednio zbrojonej, ramki o grubości dostosowanej do spodziewanego obciążenia (patrz Norma Nagrobkowa, o której też napiszę – www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa/).
Sam fundament powinien być dostatecznie głęboki i na tyle solidny, aby utrzymać ciężar całego nagrobka i skutecznie zapobiegać przed zapadaniem się całości konstrukcji w grunt. Przed wylaniem odpowiedniego fundamentu należy upewnić się czy zamawiający planuje lub przewiduje dochówek i uwzględnić to już na etapie wykonania fundamentu.
Rama fundamentowa
Najbardziej popularnym rozwiązaniem stosowanym jako podbudowa nagrobka grobu ziemnego jest, wspomniana już, betonowa rama fundamentowa. Jest to gotowy element, tzw. prefabrykat, którego wyrobem zajmują się wyspecjalizowane
w tym zakłady betoniarskie. Nierzadko wykonywane one są też przez samych kamieniarzy lub przez inne przypadkowe osoby, które znalazły sobie niszę do zarabiania. W tym ostatnim przypadku nagminne jest stosowanie zbyt delikatnego, jak na element fundamentowy, zbrojenia. Taka ramka wygina się już pod swym własnym ciężarem i nie jest odpowiednia, by można było stosować ją jako podbudowę nagrobka. Dlatego, jeśli chcemy zadbać o swoją markę i wizerunek firmy, nie dajmy się skusić niską ceną takiej ramki.
Jak już wspomniałem, podkład pod nagrobek powinien stanowić pewną, stabilną i zamkniętą konstrukcję, w tym przypadku odpowiednio zbrojoną ramę, a jej grubość i zbrojenie zależne jest od przewidywanego ciężaru nagrobka.
Zastosowanie gotowej ramki fundamentowej jako podbudowy pod nagrobek nie tylko skraca czas wykonania całego fundamentu, ale przede wszystkim jest to najlepsze rozwiązanie w przypadku przewidywanego dochówku.
Legary jako podbudowa ramki fundamentowej
Aby usadowić nagrobek na mogile ziemnej, z przewidzianym dochówkiem, należy na wcześniej odpowiednio przygotowanym gruncie, posadowić dwa legary: jeden w „głowie”, drugi w „nogach”. Legary muszą przylegać całą swoją powierzchnią do podłoża i być wsparte swoimi dłuższymi końcami (z prawej i lewej strony mogiły), w miarę możliwości, na tzw. gruncie nie kopanym. Im szersze legary (absolutne minimum to 20-25 cm), tym lepsze rozłożenie ciężaru konstrukcji nagrobka na grunt. Jest to o tyle istotne, że ciężar całej konstrukcji rozkłada się na większej powierzchni, dzięki czemu jest on mniejszy punktowo, co minimalizuje możliwość zapadania się w grunt.
Zwracam uwagę na to, że wspomniane legary nie mogą być uszkodzone lub pochodzić z tak zwanego odzysku, czyli: z elementów lastrykowych starego nagrobka lub innych elementów np. ogrodzeń, wzmocnień, słupów itp. Już na etapie osadzania legarów należy uwzględnić dwuprocentowy spadek od „głowy” w stronę „nóg” naszego nagrobka. Pozwoli to na późniejsze odprowadzanie wody opadowej z powierzchni elementów nagrobka. Samo położenie i odpowiednie wypoziomowanie legarów nie wystarczy.
Aby wykonać to poprawnie, należy dokładnie ubić (zagęścić) miejsce ich osadzenia. Najprostszym sposobem jest użycie zwykłego młotka i za pomocą trzonka dokładnie zagęścić grunt wokół każdego z dwóch legarów. Oczywiście kontrolując tę czynność poziomicą, by podczas zagęszczania nie zmienić ułożenia wcześniej wypoziomowanych legarów.
Na tak wypoziomowanych legarach kładziemy ramkę fundamentową. Ramka nie może być mniejsza swym obwodem od obrysu nagrobka. Niejednokrotnie, przy demontażu nagrobka, spotykam się z sytuacją, że ramka nie stanowi jednej całości. Niektórzy kamieniarze/montażyści nagrobków, by spełnić powyższy warunek dotyczący ramki i obrysu wykładziny, rozcinają ramkę na dwie części i obie połowy rozsuwają od siebie i w ten sposób dostosowują się do rozmiaru wykładziny nagrobkowej. Jest to oczywiście działanie wbrew zasadom. Ramka fundamentowa, by w pełni spełnić swoje zadanie, powinna być w całości. Jako zamknięta konstrukcja.
W ten sposób nie tylko zespala ze sobą elementy nagrobka, zapobiegając „rozchodzeniu” się ich na boki, ale także zwiększa ich wytrzymałość. Mam tu na myśli naprężenia i siły działające na konstrukcję naszego nagrobka przy ewentualnym osiadaniu gruntu. Dwa oddzielne elementy rozciętej na pół ramki mogą potęgować przeciwstawne siły działające na element(y) nagrobka, co w konsekwencji doprowadzi do jego uszkodzenia.
Kolejną ważną sprawą jest to, że ramka musi dokładnie przylegać do legarów
i leżeć na nich stabilnie, nie może klawiszować. Jeśli tak się dzieje, należy ustalić, który to róg ramki klawiszuje i za pomocą poziomicy ustalić, czy przyczyną jest ramka, czy może jednak legar. Po poprawnym ustawieniu, wypoziomowaniu i sprawdzeniu wszystkiego, mamy gotowy fundament pod nagrobek.
Podsumowanie
Jak wynika z mojego opisu, osadzenie legarów i ramki fundamentowej wymaga niemałej uwagi, odpowiedniej staranności, a to razem wiąże się z poświęceniem na to cennego czasu. Jednakże ma to dość duże znaczenie, powiedziałbym – fundamentalne.
Bardzo często słyszę, gdy spotykają się kamieniarze/montażyści nagrobków i „chwalą się” ile to montaży nagrobków ich ekipa jest w stanie wykonać w ciągu jednego dnia. W porządku, nie zazdroszczę, a tym bardziej nie zabronię, ale czy ta ilość i szybkość nie odbiją się później czkawką? Solidny fundament to podstawa.
Dariusz Chrzanowski, autor tekstu
– mistrz w zawodzie kamieniarz
– jest biegłym sądowym w zakresie kamieniarstwa,
a także rzeczoznawcą ds. jakości produktów lub usług
przy Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Gdańsku.
Kontakt do autora:
abakor.biuro@wp.pl
#dariuszchrzanowski

Coraz częściej daje się zauważyć sprzeciw wobec nadmiernemu gromadzeniu danych, w tym danych osobowych. Stajemy się coraz bardziej świadomi co i komu przekazujemy. Nie uzupełniamy już wszystkich pozycji w formularzach, kwestionujemy zasadność zbierania nadmiarowych danych. Co najważniejsze, mamy już świadomość, że ochrona naszego prywatnego maila – jego treści oraz dostępu do niego – jest kluczowa dla naszego bezpieczeństwa tak samo jak ochrona dowodu osobistego. Ale jest też druga strona medalu, podmiot, który pozyskał nasze dane.
Żyjemy w czasach ogromnego i intensywnego gromadzenia danych narażając się na coraz większe ryzyko utraty kontroli nad nimi, a przez to skutecznej ochrony. Jak wiadomo, jednym z głównych obowiązków administratora danych wynikających z RODO jest zapewnienie odpowiednich środków dla bezpieczeństwa danych. Te środki powinny chronić przed nieuprawnionych i niezgodnym z prawem przetwarzaniem danych osobowych, w tym przed kradzieżą, zniszczeniem, uszkodzeniem lub ich ujawnieniem.
Skąd administrator ma wiedzieć jakie środki ma zastosować, aby dane były bezpieczne? Dokonując analizy ryzyka, czytając wytyczne organów czy zatrudniając specjalistę. W tym artykule zajmiemy się zagadnieniem transportu danych na przenośnych dyskach. W tym miejscu należy zauważyć, że dysk w laptopie jest także środkiem transportującym dane.
Jeżeli administrator nie zablokował portów USB, może dochodzić do zgrywania danych na pamięci masowe: pendrive, dyski zewnętrzne, karty SD, smartfony oraz tablety.
Tak więc urządzenie przenośne należy zabezpieczyć analizując kwestie:
- możliwej kradzieży lub zgubienia,
- wgrania złośliwego oprogramowania,
- nieuprawnionego dostępu do plików.
Jakie się zabezpieczyć? Wewnętrzne procedury i regulaminy na nic się nie zdadzą, jeżeli nie będą stosowane. Dokumentacja pozwala jedynie uporządkować środki, które powinny być stosowane w danym przypadku. Natomiast środki bezpieczeństwa należy stosować. I je regularnie sprawdzać. O jakich środkach mowa?
Techniczne środki bezpieczeństwa:
- szyfrowanie dysków, pendrive’ów i pozostałych nośników,
- zabezpieczanie hasłem dostępu do plików.
Dodatkowo trzeba mieć na uwadze, aby:
- pracownik usuwał dane z pamięci, gdy są już zbędne,
- robić kopię przeniesionych danych na pamięć sieciową, aby w przypadku zgubienia urządzenia była możliwość ich odtworzenia,
- urządzenia pochodziły od renomowanych dostawców,
- dokonywać przeglądów pamięci przenośnych w celu upewnienia się, że są przechowywane na nim jedynie dopuszczalne dokumenty (bez nielegalnych programów/materiałów),
- pamięci masowej nie pozostawiać bez nadzoru (w szczególności podczas transportu), a nieużywana pamięć powinna być zabezpieczona (np. przechowywana w bezpiecznym pomieszczeniu/szufladzie),
- pracownik mógł zgrywać dane na pamięci masowe tylko na krótki okres, a jeżeli to możliwe, powinien być wdrożony system, który automatycznie usuwa dane po określonym czasie,
- była możliwość (o ile to wykonalne) zdalnego usunięcia danych (na odległość) z pamięci pracownika.
Podsumować powyższe można jednym zdaniem: zwiększ świadomość bezpieczeństwa pracowników i szyfruj dane!
Te zasady powinno się wdrożyć w firmie w postaci wewnętrznych polityk i zakomunikować całemu personelowi. Gdy już dojdzie do naruszenia ochrony – bez znaczenia czy z powodu ludzkiego błędu czy kradzieży – będziemy pewni, że technologie i jej zabezpieczenia nas nie zawiodą. W końcu, jeżeli dane były szyfrowane to możliwe, że nie będzie konieczności zgłaszania naruszenia.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych,
jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych.
Specjalizuje się w problemach związanych
z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych.
Posiada wieloletnie doświadczenie związane
z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych.
Audytor Wewnętrznych Systemów Zarządzania
Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

Rozstań w związkach formalnych i nieformalnych, naszych, bliskich, znajomych i nieznajomych doświadczamy w życiu często. Te formalne kończą się rozwodem orzeczonym wyrokiem sądu, poprzedzonym procesem sądowym, w zależności od stopnia skonfliktowania stron mogącym trwać kilka, a nawet kilkanaście lat. Te nieformalne najczęściej udaje się przeprowadzić bez sądu. Część do sądu jednak trafia – w szczególności, gdy strony łączy wspólne zobowiązanie, np. kredyt.
Czy w biznesie zdarzają się rozstania? Oczywiście. Czy muszą kończy się w sądzie? Niekoniecznie. Tym razem kilka słów o „rozwodzie w biznesie”, czyli o rozwiązaniu umowy spółki cywilnej.
Spółka cywilna, wbrew nazwie, w sensie prawnym, spółką nie jest. Jest umową. Tak samo jak małżeństwo. Podobieństwo z małżeństwem można dostrzec również w kwestii wspólności majątku. To nie spółka nabywa majątek, a wspólnicy na prawach wspólności łącznej. Tak jak małżonkowie nabywają majątek na prawach wspólności majątkowej małżeńskiej. Natomiast w przeciwieństwie do małżeństwa, w spółce cywilnej nie można zawrzeć umowy wprowadzającej rozdzielność majątkową.
Wspólnicy spółki cywilnej rozstają się z różnych powodów. Kończą w ogóle działalność spółki w związku z przejściem na emeryturę – i to odbywa się raczej zgodnie. Zdarza się jednak, że po założeniu spółki okazuje się, że wizje i oczekiwania były różne. Jeden ze wspólników woli mały zakład polecany przez klientów, drugi chciałby ekspansji na cały kraj z reklamami w ogólnopolskich mediach. Bywa też, że inaczej oceniają nakład pracy swój i wspólnika. A niedopowiedzenia prowadzą do konfliktu. Na takim etapie warto skorzystać z pomocy mediatora. Zastanowić się, czy w ogóle chcemy dalej działać wspólnie, na co się zgadzamy, ustalić wspólnie role w spółce, zakres i podział obowiązków, wizję rozwoju. Podczas rozmów może okazać się, że jednak nie chcemy już wspólnie działać. Wtedy po prostu opłaca się porozumieć się w kwestii podziału majątku spółki oraz przyszłej, osobnej działalności. Co prawda punktów spornych w takich rozmowach może być sporo – poza pieniędzmi i środkami trwałymi, o nazwę, o znak firmowy, o klientów, jednak w przypadku sporu z pomocą mediatora można spróbować „rozwieść się kulturalnie”. Przede wszystkim w swoim interesie.
Jedna ze spraw zawisłych przed sądem dotyczyła podziału majątku po rozwiązaniu spółki. Podobnie jak w małżeństwie – jeśli strony w trakcie sprawy o rozwód nie porozumieją się co do sposobu podziału majątku wspólnego, jest ona rozpatrywana w odrębnym postępowaniu.
Umowa spółki została zawarta w dniu 16 października 1997 r., na czas nieoznaczony, z możliwością wystąpienia ze spółki poprzez wypowiedzenie swojego udziału – w formie pisemnej – na miesiąc naprzód. Likwidacja udziału miała nastąpić według zasady, że po zapłaceniu długów i zwrocie wkładów nadwyżka wspólnego majątku ulega likwidacji poprzez podział w naturze jej składników lub ich sprzedaż i podział sumy uzyskanej ze sprzedaży. W dniu 2 grudnia 2009 r. jeden ze wspólników wypowiedział, ze skutkiem na dzień 8 lutego 2010 roku, swój udział w spółce. Ponieważ w spółce było jedynie dwóch wspólników, spowodowało to rozwiązanie umowy spółki z dniem 8 lutego 2010 roku. Po rozwiązaniu umowy spółki, wobec braku zgody co do sposobu podziału majątku wspólnego oraz wartości poszczególnych jego składników, wspólnicy w drodze postępowania sądowego próbowali dokonać podziału majątku. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa w Łodzi I Wydział Cywilny postanowieniem z dnia 6 września 2012 roku oddalił jednak wniosek o podział uznając, że jego złożenie było przedwczesne wobec istniejących zobowiązań wspólników wobec osób trzecich. Wspólnicy bowiem w ramach spółki zaciągnęli w dniu 18 kwietnia 2008 roku kredyt w kwocie 99.667,78 CHF, z terminem spłaty 25 kwietnia 2028 roku. Na dzień 10 stycznia 2012 roku stan zadłużenia wynosił 85.536,65 CHF. W przeliczeniu na PLN kwota zadłużenia wynosiła około 283.000 PLN.
Sprawa trafiła ponownie do sądu – tym razem jeden z byłych wspólników wystąpił z wnioskiem o wyrażenie zgody na dokonanie czynności przekraczającej zwykły zakres zarządu rzeczą wspólną.
Należy zaznaczyć, że wspólnicy spółki byli współwłaścicielami na prawach wspólności łącznej wspólników spółki cywilnej nieruchomości gruntowych o wartości rynkowej 543.515,00 zł, a po rozwiązaniu umowy spółki stali się współwłaścicielami tych nieruchomości w udziałach po 1/2 części. Środki uzyskane ze sprzedaży nieruchomości w całości pokryłyby zobowiązanie wobec banku. Jednak wspólnicy nie potrafili, bądź nie chcieli, dogadać się w tej kwestii. Sąd stwierdził, iż mimo, że od momentu rozwiązania spółki upłynęło do czasu zamknięcia rozprawy ponad 6 lat stronom nie udało się żadnej z nieruchomości wspólnie sprzedać. W ocenie Sądu Rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim strony okazały się być niezdolne do współpracy w tym zakresie, wobec czego postanowieniem z dnia 15 lipca 2016 roku wydał zgodę na sprzedaż nieruchomości.
Obie strony złożyły apelację od tego postanowienia. Jednak Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim II Wydział Cywilny Odwoławczy w postanowieniu z dnia 2 lutego 2017 r. zmienił postanowienie Sądu I instancji jedynie w zakresie zmiany minimalnej ceny sprzedaży z 217.364,00 zł na kwotę 271.705,00 zł.
Zgodnie z treścią art. 869. § 1. ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny „jeżeli spółka została zawarta na czas nieoznaczony, każdy wspólnik może z niej wystąpić wypowiadając swój udział na trzy miesiące naprzód na koniec roku obrachunkowego”. Art. 875 § 2 stanowi, iż „z majątku pozostałego po zapłaceniu długów spółki zwraca się wspólnikom ich wkłady, stosując odpowiednio przepisy o zwrocie wkładów w razie wystąpienia wspólnika ze spółki, a zgodnie z § 3. tego artykułu pozostałą nadwyżkę wspólnego majątku dzieli się między wspólników w takim stosunku, w jakim uczestniczyli w zyskach spółki”. Wydaje się, że rozwiązanie umowy spółki cywilnej i rozliczenie pomiędzy byłymi wspólnikami zgodnie z powyższymi przepisami nie jest procesem skomplikowanym. Jednak, aby tak było, niezbędna jest wola stron do zgodnego zakończenia wspólnej działalności. Niestety strony nie dostrzegają, że brak zgody wpływa negatywnie nie tylko na drugą stronę.
Od dnia rozwiązania umowy spółki do wydania prawomocnego wyroku ze zgodą na sprzedaż nieruchomości minęło 6 lat! W tym czasie strony ponosiły koszty związane z nieruchomościami, jak również z rosnącymi kosztami niespłaconego kredytu. Sytuacja ta utrudniała obu stronom prowadzenie nowej działalności. Strony nie dość, że poniosły koszty, to dodatkowo nie mogły obracać środkami „zamrożonymi” w nieruchomościach, i tym samym zarabiać. Być może gdyby sąd skierował strony do mediacji, nie musiałoby to trwać tak długo, a strony oprócz poniesionych kosztów nie straciłyby ewentualnych zysków.
”Mediacja jest alternatywną dla sądu metodą rozwiązywania sporów – rozwiązywania, a nie rozstrzygania.
Z mediacji obie strony wychodzą „wygrane”, bo wspólnie wypracowały rozwiązanie, a nie dostały rozstrzygnięcie narzucone przez sąd.
Mediacja jest dobrowolna – strony mogą nie wyrazić zgody na mediację, jak również w każdej chwili mogą z niej zrezygnować.
Mediator nie narzuca rozwiązań, nie ocenia propozycji stron ani nie staje po żadnej ze stron – jest bezstronny i neutralny.
Mediacja jest poufna – mediator i strony są związane tajemnicą; mediator nie może być przesłuchany przez sąd co do faktów i okoliczności, o których dowiedział się w trakcie mediacji.
Mediacja jest procesem niesformalizowanym – można o nią wnioskować na każdym etapie postępowania sądowego, a także przed skierowaniem sprawy na drogę sądową, w każdej chwili można z niej zrezygnować, jak również wrócić do niej, z tym że w przypadku mediacji ze skierowania sądu winno to nastąpić przed wydaniem orzeczenia końcowego.”
Kurier Kamieniarski nr 3-6/2023
mgr inż. Monika Hernik-Oko
prawnik, mediator, Członek Zarządu Stowarzyszenia #wartomediować
tel. 661 860 393
www.wartomediowac.pl
39 mediatorów w całej Polsce:
www.wartomediowac.pl/znajdz-mediatora/

Od 22 maja 2023 r. obowiązują regulacje wprowadzające fundację rodzinną do polskiego porządku prawnego. Ustawa o fundacji rodzinnej z dnia 26 stycznia 2023 r. zmienia dotychczasowe podejście do kwestii sukcesji przedsiębiorstw, umożliwiając korzystanie z nowoczesnych mechanizmów sukcesji. Ponadto jest to narzędzie optymalizacji podatkowej.
(Stan prawny na dzień: 29 stycznia 2024 r.)
Fundacja rodzinna jest instytucją stworzoną z myślą o firmach rodzinnych. Fundacja rodzinna jest osobą prawną utworzoną w celu gromadzenia mienia, zarządzania nim w interesie beneficjentów oraz spełniania świadczeń na ich rzecz. Ma stanowić skuteczne zabezpieczenie rodzinnego majątku oraz ciągłości funkcjonowania przedsiębiorstwa w sytuacji, gdy spadkobiercy przedsiębiorcy nie chcą lub nie mogą zarządzać nim bezpośrednio.
Cytując objaśnienie do projektu ustawy: „Działa ona jak skarbiec rodzinny. Ma zapewnić rodzinie środki finansowe, a przy tym realizować wizję fundatora i dbać o wartości przyjęte przez niego w biznesie. Fundacja rodzinna jest więc środkiem do celu – funkcjonowania przedsiębiorstwa przez pokolenia i zabezpieczenia potrzeb finansowych beneficjentów”.
Beneficjentem fundacji rodzinnej może zostać każdy (osoba fizyczna), niezależnie od wieku czy posiadania zdolności do czynności prawnej oraz niezależnie od tego, czy beneficjent jest spokrewniony z fundatorem. Ponadto beneficjentami mogą zostać również organizacje pozarządowe prowadzące działalność pożytku publicznego.
Sposób przeznaczenia majątku określa sam fundator. Zgodnie z wolą fundatora fundacja rodzinna będzie mogła wspierać wskazane osoby. Z dochodów i majątku fundacji rodzinnej będzie można finansować np. koszty utrzymania, kształcenia lub leczenia beneficjentów albo wydatki na cele statutowe organizacji pozarządowej prowadzącej działalność pożytku publicznego.
Fundacja rodzinna będzie mogła prowadzić działalność gospodarczą wyłącznie w ograniczonym zakresie. Na przykład fundacja będzie uprawniona:
• świadczyć usługi w zakresie najmu i dzierżawy,
• przystępować do spółek handlowych i funduszów inwestycyjnych i uczestniczyć w ich działalności,
• kupować i sprzedawać akcje i obligacje,
• pobierać odsetki z lokat bankowych,
• czerpać korzyści z praw autorskich, licencji, patentów.
Fundacja rodzinna pozwala chronić majątek przed roszczeniami wierzycieli, o ile zobowiązania fundatora powstały po wniesieniu majątku do fundacji. Dzięki fundacji rodzinnej majątek jest oddzielony zarówno od majątku prywatnego, jak i majątku firmowego.
Założenie fundacji rodzinnej oraz przekazanie jej majątku jest wolne od opodatkowania. W ramach fundacji rodzinnej możliwe jest korzystanie z preferencyjnego opodatkowania, a ustawa zawiera w tym zakresie szereg korzystnych rozwiązań.
Fundacja rodzinna będzie musiała posiadać siedzibę na terytorium Polski i będzie posiadać osobowość prawną. Dla utworzenia fundacji konieczne będzie sporządzenie przez notariusza aktu założycielskiego albo testamentu, obejmującego oświadczenie o utworzeniu fundacji rodzinnej. Fundację rodzinną będą mogły zakładać jedynie osoby fizyczne posiadające pełną zdolność do czynności prawnych lub kilka takich osób, które wspólnie będą posiadać status fundatora (przy czym fundacja rodzinna tworzona w testamencie będzie miała tylko jednego fundatora).
Fundator musi przekazać fundacji rodzinnej majątek warty co najmniej 100 000 zł (fundusz założycielski).
Do powstania fundacji rodzinnej niezbędne jest podjęcie następujących działań:
1) złożenie oświadczenia o ustanowieniu fundacji rodzinnej w akcie założycielskim albo w testamencie,
2) przygotowanie statutu,
3) sporządzenie wykazu mienia – czyli praw majątkowych wniesionych przez fundatora albo osoby inne niż fundator do fundacji rodzinnej,
4) ustanowienie organów fundacji rodzinnej wymaganych przez ustawę lub statut,
5) wniesienie funduszu założycielskiego przed wpisaniem do rejestru fundacji rodzinnych w przypadku ustanowienia fundacji rodzinnej w akcie założycielskim albo wniesienie funduszu założycielskiego w terminie dwóch lat od dnia wpisania fundacji rodzinnej do rejestru fundacji rodzinnych w przypadku ustanowienia fundacji rodzinnej w testamencie,
6) wpisanie do rejestru fundacji rodzinnych.
Pierwotnie tekst ukazał się w: Nowiny Rzemieślnicze, nr 64, wiosna 2024

W każdej organizacji prędzej czy później dochodzi do wycieku danych, najczęściej spowodowanego przez niefrasobliwość pracownika lub niewystarczające środki bezpieczeństwa. W pierwszym przypadku mówimy tutaj o zaniechaniu lub ignorowaniu instrukcji dotyczących bezpieczeństwa danych przez pracownika, w drugim – o niewystarczających kompetencjach osób zarządzających systemami bezpieczeństwa lub braku możliwości technicznych zabezpieczających dane w organizacji, wskutek czego dochodzi do włamania do systemów informatycznych.
Niedawno w mediach informowano, iż w wyniku działania ransomware (szkodliwego oprogramowania) z systemu informatycznego podmiotu wykonującego badania medyczne skradziono ok. 50 tysięcy (tyle ujawniono) wyników badań i udostępniono je w internecie. Ransomware to drugie, po działaniach phishingowych, co do popularności działanie hackerów. Istnieją oczywiście systemy, które chronią dane, jednak jak się można domyśleć, nie ma 100% skuteczności.
W opisanym przypadku wyciek danych jest dosyć niebezpieczny dla osób, których dane zostały upublicznione, z uwagi na ich krytyczność. Mówimy tu o znajdujących się na wypisach z wynikami badań danych takich jak: imię i nazwisko, płeć, adres zamieszkania, PESEL, wiek oraz dane medyczne. Niestety wymienione informacje mogą posłużyć do, mówiąc wprost, kradzieży pieniędzy lub zaciągnięcia kredytu.
Jako osoba fizyczna niewiele możemy zrobić, aby zweryfikować poziom zabezpieczeń w organizacjach, które przetwarzają nasze dane. Tutaj, jak na zawołanie, przychodzi nam z pomocą możliwość zastrzeżenia swojego numeru PESEL.
W listopadzie udostępniono bardzo ciekawą i przydatną funkcjonalność ograniczającą skutki kradzieży tożsamości poprzez zastrzeżenie własnego numeru PESEL, minimalizując tym samym ewentualność zaciągania zobowiązań np. kredytowych przez podszywających się pod nas przestępców.
Niestety dopiero od 1 czerwca 2024 banki, instytucje kredytowe czy notariusze będą zobowiązani do weryfikacji rejestrów przed podjęciem określonej czynności w celu sprawdzenia, czy nasz numer PESEL został zastrzeżony.
Ciekawa jest odpowiedzialność powyższych instytucji: zgodnie z regulacją, nie poniesiemy odpowiedzialności za zobowiązania, które zostały zaciągnięte bez naszej zgody w trakcie istniejącego zastrzeżenia numeru PESEL.
Już teraz zachęcam do zastrzeżenia swojego numeru PESEL. Warto też sprawdzić, czy nasze dane są bezpieczne na stronie https://bezpiecznedane.gov.pl/
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrznych Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl