
RockMaster CNC to jednogłowicowa frezarka przeznaczona do obróbki granitu – frezowania, wiercenia i grawerowania. Jedyna tego typu maszyna w Polsce, która kontroluje zmieniającą się grubość materiału i dopasowuje do tego wysokość pracy narzędzia na osi Z.
RockMaster CNC została oparta na wzmocnionej konstrukcji stalowej, poddanej obróbce cieplnej, co zwiększyło jej sztywność i odporność na odkształcenia. Dzięki temu nośność urządzenia sięga niemal 3 ton.
Parametry techniczne
Stół roboczy o wymiarach 3000 × 1300 mm pozwala na obróbkę elementów o maksymalnej szerokości 2500 mm i wysokości 1300 mm, przy osi Z do 400 mm. Napęd osi realizują serwosilniki, a całość sterowana jest przez system NC Alti-Tech. Napęd wrzeciona ma moc 7,5 kW, co zapewnia prędkość obrotową 24 000 obr./min.
Podstawowe parametry:
Zasilanie 3/N/PE ~400 V; 50Hz
Max dł. robocza osi Z 400 mm
Max wymiar roboczy X Y 2500 x 1300 mm
Moc wrzeciona 7,5 kW
Wymiar maszyny 350 x 230 x 230 cm
Rozmiar narzędzi fi 6-16 mm
System sterowania NC Alti-Tech
Pięć trybów pracy
Frezarka oferuje kilka metod obróbki, które pozwalają dostosować proces do potrzeb zakładu:
• Grawerowanie 2D – litery, krzyże, zdobienia. RockMaster automatycznie dopasowuje wysokość głowicy do zmiennej grubości płyty, co gwarantuje równy efekt końcowy. Możliwa jest też regulacja głębokości liter. Tablica z ok. 50 znakami i krzyżem 50 cm powstaje w ok. 2 godziny. W tym trybie maszyna może pracować w zamkniętym obiegu wody.
• Wiercenie – funkcja pozwala na przygotowanie otworów pod litery z brązu i stali nierdzewnej. Oprogramowanie zawiera prawie wszystkie rodzaje czcionek dostępnych na polskim rynku, co znacząco ułatwia pracę. Wiercenie również może być realizowane w zamkniętym obiegu wody.
• Profilowanie kształtu (wycinanie) – metoda umożliwia szybkie wycinanie dowolnych kształtów z płyt do grubości 8 cm, np. krzyży, serc czy nietypowych blatów. To alternatywa dla wycinania tablic piłą linową, a zaletą jest gładka powierzchnia po frezie palcowym. Wycięcie pola 300 × 300 × 50 mm zajmuje około 1 godzinę. Tryb działa w zamkniętym obiegu wody.
• Profilowanie kształtu (trzech krawędzi) – technika polega na wycinaniu profilu tablicy poprzez cięcie tylko po trzech krawędziach materiału. Przykładowo: z prostokątnej płyty można wyciąć dowolny, nieregularny kształt tablicy – wycinanie tablicy o wymiarach 650 × 700 × 50 mm trwa około 3 godziny. Praca z frezem palcowym zostawia gładką powierzchnię cięcia. Tryb działa w obiegu wody zamkniętym.
• Frezowanie płaskorzeźb – metoda oparta na gotowych wzorach płaskorzeźb dostarczanych z maszyną lub możliwych do dokupienia w miarę potrzeb. Zdobienie o wymiarach 600 × 300 × 20 mm powstaje w około 2,5 godziny, a przy głębokości 50 mm – w 6 godzin. W tym trybie konieczna jest praca w obiegu wody otwartym.

Na zdjęciu: Głowica frezująca (moc 7,5 kW, automatyczne mapowanie grubości materiału)
Wyposażenie i obsługa
W standardzie dostarczane są m.in.: urządzenie mapujące oś Z, komplet tulei zaciskowych, frezy PCD do liter, wiertła, frezy do płaskorzeźb i wycinania, zbiornik i pompka do obiegu zamkniętego oraz program Ucancam. Producent zapewnia komputer dostosowany do pracy z maszyną, szkolenie z obsługi oraz filmy instruktażowe.
Podsumowanie
RockMaster CNC to rozwiązanie dla zakładów, które chcą rozszerzyć ofertę o precyzyjne grawerowanie, wiercenie i profilowanie granitu. Automatyczne dopasowanie głowicy do nierówności płyty, szeroka baza liter i pięć trybów pracy pozwalają na realizację zleceń od klasycznych tablic i napisów po bardziej złożone płaskorzeźby.
Więcej informacji: www.altitech.pl
tel. 509 809 410, 534 646 594

Platinum TD® to ciemny materiał z Angoli, który znajdziemy w ofertach zakładów kamieniarskich wśród granitów. I choć petrograficznie to gabro oliwinowe, jego parametry są podobne do granitu. Natomiast barwa i specyficzna łuska powodują, że jego wygląd najczęściej jest porównywany do Impali.
Platinum TD na polskim rynku znany jest od 10–12 lat, a obecnie przeżywa renesans zainteresowania. Kamieniarze go doceniają, bo jest twardy, zbity, mało porowaty i nie wchłania wody.
Ma regularnie ułożone ziarno z delikatną łuską, jaką można spotkać w labradorytach. Jest przewidywalny przy obróbce, która odbywa się przy użyciu standardowych narzędzi do granitu ze standardowymi prędkościami pracy. Przy tym dostępny jest w atrakcyjnych cenach – według producenta to najtańszy na rynku ciemny materiał.

Srebrna łuska i gra świateł na powierzchni polerowanej
Dostarczany jest w dość powtarzalnych blokach o wymiarach około 300 × 200 × 150 cm.
Przyjmuje każdy rodzaj obróbki powierzchni, a każda z nich ukazuje inne cechy wizualne i estetyczne. Powierzchnia może być polerowana, płomieniowana, szczotkowana, szlifowana – można również zastosować dowolne kombinacje tych obróbek.
Niska nasiąkliwość daje mu pełną mrozoodporność, przez co nadaje się do zastosowań wewnętrznych i zewnętrznych. Różnorodność wykończenia powierzchni stanowi o jego uniwersalnym zastosowaniu: nadaje się na blaty, parapety, schody, podesty, okładziny ścian czy kominków, a także na nagrobki w całości lub jako wybrane elementy urozmaicające wzory wykonane z innych kolorów.
Dane techniczne Platinum TD®:
Gęstość: 2900 kg/m3
Porowatość otwarta 0,1 %
Nasiąkliwość: 0,1 %
Wytrzymałość na ściskanie: 165 MPa
Wytrzymałość na zginanie: 11 MPa
Odporność na ścieranie 8,3 cm3/50 cm2
Mrozoodporność po 56 cyklach pełna

Lewitujący podest przed drzwiami wejściowymi z Platinum TD
Karol Czernij (AMC Granit):
Platinum TD to nowy dla nas materiał, ale sprawdziliśmy go już na każdej naszej maszynie. Bardzo fajnie się tnie i obrabia, bo jest plastyczny. Linka przechodzi przez niego dość płynnie i po wypolerowaniu nie widać wżerów. W obróbce wydaje się nieco łatwiejszy niż Impala – Impalę na boczkarce czasem można przypalić na końcach, w Platinum TD to się nie zdarzyło. Na automacie polerskim też bardzo fajnie idzie, a liternik także potwierdza, że to bardzo plastyczny kamień i że nie zdarzają się odpryski, jak to ma miejsce w innych czarnych materiałach.
Dotychczas wykonywaliśmy z niego podesty i nagrobki. Niedawno zakończyliśmy montaż lewitującego podestu przed wejściem do domu – wspaniale prezentuje się w szczotce i nawet ma pewne właściwości przeciwpoślizgowe. Trafia w kolorystykę antracytów wszechobecnych we współczesnym budownictwie, więc w najbliższym czasie będziemy realizować także zamówienie na blaty i schody.
Natomiast na nagrobku, w polerze, prezentuje się bardzo szlachetnie. Ma taką ciekawą żyłkę i drobne refleksy srebra i platyny, które w słońcu dają zaskakujące efekty. Wykonaliśmy z niego też okładki pomnika. Wyglądają bardzo ciekawie, a ze względu na cenę mogą zyskać dużą popularność jako zamiennik dla betonowej kostki.
Stosunek ceny do jakości i oczekiwań klientów jest bardzo fajny. To kamień dla średniego klienta. Na pewno nie będzie konkurował ceną ze Strzegomiem albo Crema Julia, ale znajdzie swoje miejsce koło Bohusa i Kuru Grey. W tej cenie trudno szukać czegoś lepszego. Raczej nie stanie się zamiennikiem Impali Mericany, ponieważ ona jest wpisana – można powiedzieć – w polską tradycję. Natomiast dla kamieniarzy, którzy szukają czegoś innego, to jest bardzo dobra alternatywa. Zwłaszcza że klienci również poszukują obecnie czegoś nowego.
Platinum TD jest dostępne wyłącznie w Nowak Granites
– tel. 608 599 399 (Michał), 539 333 521 (Ania).

Zdjecie powyżej: uczestnicy Biennalle (od lwej):
Jerzy Zysk, Anna Rasińska, Marcin Mielczarek, Małgorzata Wiśniewska,
Adam Wyspiański, Katarzyna Fobr, Marcin Nosko,
Grzegorz Niemyjski. Fot. Piotr Soprych
W Strzegomiu od 2006 roku organizowane są plenery rzeźbiarskie. Inicjatorami oraz organizatorami pierwszych plenerów byli Zenon Kiszkiel - właściciel zakładu kamieniarskiego oraz Adam Wyspiański – artysta rzeźbiarz. Z czasem coroczny cykl plenerów przyjął dwuletnią formułę Biennale.
Centralnym elementem Biennale są plenery rzeźbiarskie, w których uczestniczą zaproszeni artyści rzeźbiarze z Polski i zagranicy. Zazwyczaj są to wykładowcy z uczelni artystycznych lub uznani na rynku sztuki samodzielni twórcy. Biorąc pod uwagę poziom artystyczny, gabaryty powstających prac oraz specyfikę granitu, jest to jedno z najistotniejszych wydarzeń tego typu nie tylko w Polsce.
Jubileuszowa 10 edycja Biennale odbyła się w dniach 06.07 – 26.07.2025.
Uczestniczyło w niej ośmioro rzeźbiarzy :
Uczestnikom nie został narzucony temat, każdy pracował na bazie indywidualnych inspiracji, a stylistyka powstałych prac oscylowała od kompozycji abstrakcyjnych poprzez interpretacje znanych symboli do form realistycznych. Poza plenerem w ramach Biennale odbywają się także inne wydarzenia towarzyszące.

Na zakończenie tegorocznej edycji odbyła się konferencja CIAŁO poświęcona roli i znaczeniu ciała we współczesnej rzeźbie.
Prelegantami byli: prof. Maciej Aleksandrowicz wygłaszajacy odczyt pt. CIAŁOORIENTACJA; prof. Karol Badyna – CIAŁO JAKO SZATA; prof. Wiesław Koronowski i prof. Janusz Bałdyga – KONTRAPOST; dr hab. Tomasz Sobisz – UCIELEŚNIENIE MATERII; dr hab. Rafał Rychter – OD BOZZETTA DO ANTIDOTUM.
Organizatorami 10 Strzegomskiego Biennale Rzeźby w Granicie była gmina Strzegom reprezentowana przez Strzegomskie Centrum Kultury i Fundacja Bazalt przy wsparciu lokalnych przedsiębiorstw z branży kamieniarskiej, a partnerem wydarzenia była Akademia Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu.
W tym miejscu należy podkreślić zaangażowanie właścicieli firm kamieniarskich, które sponsorowały granit, przycinały bloki oraz udostępniały miejsce do pracy. Byli to: Krzysztof Skolak – Granex, Jacek Kiszkiel – Zakład Kamieniarski Zenon Kiszkiel, Grażyna Hyżyńska, Tadeusz Kaliciński, Ryszard Goliński – Wekom, Borowskie Kopalnie Granitu, Impekstir, Marek Tomaszewski. Natomiast firma Flex dostarczyła narzędzia i dbała o ich serwis.

Prace z dotychczasowych plenerów są eksponowane w przestrzeni publicznej na terenie miasta Strzegomia. Najwięcej prezentowanych rzeźb granitowych jest w Alei Rzeźb (Al. Wojska Polskiego) czyli plenerowej galerii, część znajduje się na terenie Parku Miejskiego, jedna stoi w pobliżu bazyliki św. św. Piotra i Pawła, a trzy prezentowane są w przestrzeni Rynku przed Ratuszem. Powstałe podczas tegorocznego pleneru prace zostały tym razem zaprezentowane na Plantach Strzegomskich przy estakadzie kolejowej. Rzeźby dopełniają urokliwy charakter tego miejsca.
Strzegomskie Biennale Rzeźby w Granicie przyciąga uwagę osób zainteresowanych współczesną sztuką, teoretyków i krytyków, rzeźbiarzy z Polski i zagranicy, a także architektów oraz projektantów wykorzystujących kamień. Zyskuje również coraz większe zainteresowanie mieszkańców regionu. Po dotychczasowych 10 edycjach Strzegomskie Biennale Rzeźby w Granicie stało się już wydarzeniem artystycznym na stałe wpisanym w kulturalną mapę Dolnego Śląska, ważnym dla całego regionu, Strzegomia, branży kamieniarskiej i uczelni artystycznych. Jest ono doskonałą formą promocji poprzez sztukę zarówno miasta Strzegom, jak i samego granitu, który jest tutaj wydobywany i obrabiany. Rzeźba pokazuje inne jego oblicze, odmienne metody obróbki oraz możliwości wykorzystania w przestrzeni społecznej nie tyko jako surowca budowlanego.

W planach, czy raczej marzeniach organizatorów jest przekształcenie tego odbywającego się co dwa lata wydarzenia w inicjatywę działającą całorocznie, której oferta programowa skierowana byłaby do samodzielnych artystów rzeźbiarzy, projektantów i architektów, członków Polskiego Związku Kamieniarstwa, uczniów oraz nauczycieli rzeźby z liceów plastycznych oraz studentów i nauczycieli akademickich z polskich oraz zagranicznych uczelni artystycznych. Czy to się uda? Nie wiem, ale z pewnością dzięki tej wieloletniej już inicjatywie zapoczątkowanej przez Zenona Kiszkiela i Adama Wyspiańskiego Strzegom jest utożsamiany z rzeźbą.


Niniejszy artykuł przedstawia prywatne opinie autora. I mimo jego zaangażowania w sprzedaż maszyn konkretnej marki dotyczy szerszego problemu.
Jak czytamy na profilu firmy Pedrini S.p.A. na LinkedInie, jakiś czas temu zakończone zostały roczne testy traka wielolinowego, przystosowanego do cięcia bloków kwarcytu, granitu i marmuru liną o średnicy 4,3 mm.
Urządzenie o symbolu GS240 zostało skierowane do sprzedaży i od razu znalazło klientów. Były to znane w Polsce włoskie firmy, m.in. Marmi Orobici czy Marmi Scaligera S.r.l.
Co ciekawe, są to producenci płyt granitowych, którzy decydują się na zakup maszyn z liną 4,3 mm, tnąc już liną 5,3 mm. To nie jest przeskok ze średnicy 6,3 mm czy 7,3 mm (nie mówiąc o 8,3 mm), to stosunkowo niewielki krok w kierunku optymalizacji kosztów cięcia i ci przedsiębiorcy decydują się na ten krok z jakiegoś powodu.
A przecież wymiana stosunkowo nowych maszyn na najnowsze to ogromne koszty dla firmy.
Pedrini w swoich artykułach o nowej maszynie wymienia następujące zalety cięcia liną o średnicy 4,3 mm:
Mówimy tu o dużych maszynach — ta w firmie Marmi Scaligera ma 80 lin, ta w Marmi Orobici — 72.
Jest też wariant maszyny pozwalający na cięcie płyt o grubości 12 mm, oznaczony TECH12, który jest bezpośrednią odpowiedzią na ofensywę producentów konglomeratu kwarcowego i ceramiki, oferujących płyty o grubości 12 mm, przez co są lżejsze. Jego topowa wersja ma 108 lin, czyli pozwala wyciąć 107 płyt za jednym opadem, jak Bóg da, trzy razy dziennie, czyli 321 płyt dziennie!
Może to jest właśnie właściwa odpowiedź na konkurencję w postaci gotowych płyt z Indii i Brazylii, na wysokie koszty energii i brak siły roboczej.
Można określić to zjawisko mianem „ucieczki do przodu”: na każde zagrożenie ze strony zagranicznej konkurencji czołowe firmy europejskie, głównie włoskie i hiszpańskie – niestety, bo tam jest nowoczesne jądro kamieniarstwa europejskiego — odpowiadają doskonaleniem technologii i redukcją kosztów. A można to robić tylko poprzez automatyzację i zmniejszanie średnicy lin tnących.

Porównanie grubości lin tnących (opracowanie własne redakcji)
Zastanawiająca jest nieufność polskich kamieniarzy, którzy w zmniejszeniu średnicy liny widzą tylko zwiększenie kosztu narzędzia (minimalne), a nie chcą zauważyć oszczędności na prądzie i przede wszystkim ogromnych oszczędności na materiale.
Stąd dominują maszyny z liną 7,3 mm, u liderów rynku 6,3 mm, sporadycznie 5,3 mm, ale wciąż dominują te, które przez Włochów i Hiszpanów uznawane są za przestarzałe.
Wydaje się, że nie ma innej drogi niż ta wytyczona przez liderów branży z Włoch; czy ma ona zastosowanie tylko do droższych materiałów, czy pozwoliłaby na zarzucenie naszego rynku cienką, szarą płytą ze Strzegomia — to już inny temat.
Tak czy inaczej, firma Pedrini S.p.A. z Bergamo konsekwentnie idzie drogą optymalizacji procesów obróbczych, wierząc w przyszłość kamienia naturalnego, również w Europie. I efekty tego zobaczymy na stoisku Pedrini na targach w Weronie.
Tomasz Rogala
TGR

Instalacje maszyn 80-linowych w zakładach kamieniarskich Europy (200 cm to szerkość bloku jaką obejmuje pakiet lin przy jednym opadzie)


W tym roku mija 40 lat od powstania firmy Furmanek. 15 września 1985 roku rodzice zarejestrowali firmę. Jej początkiem była stodoła podarowana przez dziadków. Zainteresowanie kamieniarstwem w ojcu zaszczepił teść, który pracował w tym zawodzie od lat 60-tych. Pierwsze maszyny były tzw. samoróbkami, które ojciec konstruował wspólnie z pracownikami. Między innymi tak powstała tokarka, wykonana specjalnie do realizacji pierwszego zamówienia, jakim było wykonanie tralek z Białej Marianny na balustradę na Jasną Górę.

Od samego początku firma rozwijała się nieco inną drogą niż klasyczne zakłady kamieniarskie. Jej specjalizacją szybko stała się renowacja budowli zabytkowych. Rodzice – oboje wspólnie tworzyli firmę – szybko nawiązali kontakt ze środowiskiem konserwatorskim, i tak zaczęła się historia, która trwa do dziś.
Obecnie funkcjonujemy jako dwie firmy. Renewal Art – którą prowadzimy wspólnie z siostrą Dianą i rodzicami Elżbietą i Krzysztofem Furmanek – zajmuje się kompleksową renowacją obiektów zabytkowych, wykonanych nie tylko z kamienia. I hurtownie kamienia naturalnego Furmanek Trading, którymi zajmuję się z siostrą.
W renowacjach skupiamy się na zaawansowanych pracach budowlanych – poczynając od stabilizacji fundamentów, wzmacnianiu stropów i murów, instalacjach, stolarce, pracach wykończeniowych, detalach architektonicznych, a kończąc na dachu. Nierzadko to renowacja – nazwijmy to „totalna” – rekonstrukcja od kompletnej ruiny porośniętej wysokimi drzewami, wymagająca wiedzy, doświadczenia i precyzyjnej współpracy z konstruktorami i konserwatorami.
Z kolei hurtownie rozwijamy z siostrą jako Galerie Kamienia. Dlaczego „galeria”? Bo patrzymy na kamień jak na dzieło natury. Choć w branży istnieje sporo hurtowni, my skupiliśmy się na materiałach selekcjonowanych. Niekoniecznie droższych – co należy mocno zaznaczyć – za to zdecydowanie jakościowych. Przy sposobie ekspozycji kamienia w nowoczesnych halach, na stojakach typu „A”, po hurtowni faktycznie spaceruje się jak po galerii.
Klient kupuje oczami – dlatego dobre zdjęcia i nowoczesna, intuicyjna strona internetowa to podstawa. Mamy dział, który zajmuje się wyłącznie fotografowaniem i obróbką zdjęć, bo są takie kamienie, które w obiektywie wypadają zazwyczaj gorzej. Więc często trzeba się nagimnastykować, by oddać prawdziwy urok tego materiału.
Notabene, strona internetowa www.furmanek24.pl jest połączona z systemem magazynowym. Klient może oglądać rzeczywiste stany magazynowe, a handlowcy na bieżąco mają podgląd: co jest dostępne, co jest w produkcji, a co w rezerwacji. Dzięki temu nasi klienci bardzo często wybierają kamień, bazując na naszej stronie internetowej – przyjeżdżają do hurtowni po konkretną płytę, podając jej numer z internetu. Natomiast dla handlowców to narzędzie pracy umożliwiające przygotowanie i wysłanie oferty w 60 sekund – ze zdjęciami i wymiarami konkretnych płyt oraz cenami w dowolnej walucie (przetestowaliśmy to w czasie tej rozmowy i potwierdzamy – przyp. red.).
Do marketingu też podchodzimy inaczej. Renewal Art trudno jest reklamować. To specyficzny rodzaj usług dla wąskiego grona odbiorców, a każde zlecenie jest inne od wszystkich wcześniej wykonanych. Tu znajduje zastosowanie całe doświadczenie kamieniarskie i niemały park maszynowy. Przez lata wypracowaliśmy sobie markę i to jest nasz kapitał.
Natomiast w świecie, w którym wszyscy krzyczą: „jesteśmy najwięksi, najlepsi, największe stany magazynowe, najlepszy towar, promocja i rabat” – my nie krzyczymy. To klient sam ma dojść do takich wniosków, gdy odwiedzi Furmanek Trading. Ma wejść na halę, obejrzeć towar, porozmawiać z handlowcem jak z osobistym przewodnikiem, zauważyć, że nasze ceny nie odbiegają od rynkowych – i zostać z nami na dłużej. Zwykle tak jest – klienci zostają z nami na dłużej, bo to nasza filozofia: jakość i partnerskie podejście. Bo hurtownia to nie jeden kontener kamienia na zabłoconym placu, a nowoczesny zakład, to nie jedno CNC dopiero co postawione.
Instagram też prowadzimy po swojemu. Staramy się opowiadać historię kamienia i o kamieniu. Pokazać kamień nie jako towar do przerzucenia z kontenera w ręce klienta. Zatrzymujemy się nad tym, czym są konkretne kamienie, kto je wybrał, czym się kierował w selekcji, jak je wykorzystać. By klienci zauważyli, że nie kupują tylko kamienia – kupują kawał fajnej historii zapisanej w skale i opowieść o jego podróży z górotworu przez obróbkę i wykończenie. Kupują prestiż i spokój. A przede wszystkim – że kamień to nie pospolity materiał budowlany.
Sprowadzamy tylko takie materiały, które nas przekonują, które czujemy, a nie takie, które nam się spinają w Excelu. Chcemy sprzedawać tylko materiał premium – choć to słowo jest dziś nadużywane – bo to się po prostu opłaca. Współczynnik reklamacji w naszej firmie to około 1% i to też o czymś świadczy. Dzięki temu mamy duży komfort, bo to oznacza brak problemów i kosztów związanych z rozpatrywaniem reklamacji. Żyjemy w czasach hiperkonkurencji. I to, co sobie powtarzamy z całym zespołem, to to, że nie możemy być tylko trochę lepsi. Bo przy obecnym nasyceniu rynku firmami kamieniarskimi, handlowymi i obrabiającymi kamień, bycie tylko „trochę lepszym” nic nie zmienia. Musimy być dużo lepsi, żeby klienci zauważyli tę różnicę. Czy chodzi o porządek w magazynie, o szybkość przygotowania oferty, czy o jakość materiału, o to, jak wyglądamy, jak jesteśmy ubrani, czy o to, jak podchodzimy do klienta.
Skoro mowa o zespole – mam to szczęście, że pracuję z naprawdę fajnymi ludźmi i dobrymi specjalistami. Bo tak naprawdę firma to nie są te magazyny z towarem, samochody służbowe, maszyny w zakładzie. Firma to ludzie. I to oni tworzą firmę.
Kto jest klientem Galerii Kamienia? Klientami są świadomi kamieniarze, poszukujący dobrej jakości materiału. Wielokrotnie udowodniliśmy – i sobie, i klientom – że potrafimy sprzedawać materiał premium w rynkowych cenach. Ten materiał jest naprawdę precyzyjnie wyselekcjonowany i prezentowany w komfortowych warunkach. To także projektanci i architekci. Jeśli przyjdzie odbiorca indywidualny po parapety, to umożliwimy mu wybór materiału, ale w celu wykonania gotowego produktu skontaktujemy go ze współpracującymi z nami zakładami kamieniarskimi.

Wejście w kamieniarstwo było dla mnie zupełnie oczywiste i naturalne. Nawet przez chwilę nie myślałem, że będę robił cokolwiek innego. Ukończyłem AGH z tytułem inżyniera górnictwa eksploatacji złóż mineralnych, a matematyka i fizyka to mój konik, więc pewnie dobrze bym się odnalazł jako konstruktor, projektant konstrukcji budowlanych. Chciałem zrobić magisterkę na AGH na kierunku „kamieniarstwo w budownictwie i architekturze”, ale kierunek zamknięto ze względu na niskie zainteresowanie. Więc tylko z tytułem inżyniera AGH czułem pewien niedosyt i zdecydowałem się jeszcze na studia MBA. Dziś mam bardzo urozmaiconą pracę i bardzo się z tego cieszę. Mój dzień nigdy nie wygląda tak samo. Mam tę możliwość i przyjemność, że mogę jednego dnia obserwować zabytki i głowić się z inżynierami-konstruktorami, jak je uratować. Następnego dnia mogę selekcjonować materiały do naszych hurtowni. A kolejnego dnia obserwować proces produkcji i obróbki kamienia.
Mam bzika na punkcie danych i analizy. Kiedy zaczynaliśmy historię z handlem, kupowaliśmy towar, bo uznaliśmy, że się sprzeda. Potem zaczęliśmy bardziej przyglądać się tabelkom i analizować – cyfry pokazały, że materiał, który wydawał się być hitem, sprzedaje się średnio, a materiał, o którym byśmy nawet nie pomyśleli, zwiększa obroty. Dziś decyzje podejmuję na podstawie danych. Podsumowując każde półrocze, wykreślam kilka materiałów, które się słabiej sprzedają – przecież trendy i mody się zmieniają. Do tego dochodzi konieczność przewidywania. Czas importu to 3–4 miesiące. Musisz więc przewidzieć, ile masz materiału, ile się sprzeda i czy wystarczy go do kolejnej dostawy. Utrzymywanie zbyt dużej nadwyżki towaru to zamrożone pieniądze i koszt magazynu. Jeśli materiału zabraknie przed dostawą, to tracisz sprzedaż – i w bilansie pojawi się jako koszt utraconej szansy. Moje skrzywienie do analityki w tym pomaga. I tu znów – dzięki zespołowi – dostaję dane, nad którymi mogę pracować. Natomiast Diana, która odpowiada za część finansową i księgową hurtowni, równoważy moją niekiedy zbytnią fantazję – czasami hamuje, a czasami podpowiada efektywniejsze rozwiązania.
Co pokazuje te 40 lat doświadczenia? Przede wszystkim odwagę i determinację. Moi rodzice, w czasach bez internetu, z mapą na kolanach, z pobieżną znajomością języka, jechali w nieznane w poszukiwaniu kamienia i lepszego jutra. My mamy dzisiaj łatwiej. Ale to oni położyli fundamenty. My tylko idziemy dalej. Mam nadzieję – dalej w tym samym kierunku, tylko jeszcze dalej. Bo w dzisiejszym świecie hiperkonkurencji nie wystarczy być trochę lepszym. Trzeba być dużo lepszym.