
Ostatnio można zaobserwować zwiększoną aktywność UODO, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że organ nadzorczy działa ze zwiększoną siłą. Przejawem może być ilość kar nałożona przez organ tylko w grudniu 2020 r. Jedna z nich jest bardzo kontrowersyjna i chciałbym ją omówić w niniejszym artykule, bo dobitnie pokazuje zakres działania UODO.
Kara nałożona na Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji WARTA S.A. za wysłanie polisy ubezpieczenia na adres e-mail podany przez klienta, który… okazał się błędny.
Naruszenie ochrony danych polegało na wysłaniu pocztą elektroniczną przez agenta ubezpieczeniowego, procesora Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji WARTA S.A., polisy ubezpieczenia do nieuprawnionego adresata, mimo że wysłano ją na adres e-mail wskazany przez klienta.
W skutek czego doszło do ujawnienia poufnych danych: imion, nazwisk, adresów zamieszkania, korespondencyjnych, numeru PESEL, numeru telefonu, adresu poczty elektronicznej oraz informacji dotyczących przedmiotu ubezpieczenia, zakresu ubezpieczenia, płatności, cesji, a także dodatkowych zapisów wynikających z umowy.
W konsekwencji UODO nałożył na spółkę karę pieniężna w wysokości dokładnie 85 588zł za naruszenie dwóch przepisów; tj. WARTA jako administrator nie dochowała obowiązków związanych z jednej strony ze zgłoszeniem naruszenia ochrony danych, a z drugiej – zaniedbała obowiązek zawiadomienia osób, których dane dotyczą, o naruszeniu ochrony danych osobowych.
Informacja o zdarzeniu trafiła do UODO od nieuprawnionego adresata (!!), który wszedł w posiadanie nieprzeznaczonych dla niego dokumentów zawierających ww. dane osobowe, czyli właściciela skrzynki e-mail, która omyłkowo została podana przez klienta przy zawieraniu umowy ubezpieczenia.
Oczywiście UODO zwrócił się do spółki o wyjaśnienie. Spółka w odpowiedzi wskazała brak wysokiego prawdopodobieństwa negatywnych skutków dla osób, których dane dotyczą, uzasadniając to w ten sposób:
- po pierwsze: klient sam podał błędny adres poczty elektronicznej, na który został wysłany dokument polisy ubezpieczeniowej;
- po drugie - nieuprawniony odbiorca sam zwrócił się do spółki, a więc można wnioskować, iż jest on świadomy przepisów i wagi informacji, jakie otrzymał.
Spółka skierowała do nieuprawnionego odbiorcy prośby o trwałe usunięcie wiadomości wraz z prośbą o informację zwrotną potwierdzającą jej usunięcie.
Prezes UODO ponownie wezwał spółkę do wykonania analizy ryzyka naruszenia praw i wolności osób fizycznych.
Spółka ponownie zaznaczyła, że w jej ocenie nie wystąpiło wysokie ryzyko naruszenia praw i wolności osób. Jednak UODO wszczął postępowanie administracyjne i nałożył na TUiR WARTA S.A. administracyjną karę pieniężną w wysokości 85 588 zł.
Z naruszeniem mamy do czynienia zarówno, gdy jest umyślne, jak i nieumyślne.
Administrator dopuszczający możliwość wykorzystania poczty elektronicznej do komunikacji z klientem powinien mieć świadomość ryzyka związanego np. z nieprawidłowym podaniem przez klienta adresu poczty elektronicznej i w celu ich minimalizacji musi przedsięwziąć odpowiednie środki organizacyjne i techniczne.
PESEL wraz z imionami i nazwiskami, adresami zamieszkania, numerami telefonów oraz adresami poczty elektronicznej oznacza wysokie ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.
W wytycznych RODO wyraźnie wskazuje, że ,,w przypadku jakichkolwiek wątpliwości administrator powinien zgłosić naruszenie, nawet jeśli taka ostrożność mogłaby się okazać nadmierna”.
Znane są okoliczności mające wpływ na wysokość kary.
- długi czas trwania naruszenia (5 miesięcy),
- umyślny charakter naruszenia, spółka świadomie podjęła decyzje, aby nie zawiadamiać UODO o naruszeniu,
- znaczną wagę naruszenia,
- niezadowalającą współpracę UODO i spółki,
- brak wdrożonych lub nieprawidłowych środków organizacyjnych i technicznych zapewniających bezpieczeństwo danych,
- sposób, w jaki UODO dowiedział się o naruszeniu,
Jak się można domyśleć, to nie koniec, spółka odwołała się do sądu administracyjnego, czekamy więc na ciąg dalszy sprawy.
Artur Majchrzycki – Inspektor Ochrony Danych, jest ekspertem ds. ochrony danych osobowych. Specjalizuje się w problemach związanych z wdrażaniem przepisów ochrony danych osobowych. Posiada wieloletnie doświadczenie związane z zabezpieczeniami informatycznymi w ochronie danych. Audytor Wewnętrzny Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji zgodnego z ISO/IEC 27001.
Kontakt do autora:
tel. 501 15 11 15
email: a.majchrzycki@moment24.pl

O tym, że jest „norma nagrobkowa” słyszał już chyba każdy. Temat był powtarzany wielokrotnie: na łamach prasy branżowej, na branżowych stronach internetowych, na spotkaniach branżowych, na targach. Jednak warto o nim przypominać, by każdy z branży wiedział, że istnieje taki dokument jak „Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki.”
To dokument stworzony całkiem niedawno przez kamieniarzy dla kamieniarzy. Zawiera zasady, jakimi powinien się kierować wykonawca i montażysta nagrobka. Zasady dotyczące surowca, z jakiego pomnik jest wykonywany, zasady dokładności wykonania tegoż pomnika oraz wymagania względem montażu. Tylko tyle i aż tyle.
Dlaczego warto go znać? Co najmniej z dwóch powodów. Pierwszy to uniwersalne zasady porządnej kamieniarskiej roboty i łatwość porozumiewania się wewnątrz naszej branży. Drugi to ułatwienie w ewentualnych sporach z klientami.
„Norma nagrobkowa” zawiera zbiór informacji na temat wykonania nagrobka. Stosowanie tych wytycznych – lub chociaż sama świadomość ich istnienia – to gwarancja, że nasze produkty będą dokładnie takie, jakie być powinny. Że będą wykonane zgodnie z zasadami rzetelnej kamieniarskiej roboty i że będą bezproblemowo służyć. Oraz że będą bezpieczne w użytkowaniu (wystarczająco mocne, by się nie zawalić pod własnym ciężarem i wystarczająco solidnie zmontowane, by nie stanowić zagrożenia przygniecenia obalonym ciężkim kamiennym elementem).
Wytyczne Branżowe prezentują też zmienność nazewnictwa poszczególnych elementów nagrobka. Znajomość nazw używanych w innych regionach Polski bez wątpienia ułatwi komunikację pomiędzy kontrahentami i pozwoli na uniknięcie niezamierzonych błędów w zamówieniach składanych w innym województwie.
I wreszcie „Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki” może się okazać bezcenną pomocą w kontaktach z trudnym klientem. Normy, jakim winien odpowiadać nagrobek oraz wskazanie co jest zgodne ze sztuką, a co jest błędem lub wadą, będą niepodważalnym argumentem zarówno w postępowaniu reklamacyjnym, jak i w sprawie toczącej się przed sądem.
Dokument opracowano pod egidą Polskiego Związku Kamieniarskiego (dawniej Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej), a rozwijano i standaryzowano dzięki staraniom Zarządu tej organizacji.
Można go pobrać ze strony PZK:
www.kamieniarze.org.pl
(zakładka: Norma nagrobkowa),
ze strony Kuriera Kamieniarskiego:
www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa
lub sczytując QR kod:


Kontrowersje związane z zapożyczaniem powszechnie znanych nazw wynikających z geograficznego pochodzenia oraz wieloletniej, a często wielowiekowej tradycji przez producentów i sprzedawców substytutów lub kamieni naturalnych pochodzących z innych regionów, nie są niczym nowym. Ponieważ w starciu różnych interesów spór może się toczyć w nieskończoność, Komisja Europejska podjęła obecnie decyzję o rozpoczęciu procedury konsultacji, czy zasadne jest wprowadzenie ochrony produktów nierolnych w ramach sprawnego i przejrzystego unijnego systemu ochrony oznaczeń geograficznych.
Nierolnych, ponieważ ochrona nazw pochodzenia związanych z żywnością zafunkcjonowała na rynku unijnym już jakiś czas temu. Szynka parmeńska, wino Bordeaux czy oscypek z Podhala są w powszechnej świadomości przypisane do konkretnych miejsc, a wszelkie próby wykorzystania nazwy kończą się procesami karnymi.
Ponieważ temat ten jest poruszany na każdym spotkaniu organizowanym przez Euroroc, poniżej przedstawiam bieżące stanowisko, które opisuje pojawiające się w korespondencji i na spotkaniach opinie.
Sprawa dotyczy wielu ogniw branży: od firm wydobywczych, przez importerów, hurtownie, po zakłady kamieniarskie i punkty sprzedaży. Przede wszystkim, jeśli taka ochrona wejdzie w życie, kamienie naturalne o fałszywych nazwach (na przykład: Calacatta Marble, pochodzący z innego miejsca niż Carrara) nie będą już mogły być przywożone do UE, ani sprzedawane tu pod tą nazwą.
Z punktu widzenia kamieniarzy, jeszcze większym problemem są praktyki przemysłu ceramicznego i wyrobów betonowych, gdzie nadawanie swoim produktom nazw kamieni naturalnych często wprowadza w błąd konsumentów. Wiele przykładów w marketach budowlanych jest tego wymownym świadectwem.
Komisja Europejska zaprasza nas obecnie do udziału w konsultacjach publicznych pt. Ogólnounijna ochrona oznaczeń geograficznych produktów nierolnych.
Konsultacje, dostępne w językach urzędowych UE, potrwają 12 tygodni, do 22 lipca 2021 r. włącznie. Celem konsultacji jest zebranie opinii wszystkich zainteresowanych stron, które będą miały okazję wypowiedzieć się na temat problemów związanych z istniejącą ochroną prawną na rynku wewnętrznym autentyczności nierolnych produktów, w powiązaniu z ich geograficznym pochodzeniem, korzyści i zagrożeń związanych z działaniami UE, dostępnych opcji ochrony, w tym kontroli i egzekwowania w przyszłości unijnego systemu ochrony takich produktów i możliwych konsekwencji takiej polityki.
Euroroc poprosił nas o przekazanie tej informacji firmom kamieniarskim – członkom PZK, by mogły również wyrazić swoją opinię. Za pośrednictwem Kuriera Kamieniarskiego czynimy to szerzej, wśród wszystkich firm branży.
Odpowiedzi należy składać do 22 lipca korzystając z linku umieszczonego na stronie
www.kamieniarze.org.pl. Oczywiście prosimy o podzielenie się swoją opinią z nami!
Krzysztof Skolak
biuro:
ul. Kościuszki 2 pok. 19
58-150 Strzegom
www.kamieniarze.org.pl
tel. (74) 855 12 28

Ostatni boom w „budowlance” oraz skutki pandemii COVID-19 sprawiły, że wiele firm wykonujących blaty, schody, nagrobki itd. skarży się na „klęskę urodzaju”. „Mamy tak wiele zamówień, że się w nich gubimy, klienci dzwonią z pretensjami, pracujemy po 12 godzin dziennie, a robota zamiast iść do przodu ciągle utyka“ - to słowa jednego z klientów, który trafił do nas, szukając rozwiązania powyższych problemów.
Pracując w tradycyjny sposób, przed wysypem zamówień, pan Tomasz jeszcze jakoś ze wszystkim nadążał, choć tak, jak wiele konkurencyjnych zakładów skarżył się na chaos i to, że ciężko im zaplanować czy poukładać kolejne zlecenia, ale tłumaczył to specyfiką branży.
W praktyce było jedno wielkie zamieszanie: pracownik rozpoczynał pracę nad blatem kuchennym, potem ktoś zgubił kartkę z wytycznymi lub po telefonie od klienta kreślił na niej wprowadzając zmiany. Nagle wyskakiwał kolejny pilny temat i pan Tomasz wszystko przestawiał, zmieniając priorytety, tym samym dolewając tylko przysłowiowej oliwy do ognia, a praca utykała już całkiem.
Kończyło się na kosztownych błędach na produkcji, nadgodzinach, trudnych rozmowach o opóźnieniach i mimo znaczących obrotów pieniędzy nie przybywało. Tak pan Tomek, szukając rozwiązania, dał szansę Prodio.
Wszystkie zamówienia klientów, projekty i postęp realizacji w jednym miejscu
Biorąc pod uwagę warunki panujące w zakładzie, komputer na produkcji nie jest pierwszą rzeczą, która przychodzi Ci do głowy dla usprawnienia pracy, ale w praktyce w mało której branży jest tak ogromny potencjał dla udogodnień.
Dzięki magii Internetu w Polsce jest coraz więcej małych firm kamieniarskich, które od przyjęcia zamówienia w rozmowie z klientem, dodania zdjęć czy wizualizacji projektu, poprzez produkcję i śledzenie postępów na każdym jej etapie, aż do rejestracji montażu na budowie lub postawienia pomnika, mają wszystko poukładane w jednym miejscu za pomocą Prodio.
W zamówieniu, które automatycznie trafi na produkcję, możesz wpisać wszystkie istotne szczegóły i dołączyć pliki, stąd ryzyko błędu jest mniejsze, a Ty oszczędzasz pieniądze. Pracujesz przecież na bardzo drogim surowcu – ileż to razy płyta poszła na przemiał, bo przekręcono nazwisko na pomniku.
Ponadto nie ma potrzeby ręcznego przepisywania, unikasz więc kreślenia i nieczytelnych „bazgrołów”, a jeśli chcesz, możesz wydać karty opisujące dokładnie co i gdzie ma być – bo wszystko to jest dostępne online przez Twój komputer oraz tablet, nawet bez wychodzenia z domu czy wyjazdu do firmy.
Pełna kontrola procesu produkcji od pierwszego cięcia do montażu
Wyobraź sobie, że czarno na białym masz w systemie każdą operację, pełny czas, który poszedł na wykonanie zlecenia oraz godzinę wejścia i wyjścia z pracy. Możesz też sprawdzić, na ile faktyczny czas wykonania odbiega od ustalonej normy.
Twoi pracownicy (nawet Ci „niekomputerowi”) mają podaną na ekranie w przystępny sposób kolejkę zadań, więc wiedzą co i jak wykonywać. Mają też podgląd plików, pozostawione przez Ciebie uwagi i pozostałe parametry. Po prostu odklikują postępy prac, a Ty – z poziomu Twojej komórki, czy komputera w domu – wiesz co, kto i kiedy robi.

Program produkcyjny przez Internet to też możliwość rozliczenia pracy w terenie. Ekipa wyjazdowa jadąca na montaż pod koniec pracy robi zdjęcia skończonego zlecenia. Wszystko szybko, sprawnie i bezproblemowo, a zamówienie od Klienta zmienia status na zamknięte ze szczegółowo rozliczonymi kosztami.
Słodko-gorzka prawda o tym, że Cię nie stać czasowo i finansowo na takie rozwiązanie
„Miliony monet za program do zarządzania i kontroli produkcji?” – może kiedyś to było aktualne, ale innowacyjne i proste NARZĘDZIA JAK OPISYWANE TUTAJ PRODIO TO INWESTYCJA OD 197 zł miesięcznie za firmę, a dosłownie zmienia życie. Jedna zmarnowana przez błąd płyta mniej czy parę zlikwidowanych nadgodzin i już się zwraca (a z opinii Klientów jasno wynika, że są realne skoki wydajności rzędu 15-20%)
„Kupiłbym, ale nie mamy czasu, by coś takiego wdrożyć”. To nie wymówka, bo od pierwszego kliknięcia do pełnego uruchomienia i rozpoczęcia rejestracji pracy w zakładzie wystarczy mniej niż dzień! Wszystko zrobisz samodzielnie, pijąc kawę, bo to proste jak obsługa poczty email. Masz pełne wsparcie techniczne przez telefon.
Dołącz do rewolucji, bo twoja konkurencja już tam jest – wejdź na www.getprodio.com/pl i uwolnij swój czas już teraz!
PRODIO
ul. Chorzowska 6, Katowice
tel.: +48 692 315 051
getprodio.com/pl

W poprzednich artykułach pisaliśmy o tym, jak rozpocząć import kamienia z Chin. Dziś kilka zdań na temat tego, jak pobrać kontener z portu lub terminala i dowieźć go do miejsca docelowego.
Kamień z Chin najczęściej dociera do Polski drogą morską. Rzadziej kolejową. Kiedy znajdzie się w Polsce, należy zapewnić mu bezpieczny dojazd do odbiorcy. Ta część transportu realizowana jest drogowo. Warto pamiętać, że ograniczenia wagowe dla samochodów transportowych są inne niż te obowiązujące na przykład w kolei. Dopuszczalny ciężar kontenera wraz z jego zawartością wynosi 24 tony dla najpowszechniej stosowanych, dwuosiowych ciągników. Może to oznaczać, że bardziej obciążony kontener, który przypłynął drogą morską z Chin, należy rozładować, a jego zawartość rozdzielić na dwa kontenery. Nie jest to łatwy proces, dlatego warto od początku transportu nie dociążać kontenerów i pilnować wagi 24 ton.
Jakie dokumenty należy zapewnić?
Zależnie od rodzaju transportu, importera i odbiorcę ładunku obowiązują różnego rodzaju formalności. Przy pobraniu ładunku z transportu kolejowego są to:
• dokument odprawy importowej,
• zwolnienie kontenera na firmę transportową,
• list przewozowy SMGS,
• deklaracja czasowego składowania DSK,
• numer podjęcia,
• informacja na temat miejsca zwrotu kontenera (tzw. redelivery information),
• packing list,
• faktura VAT.
Warto wiedzieć, że każdy operator ma swoje dokumenty dotyczące tzw. ostatniej mili. Dlatego powyższa lista może ulec pewnym modyfikacjom zależnie od operatora.
Przy pobraniu z portu morskiego należy dysponować następującymi danymi:
• numer kontenera,
• nazwa armatora,
• nazwa terminala, gdzie jest kontener,
• informacja o ewentualnych dopłatach za zwrot pustego kontenera po czasie (tzw. detention).
Co może pójść źle?
Przewóz kamienia z portu lub terminala kolejowego do dowolnego miejsca w Polsce trwa maksymalnie 24 godziny. Może się jednak zdarzyć, że potrwa to dłużej. Dlaczego? Pomijając oczywiste ryzyka, takie jak korki czy wypadki, istnieje kilka sytuacji, które mogą sprawić, że ładunek dojedzie z opóźnieniem.
Są to:
• nieściągnięcie kontenera z pociągu,
• błędna awizacja,
• brak awizacji,
• kolejka na terminalach,
• brak zwolnienia kontenera,
• niespodziewana kontrola wymagająca przetrzymania kontenera.
Część z tych problemów jest wynikiem niedopatrzeń na poziomie dokumentacji. Dlatego w przypadku początkujących importerów warto dokładnie zapoznać się z obowiązującymi procedurami i przepisami, a najlepiej zlecić organizację całości transportu – od chińskiego załadowcy aż do drzwi odbiorcy – jednemu dostawcy.
Należy pamiętać także, że zapewnienie rozładunku leży po stronie odbiorcy. Powinien on zorganizować miejsce i sprzęt do rozładunku. W przypadku, gdy nie dopatrzy tych działań, przetrzymanie kontenera lub pojazdu z kontenerem na miejscu odbioru będzie generować kolejne koszty.
Każdy transport międzynarodowy to skomplikowany łańcuch powiązanych ze sobą procedur. Dobrze znaleźć takiego podwykonawcę, który ma doświadczenia z każdym jego elementem i zabezpieczy interesy zleceniodawcy na każdym etapie.
Michał Tyrawa, autor tekstu,
pracuje w Grupie Real Logistics, której
częścią jest RT Transport, spółka
specjalizująca się w organizacji transportu drogowego.
Dane kontaktowe:
Michal.tyrawa@real-logistics.pl
www.real-logistics.pl