Reklama


Artykuły

Budapeszt zdobyty przez Grupę EGA

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: środa, 25 czerwca 2014 19:12

Ogromne inwestycje polskich zakładów kamieniarskich w maszyny postawiły nasze zakłady technologicznie, jakościowo i wydajnościowo na równi z zakładami z Europy Zachodniej. Pomimo tego eksport polskiego kamienia ogranicza się prawie wyłącznie do najprostszych elementów, czyli produktów drogowych jak kostka czy krawężnik. To duże uproszczenie, ale oddaje skalę.

GRUPA EGA startuje w przetargu

Powodem napisania tego artykułu jest potężne zadanie eksportowe jakie na przełomie 2013 i 2014 roku zrealizowała GRUPA EGA (Euro Granit Adamus) – dostawa gotowych elementów na rewitalizację placu przed budynkiem Parlamentu Węgierskiego w Budapeszcie. Jak twierdzi Grzegorz Adamus – właściciel firmy – cała sprawa wynikła dzięki wieloletniej pracy polegającej na kształtowaniu wizerunku firmy oraz zdobywaniu potrzebnych kontaktów. Rozmowy rozpoczęły się w czerwcu 2013 roku i trwały do września. Początkowo planowano realizację z granitu szarego, ale GRUPA EGA zaproponowała Nero Zimbabwe. Do konkursu stanęło wiele firm europejskich, również włoskich, ale przyjęto ofertę EGA i zaproponowany materiał. To był początek. Finałowe rozmowy z inwestorem i generalnym wykonawcą robót były dużo trudniejsze. W rezultacie podpisano umowę, która była dopracowana w najmniejszych szczegółach i dobrze zabezpieczona prawnie. Dzięki temu na poziomie organizacji pracy, odbiorów i płatności nie było później problemów.

Zakres robót

Umowa obejmowała dostawę gotowych elementów na plac budowy w Budapeszcie, gdzie montażem zajęła się współpracująca z EGA firma węgierska. Łączna ilość dostarczonego materiału wyniosła ponad 1000 metrów sześciennych gotowego wyrobu (140 TIRów). W zakresie prac znalazły się m.in. główny plac defiladowy, koło z granitu wokół masztu flagowego, fontanna o powierzchni 700 m2 z elementów trapezowych, mury oporowe wykonane z bloków monolitowych oraz wiele innych wymagających precyzji wyrobów.

Terminy

Podpisywanie umowy przeciągało się w czasie. Prace rozpoczęto dopiero pod koniec września, a termin umowny wyznaczono na 12 lutego. To było duże wyzwanie. Ponoć Węgrzy zakładali się, że Polacy nie dadzą rady zrealizować takiego zlecenia w takim czasie i w wymaganej jakości. Polacy dali radę. A generalny wykonawca w ostatnich dniach zlecił poza kontraktem wykonanie dodatkowej partii elementów, które nie zostały dostarczone w terminie przez innych dostawców z Europy. Mimo tego opóźnienie można liczyć co najwyżej w godzinach, bo ostatni transport wyjechał z Piławy 12 lutego późną nocą.

Realizacja

Rozmowy i uzgodnienia trwały długo. Ich końcowe fragmenty były bardzo nerwowe i decydowały minuty. W Afryce czekano na decyzję, czy ładować bloki na statek. W końcu sprawa stanęła na ostrzu noża – albo zapadnie natychmiast, albo GRUPA EGA wycofuje się z realizacji zamówienia. Kiedy przyszła odpowiedź potwierdzająca, zaczął się wyścig z czasem. Bloki załadowano na statek, a EGA dopinała uzgodnienia z firmami, które miały wspomóc firmę w realizacji obróbki. Sfinalizowano też zakup i montaż maszyn pod realizację zadania. Zakupiono maszyny GMM – kompaktowe, bo można było zamontować je w ekspresowym tempie. Jedna zastąpiła starą w Strobicach, drugą zamontowano w Piławie. Ponieważ prawie wszystkie elementy były płomieniowane, EGA zakupiła również linię do płomieniowania. Ruszyła karuzela – bloki przypływały do Szczecina, przeładowywane na samochody jechały do zakładów w Piławie, a po obróbce ruszały w podróż do Budapesztu. Cała akcja zawdzięcza swoje powodzenie ścisłej współpracy pomiędzy partnerami biorącymi udział w tym przedsięwzięciu. Zapewne kluczowym elementem był fakt, że Grzegorz Adamus jest szanowany przez kontrahentów, a zaufanie do jego słowa skutkowało bezproblemowym pozyskaniem firm do współpracy. Ze względów logistycznych kooperantów szukano w Piławie i okolicach. Niestety, nie wszyscy byli w stanie zapewnić wymaganą jakość i precyzję wykonania. Pozostali, czyli znacząca część piławskich firm, nie miała szans na odpoczynek po zakończeniu sezonu 2013. Trzeba docenić te firmy, bowiem w znacznym stopniu przyczynili się do realizacji zadania. Przy okazji rozmowy Grzegorz Adamus prosił, aby na łamach Kuriera Kamieniarskiego serdecznie podziękować w jego imieniu wszystkim, którzy brali udział w tym przedsięwzięciu. Co z przyjemnością czynię.

Kłopoty i zagrożenia

Krótki czas realizacji zadania wiązał się z koniecznością pogodzenia się z kilkoma problemami. Przede wszystkim nie można było wybrzydzać jeśli chodzi o bloki. Niektóre miały ciężar ok. 35 ton i stwarzały problemy transportowe. Istniało też ryzyko wystąpienia wad w materiale, bo przy takich ilościach to przecież możliwe. Sprzyjającym czynnikiem był termin. Zlecenie realizowane było poza sezonem, więc nie potykało się o możliwości przerobowe firm współpracujących w obróbce. Jednym z kluczowych elementów był niewątpliwie transport. Mniejszy był problem z transportem ze Szczecina do Piławy, bo GRUPA EGA realizuje takie transporty na co dzień. Jednak trafiło się też poważniejsze wyzwanie logistyczne – przy okazji jednego z odbiorów do portu podstawiono w jednym czasie 7 samochodów niskopodwoziowych. Sporym problemem były transporty na Węgry. Transport międzynarodowy wymaga wielu dokumentów, a na dodatek już w samym Budapeszcie, były kłopoty z wjazdem do centrum i na plac przed Parlamentem. Konieczne były różnorodne lokalne zezwolenia, a wjazd był możliwy tylko w określonych godzinach – częstokroć samochody przyjeżdżały w nocy i czekały. Okres zimowy, poza zaletami wolnych mocy przerobowych, stanowił pewne ryzyko. Nagły atak ciężkiej zimy mógł sparaliżować przecinanie materiału. Styczniowe ochłodzenie zabrało tydzień pracy. Wcześniej przez tydzień były wichury (słynny z mediów orkan). Z tego powodu ostatni transport z Afryki utknął gdzieś w hiszpańskim porcie, a potem, z powodu wiatru, nie mógł zostać rozładowany w Szczecinie. To kosztowało kolejny tydzień przestoju. W końcu kiedy już się wszystko uspokoiło nadeszła przerwa świąteczna. Dopiero po świętach wszyscy ostro wzięli się do pracy i w następnym tygodniu, w ciągu 5 dni, na Węgry pojechało 15 samochodów. Jak podkreślał w rozmowie Grzegorz Adamus, wszyscy się sprężyli i bardzo ciężko pracowali.

Na koniec

Chcieliśmy to zrobić, żeby się przekonać, czy damy radę. I udowodnić sobie i innym, że jeśli trzeba to potrafimy zorganizować realizację tak dużego kontraktu – powiedział Grzegorz Adamus na koniec rozmowy.

Przyznał również, że w takich sytuacjach może liczyć na swoich pracowników w 100%. Wszyscy z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem pracowali bez wytchnienia nie patrząc na zegarek ani na termometr. To było wielkie zadanie logistyczne – koordynacja dostaw, przerobu i wysyłki na budowę. Sprawdziła się zdolność polskich firm do współpracy, chociaż mogłoby się wydawać, że to niemożliwe. Na uroczystościach otwarcia, która odbyła się 15 marca (rocznica Wiosny Ludów na Węgrzech) GRUPA EGA nie dojechała, bo już zaczął się kolejny sezon i kolejne prace. W firmie śmieją się, że dla nich nadal trwa sezon 2013, bo nawet nie zauważyli końca roku.

przeczytaj cały artykuł

Nie Mercedes, a Kuzik wśród łupiarek

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 25 czerwca 2014 19:02

Popularność granitowych elementów drogowych utrzymuje się nadal na wysokim poziomie. Przyszłość też rysuje się interesująco, gdyż sporo jest jeszcze miejsc, które wymagają remontu.

Wśród kamiennych elementów drogowych największy udział ma oczywiście kostka granitowa, której najciekawszym wariantem jest wersja łupana. W związku z zapotrzebowaniem wiele firm korzysta z łupiarek i innych urządzeń do produkcji kostki. Na rynku dostępnych jest wiele maszyn, ale zawsze warto wspierać producentów krajowych.

Wśród nich jest firma Kuzik. Firma, która ma już swoją tradycję, a pierwsze łupiarki wyprodukowała w 2000 roku. Przez lata pracy w zakładzie powstało kilkaset maszyn różnej klasy, o różnym nacisku i gabarytach, które sprzedano nie tylko w Polsce. Maszyny Kuzik pracują w wielu krajach Europy, ale również w Azji.

Zanim powstała firma, jej szef – Krzysztof Kuzik – pracował jako serwisant maszyn w kamieniołomie. Tam w praktyce zrozumiał specyfikę pracy maszyn w ciężkich warunkach i nauczył się przewidywania możliwych problemów. Dziś mówi, że to co jest dla niego najważniejsze to jakość produkcji. Dlatego ze spokojem może oferować klientom długie gwarancje i lansuje hasło, że jego maszyny „to nie mercedes wśród łupiarek – to Kuzik wśród łupiarek”.

W firmie od zawsze obowiązuje zasada stosowania najprostszych rozwiązań. Dzięki temu pracujące w ciężkich warunkach maszyny rzadziej ulegają awariom, a jeśli nawet coś się zdarzy to naprawy są łatwe i relatywnie niedrogie. Nie bez znaczenia jest też niższa cena takiej maszyny. Nie oznacza to jednak, że maszyny ustępują jakością konkurentom. Kuzik stara się znaleźć kompromis między jakością i ceną, ale na pewno nie szuka się oszczędności tam, gdzie mogłoby to wpłynąć na bezawaryjność lub jakość pracy.

Dużą wagę firma Kuzik przywiązuje do kwalifikacji pracowników. Część kadry to inżynierowie, którzy odbywali w firmie praktyki studenckie z Politechniki Wrocławskiej i zostali w firmie po ukończeniu studiów. Również syn właściciela, Paweł Kuzik, przeszedł taką drogę i jest obecnie dużym wsparciem dla firmy. Krzysztof Kuzik ma nadzieję, że właśnie syn będzie teraz motorem wprowadzania w firmie nowych, coraz lepszych konstrukcji.

Najpopularniejszą maszyną w ofercie jest łupiarka K50 o nacisku 62T. W ofercie są również 36 tonowa K30 i przeznaczona do produkcji dużych elementów K 150 o nacisku 180T.

Kuzik produkuje również tzw. łupiarki ramowe. Urządzenia te znakowane jako BR nadają się idealnie do łupania bloków, oporników, słupków, płytek jak również do produkcji kostki z ciętych płyt i odpadów poprodukcyjnych. Ofertę firmy uzupełniają stoły podawcze, odbiorcze i manipulatory.

Wymieniane maszyny w trakcie pracy można obejrzeć na stronie producenta www.kuzik.pl.

przeczytaj cały artykuł

Kontrastowo - nowa forma tradycyjnego nagrobka

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: środa, 25 czerwca 2014 18:56

<strongWierzymy, że ludzie akceptują powtarzalne rozwiązania, ponieważ nie znają niczego lepszego. Współpraca z projektantami daje możliwość wyboru.

Wszyscy znamy obraz współczesnego polskiego cmentarza. Sztampowe nagrobki, z czego duża część chińskich. Powtarzalne wzory, kolory i detale. Tylko gdzieniegdzie historyczny nagrobek z dawnych czasów odcinający się od szarej rzeczywistości. Zawsze kiedy jestem na polskim cmentarzu zadaję sobie pytanie: "Czy ja bym to mógł zaprojektować lepiej?", "Czy dałoby się to zrobić inaczej?".

Na przykładzie naszego projektu nowoczesnego nagrobka inspirowanego gotykiem chciałbym przedstawić pokrótce praktykowany przez nas proces projektowy. Pomysł na "inny", nowoczesny nagrobek, nosiłem w głowie od paru lat. Wiosną 2013 myśl o designerskim nagrobku dojrzała. Przez następne parę miesięcy odwiedziłem ponad sto cmentarzy w całej Europie. W wielu miejscach odnalazłem bardziej lub mniej udane próby wyzwolenia się ze schematów. Niektóre rozwiązania były inspirujące, ale nigdzie nie znalazłem pomnika, który odpowiadałby moim założeniom.

Pracujemy zwykle "od ogółu do szczegółu".

1. Lokalizacja

To kluczowa sprawa. Odniesienie się do kontekstu jest szalenie ważne. Inaczej projektuje się nagrobek ładnie oświetlony, a inaczej z ekspozycją północną, lub zlokalizowany w cieniu drzew. Ważne będą też ewentualne sąsiednie zabytkowe nagrobki. Nie chcemy stanowić konkurencji, ale przecież nie może się też okazać, że mimo nowoczesnych technologii nie udało się sprostać zadaniu. W trakcie projektowania naszego modelowego nagrobka inspirowanego gotykiem ten etap musiał być uogólniony, gdyż chcieliśmy zaprojektować nagrobek uniwersalny, nadający się równie dobrze do różnych lokalizacji.

2. Życzenia klienta

Wszyscy to znamy. Gdzieś, coś się spodobało i trzeba spróbować spełnić życzenie. Nie należy jednak do wymagań klienta podchodzić bezkrytycznie. Czasem wiemy, że coś się na pewno nie sprawdzi i wyraźnie trzeba o tym klientowi powiedzieć, aby nie doprowadzić do porażki. Nie wolno zgodzić się na elementy, które zmniejszą funkcjonalność nagrobka lub spowodują problemy techniczne – na przykład brak odpływu wody.

3. Koncepcja

Zwykle zaczynamy od burzy mózgów, można wtedy z pośród licznych, często szalonych pomysłów wyłowić te najbardziej obiecujące i zająć się ich szlifowaniem. Następnie ze wstępnej idei wyłania się uproszczona forma, która zostaje stopniowo nasycona szczegółami. Pojawiają się szkice, modele, wizualizacje komputerowe. Stworzony przez nas nowoczesny nagrobek to próba przywołania pięknego rzemiosła i skonfrontowania go z nowoczesną techniką produkcji. Prosty, elegancki i dostojny kształt. Cały nagrobek stanowi jeden spójny element. Pierwszy opracowany przez nas wzór reliefu w nowoczesny sposób nawiązuje do średniowiecznych, gotyckich witraży.

4. Projekt szczegółowy

Po zaakceptowaniu koncepcji przez klienta pora na wykonanie szczegółowych rysunków wykonawczych. Na ich podstawie zakład kamieniarski może przygotować komplet elementów do montażu.

5. Prototyp

Prototypy naszego nowoczesnego nagrobka powstały jesienią 2013 roku. Ze względu na trudny kształt zdecydowaliśmy wykonać zaprojektowany nagrobek z materiału znanego człowiekowi od kilku tysięcy lat, a konkretnie z jego najbardziej zaawansowanej odmiany – betonu architektonicznego zbrojonego włóknem szklanym.

Uważamy, że powstała niejako kwintesencja nagrobka. Nagrobek, który przez swoją prostą i konsekwentną bryłę wywiera silny wpływ na obserwatora. Z tego też względu forma i detal zostały objęte ochroną wzoru przemysłowego. Obecnie opracowujemy kolejne wzory inspirowane innymi epokami historycznymi.

Marzymy jednak o zrealizowaniu naszego projektu z prawdziwego kamienia na przykład z czarnego "Szweda". Wierzymy, że za pośrednictwem Kuriera Kamieniarskiego znajdziemy firmę, która podejmie się tego trudnego zadania i że razem będziemy mogli uruchomić bardziej masową, chociaż wciąż dość ekskluzywną sprzedaż.

Chcielibyśmy również służyć swoją pomocą projektową w przypadku bardziej skomplikowanych, bądź nietypowych zleceń.

www.kontrastowo.pl


Autorzy:
Tomasz Skorupa – Ur. 1973, ukończył architekturę w Łodzi. Pomysłodawca Kontrastowa i nowej formy nagrobka. Od wielu lat prowadzi własną pracownię architektoniczną G3 Architekci, która ma na koncie kilkadziesiąt autorskich realizacji. Oprócz architektury, jego pasją jest fotografia – ma na koncie parę autorskich wystaw i publikacji. Od kilku lat amatorsko uprawia bieganie, ukończył kilka maratonów.

Urszula Tuszyńska – Ur. 1985, jest absolwentką Łódzkiej Politechniki (kierunek architektura i urbanistyka). Jako architekt pracuje od 7 lat. W dizajnie poszukuje rozwiązań nieoczywistych i zaskakujących, ale funkcjonalnych i dopasowanych do indywidualnych potrzeb klienta. Jest mężatką i mamą półtorarocznego Adrianka.

Jakub Stępień aka Hakobo – (ur. 1976) należy do 50 najważniejszych obecnie plakacistów na całym świecie (według Johna Fostera, autora książki New Masters of Poster Design: Poster Design for the Next Century). Doskonale czuje się również w identyfikacji wizualnej, działaniach na pograniczu sztuki i dizajnu, w modzie i ogólnie – grafice użytkowej. Współpracuje z wieloma instytucjami kulturalnymi m.in. z Muzeum Sztuki w Łodzi, CSW Zamek Ujazdowski, Galerią Design – BWA Wrocław, Tate Britain. Wśród jego klientów znajdują się: Pogo, Festiwal Łódź Design, Wyborowa, TVP i inni. W swoich realizacjach prezentuje charakterystyczny styl, inspirowany zarówno tradycyjnym graficznym rzemiosłem, jak i kulturą ulicy. Zbiór jego prac obejmuje zarówno zdyscyplinowane, proste układy, jak również realizacje wynikające z fascynacji kamuflażem, graficznym noizem i estetyką nadmiaru.

przeczytaj cały artykuł

Raje podatkowe

Autor: Krzysztof Fornal   |   Data publikacji: środa, 25 czerwca 2014 18:47

Co warto wiedzieć nim zdecydujemy się przenieść firmę za granicę?

Jak skorzystać z dobrodziejstw rajów podatkowych doradzą firmy funkcjonujące na naszym rynku. Doradzą, zaoferują gotowe i sprawdzone rozwiązania. Wystarczy, że przedsiębiorca zarejestruje spółkę w raju podatkowym – nie musi tam fizycznie posiadać siedziby, wystarczy skorzystać z tzw. wirtualnego biura.

Zapewne każdy z nas dostał nie jedną wiadomość na skrzynkę email z zaproszeniem do skorzystania z usług takiej firmy. Zwykle kuszą krzykliwymi tematami typu: „Niski ZUS, małe podatki” albo „Rejestracja spółki cypryjskiej”.

Raje podatkowe

Raje podatkowe, zwane też "strefami offshore", to kraje cechujące się bardzo przyjaznym systemem podatkowym. Zapewniają administracyjne i finansowe udogodnienia zagranicznym inwestorom. Na ogół charakteryzują je niskie lub zerowe stawki podatku dochodowego, ulgowe traktowanie podatników, udzielanie przywilejów jak zwolnienie od opodatkowania dywidend, pobieranie podatku dochodowego tylko od dochodów, które wynikają z działalności wewnątrzkrajowej (dochody z zagranicznych źródeł są wolne od opodatkowania), brak wielu administracyjnych „uciążliwości” oraz zachowanie anonimowości (brak współpracy z organami podatkowymi innych krajów).

Jak to działa?

Środkiem do celu jest transfer zysku do raju podatkowego, poprzez podwyższenie kosztów spółki ulokowanej w kraju macierzystym (o wysokim opodatkowaniu). Na przykład przy wykorzystaniu spółki holdingowej utworzonej w strefie offshore, która może świadczyć rozmaite usługi na rzecz spółki ulokowanej w kraju macierzystym. Spółki mające siedzibę w krajach o wysokim opodatkowaniu zamawiając usługi w tzw. spółkach offshore (najczęściej są to usługi specjalistyczne: doradcze, marketingowe, agencyjne, itp.), obniżają maksymalnie swoje zyski w kraju macierzystym, unikając tym samym dużych obciążeń podatkowych (zysk zostaje przeniesiony do raju podatkowego, gdzie opodatkowanie jest minimalne). Często jednak, prócz oszczędności na podatkach, przedsiębiorcy wybierają raje podatkowe z potrzeby anonimowości, dla ochrony tajemnic firmowych (technologii, patentów, itp.).

Co na to kraje macierzyste?

W krajach o wysokim reżimie podatkowym raje podatkowe nazywa się „krajami stosującymi szkodliwą konkurencję podatkową” (Raport OECD z 1998 r.). Działania przeciwko unikaniu opodatkowania przy wykorzystaniu stref offshore są prowadzone na skalę międzynarodową. Nie tylko OECD, ale także UE podejmuje działania przeciwko tzw. „szkodliwej konkurencji podatkowej”, wprowadzając wewnętrzne regulacje prawne i poprzez wywieranie presji na zmianę przepisów innych państw.

Zatem dla ulokowania kapitału w raju podatkowym należy szczegółowo przeanalizować prawo podatkowe i ograniczenia jakie nakłada na przedsiębiorcę krajowy ustawodawca. Dla przykładu: jeśli regulacje krajowe w znacznym stopniu utrudniają (uniemożliwiają) rejestrację spółki w raju podatkowym, można założyć spółkę w innym kraju, w którym nie ma takich ograniczeń i wówczas ta spółka może założyć spółkę w strefie offshore. Warto zatem skorzystać z wiedzy i doświadczenia firm doradczych, które pomagają w rejestracji spółek offshore.

Czy tylko raje podatkowe?

Mali przedsiębiorcy też często decyduję się na rejestrację działalności gospodarczej za granicą. Przyczyn jest wiele. M.in. mniejsza biurokracja, bardziej przejrzyste i jasne przepisy prawa podatkowego, niższe podatki i składki ubezpieczeń społecznych poprzez wprowadzenie progów, od których zależy wysokość tych obciążeń.

W celu rejestracji działalności za granicą warto jednak skorzystać z pomocy odpowiednich firm doradczych, które posiadają odpowiednie doświadczenie i fachową wiedzę. Ważnym jest ponadto, aby podatnik potrafił udowodnić, że faktycznie wykonywał działalność gospodarczą za granicą, bo w przeciwnym razie może spotkać się z zarzutem próby obejścia prawa w celu uniknięcia podatku i ZUS, jakim obciążony jest krajowy przedsiębiorca.


Krzysztof Fornal, autor tekstu, pracuje na stanowisku Głównego Księgowego w Kancelarii Księgowych Sp. z o.o. z siedzibą w Strzegomiu, świadczącej m.in. usługi w zakresie doradztwa podatkowego na rzecz podmiotów gospodarczych.

Kontakt do autora:
e-mail: biuro@kancelariaksiegowych.pl
tel./fax: (74) 649 22 22(74) 649 22 22
www.kancelariaksiegowych.pl

przeczytaj cały artykuł

Strzegomskie Biennale Rzeźby w Granicie

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: środa, 25 czerwca 2014 18:34

dw001 Sposób widzenia w bryle kamiennej czegoś więcej niż trudnego w obróbce materiału to dar.

Mamy na co dzień do czynienia z kamieniem – taka branża. Może właśnie dlatego myśląc kamień kojarzymy go przede wszystkim z normalnymi produktami które realizujemy sami lub realizują je nasi znajomi. Kamień to kostka, parapety, blaty, elewacje, posadzki czy nagrobki. Czasem rzeźba, czasem kominek.

Wspominam o tym gdyż już niedługo rozpoczyna się Strzegomskie Biennale Rzeźby w Granicie i będzie okazja zobaczenia zmagań człowieka z kamieniem, który to robi z powodów innych niż praca zawodowa. My na pewno będziemy śledzić pracę artystów i jej wyniki. Chcę zachęcić również czytelników do podglądania procesu wydobywania z granitu szlachetnych kształtów. Może pobudzą nas do przemyśleń.

Początki

Pomysłodawcą urządzenia pleneru rzeźbiarskiego w Strzegomiu był Zenon Kiszkiel. Będąc służbowo w Carrarze, wspomina, wybrał się na spacer na plażę. W takiej bajecznej scenerii spotkał pracującego w plenerze rzeźbiarza. Oczywiście rzeźbił on w karraryjskim marmurze. Obserwowanie pracy spodobało się oglądającemu i pomyślał, że to nie tylko możliwość oglądania pracy twórczej, ale też fantastyczny pomysł na promocję kamienia. Od razu pomyślał o strzegomskim granicie.

Po powrocie do Polski postanowił zorganizować takie plenerowe rzeźbienie. Nie miałby jednak szans, gdyż nie znał środowiska artystycznego. Skontaktował się więc z Adamem Wyspiańskim – artystą z Bolesławic. On znał środowisko i dzięki temu w 2006 roku odbył się pierwszy plener rzeźbiarski w Strzegomiu. Jak wspomina Adam Wyspiański: warunki były spartańskie, ale wszyscy to przyjmowali i akceptowali ciesząc się udziałem w wydarzeniu. Uczestnicy mieszkali u Adama Wyspiańskiego i pracowali przy rzeźbach w zakładzie Zenona Kiszkiela, który był sponsorem pleneru. Poza Adamem Wyspiańskim, który został również komisarzem pleneru, pracowali Marcin Łuczkowski i Stanisław Wysocki. Ta pierwsza edycja zorganizowana siłami tylko tych dwóch panów stała się fantastycznym początkiem tradycji, która trwa do dziś. Powstały ciekawe prace, a atmosfera była unikalna, więc w następnym roku w plenerze udział wzięło już 5 artystów. Poza występującym kolejny raz, również w roli komisarza, Adamem Wyspiańskim z kamiennymi bryłami zmagali się Marcin Łuczkowski, Bronisław Krzysztof, Winicjusz Stosik i Janusz Tkaczuk. Nadal proces rzeźbienia odbywał się na terenie zakładu głównego sponsora – Zenona Kiszkiela.

Rozwój

Po pierwszych dwóch plenerach rzeźby w Strzegomiu zorganizowanych siłami Zenona Kiszkiela i Adama Wyspiańskiego nastąpił rok przerwy. Twórcy postanowili rozwinąć swój projekt. Aby było to możliwe potrzebny był czas … i sponsorzy.

Jak wspomina Zenon Kiszkiel sprawa nie była prosta. Naturalnym sponsorem tego typu imprezy powinien być Urząd Miejski, ale pierwsze rozmowy z burmistrzem nie skłaniały do optymizmu. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności w tym czasie ówczesny burmistrz starał się o wsparcie wojewódzkie dla imprezy folklorystycznej. Podczas rozmów w Urzędzie Wojewódzkim pojawił się temat pleneru rzeźbiarskiego, co spowodowało zmianę zdania przez burmistrza Strzegomia i tak miasto stało się sponsorem imprezy. Okazało się także, że do wsparcia spotkania rzeźbiarzy można namówić również inne branżowe firmy z okolic Strzegomia. I tak do współpracy dołączyły zakłady kamieniarskie Skamet, Wekom II, Piramida i Graniro.

Plener zmienił nazwę na Sympozjum Rzeźby 2009. Komisarzem ponownie został Adam Wyspiański, a dzięki wsparciu sponsorów możliwe było zaproszenie większej liczby artystów. Poza A. Wyspiańskim z granitowymi bryłami zmagali się: Andrzej Renes, Stanisław Cukier, Bronisław Krzysztof, Ryszard Zarycki, Jan Zamojski i Marcin Łuczkowski.

Rok 2010 potwierdził możliwości organizacyjne i czwarta impreza rzeźbiarska zyskała status Międzynarodowego Sympozjum. Organizatorem stała się powołana przez Adama Wyspiańskiego Fundacja Monolit. Sponsorami sympozjum byli: członkowie Stowarzyszenia Kamieniarzy Ziemi Strzegomskiej, Zenon Kiszkiel, Krzysztof Skolak (Granex), Ryszard Goliński (WEKOM II) i Jarosław Cybuch (Skamet). Dodatkowo firmy Stone Connection, Grabinex i Hurtownia Granitu pana Zdzisława Stanowskiego zasponsorowali materiał do realizacji prac.

Podczas sympozjum rzeźby pracowali: Adam Wyspiański, Stanisław Cukier, Jerzy Fober, Andrzej Szarek, Andrzej Renes, Ryszard Zarycki oraz zaproszony artysta z Japonii Zenichi Yokoyama.

Poprzednia edycja

Piąte spotkanie zgromadziło siedmiu artystów, co było możliwe dzięki wsparciu wielu firm i osób. Każdy z nich stworzył rzeźbę będącą własnym widzeniem świata i trudnej materii jaką jest granit. Każdy też inaczej widział swoją pracę.

Ryszard Zarycki swoją bryłę granitu zamienił w postać kobiety. A swoje podejście do kamiennej rzeźby opisał tak: „Rzeźba…, musi przecież brzmieć, tak jak wielki, piękny wiersz…, no i ta przestrzeń z niej i w niej”.

Bogan Wajberg z Łodzi w strzegomskiej kopalni Piramida spędził 5 tygodni. Pracował i widział jak pracują pracownicy. Swoją rzeźbę zatytułował Between („Pomiędzy”) jako symbol bycia wśród ludzi pracujących w granicie.

Grzegorz Niemyjski z Legnicy swoją pracę nazwaną „Matka” stworzył jako rodzaj siedziska o ciepłej i miękkiej formie – jak powiedział: „rzeźbę dla człowieka”.

Gościem pleneru był też rzeźbiarz z Czeskiego Cieszyna - Martin Kuchař. Swoją pracę „Head No.14” wykonywał w kopalni Wekom II. Jak powiedział – „To było ciężkie 5 tygodni … Granicie strzegomski, nie jesteś wcale prosty, nie chciałeś mi się poddać – ale pokonałem cię! Lubię cię!”

Dariusz Kowalski z warszawskiej grupy Via Varsovia stworzył „Granitowe spojrzenie”, w którym pokazał „element ludzkiej twarzy jako fragment postaci zamkniętej w okowach cywilizacyjnych możliwości, które ją ograniczają”.

Stanisław Cukier swoją granitową skałę zamienił w postać tenisistki. Chciał, jak stwierdził, w ten sposób „pokazać stan koncentracji i wyciszenia, a nie walki. Taka przerwa przed kolejnym gemem kiedy trzeba zagrać piłkę silnie 27 CZŁOWIEK I KAMIEŃ Czerwiec 2014 nr 2/2014 (70) i precyzyjnie”. To taki moment który każdy człowiek zmagający się z problemami życiowymi też powinien co jakiś czas mieć .


Na koniec kilka słów o pracy prof. Jerzego Fobera. Ten uznany i doświadczony rzeźbiarz w swojej pracy „Anioł upadły” pokazał swoje widzenie człowieka – „Społeczność aniołów odpowiada różnorodności ludzkich postaw i charakterów. Jednak upadek człowieka nigdy nie był i nie jest dramatem ostatecznym”.

Poprzednia edycja pleneru zakończyła się wernisażem. Stworzone dzieła zaprezentowano mieszkańcom i przybyłym gościom na strzegomskim rynku. Wernisażowi towarzyszyło sporo imprez w których aktywny udział brali artyści, dzięki którym nasze otoczenie wzbogaciło się o obiekty piękne i zmuszające do myślenia.

Tegoroczna edycja rozpocznie się uroczyście 13.07.2014 r. wykładem inauguracyjnym prof. Jerzego Fobera będącego w tym roku komisarzem Biennale. Zaprezentowani zostaną również artyści, którzy podjęli wyzwanie poszukiwania w kamiennym materiale inspiracji twórczych. Są to: Grażyna Jaskierska- Albrzykowska, Marie Šeborová (Praha), Adam Wyspiański, Andrzej Szarek, Martin Kuchař (Czeski Cieszyn), Jerzy Fober, Zbigniew Frączkiewicz i Grzegorz Niemyjski. Prace realizowane będą na terenie starej kopalni bazaltu, w zakładzie Kamieniarstwo Zenon Kiszkiel oraz D&J Kamieniarstwo Gromiec.

17.08.2014 r. tegoroczne Biennale rzeźby zakończy wernisaż. W tym roku postanowiono, że powstałe prace będą prezentowane w różnych miejscach Strzegomia. Wernisaż rozpocznie się na Rynku i później uczestnicy udadzą się na spacer po Strzegomiu, by obejrzeć rzeźby w miejscach, które dla nich przygotowano. Jesienią wystawa poplenerowa odwiedzi również wrocławski Rynek.

Z niecierpliwością czekamy na tegoroczne Biennale rzeźby – aby znowu móc zobaczyć jak z twardego granitu wyłaniają się przemyślenia artystów.

dw001

przeczytaj cały artykuł
Strona 217 z 241
dfgdfgdfg

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

Fartuchy wodoodporne dla kamieiarzy
2026-08-18 10:17:44
Producent fartuchów i rękawów wodoodpornych dla kamieniarzy. Sprzedaż wysyłkowa – błyskawiczna wysyłka pocztą lub kurierem. Strzegom, ul. Św. Anny 1/6, www.fartuchywodoodporne.pl, tel. 60 34 26 223, tel./fax 74 8 551 472

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 4.000 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 4.000 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.