Piaskowiec Czaple

Inwestycja: Most Dworcowy, zejścia z mostu na dworzec PKP Poznań Główny
Wykonawca: Wrimar Sp. J., Uścikowo
Kamień: piaskowiec Czaple z Kopalni Gruszecki
Elementy: podstawowy wymiar to płyty 100 x 50 cm, gr. 4 cm, elementy skośne to elementy docinane na wymiar.
Ilość kamienia: ok. 300 m2
Data zakończenia prac: II kwartał 2021
Piaskowiec Radków
Inwestycja: wykonanie obłożenia murków żelbetowych ogrodzenia oraz 2 bram wejściowych
Zamawiający: Politechnika Opolska
Materiał: piaskowiec Radków
Wykonawca robót – „Kamar” Renowacja i Konserwacja Zabytków Paweł Piątek, Szydłowiec
Łączna ilość zabudowanego kamienia:
ok. 1700 m2 , elementy: płyty 77 x 37 x 2 cm
Data zakończenia: w trakcie

Piaskowiec Żeliszów

Inwestycja: elewacja kamienna wentylowana Śląskiego Ośrodka Kliniczno-Naukowego Zapobiegania i Leczenia Chorób Środowiskowych, Cywilizacyjnych i Wieku Podeszłego im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu
Wykonawca i dostawca materiału: Kamieniarz Modlińscy S.C., Kielce
Materiał: piaskowiec Żeliszów
Ilość kamienia: łacznie 3500 m2, grubość płyt 4 cm, elementy masywne łukowe, największe elementy o wysokości 2,2 m
Data zakończenia: czerwiec 2021
Piaskowiec Męcina Królewska

Inwestycja: Galeria Szubryt w Limanowej
Dostawca materiału: Pawlimex
Wykonawca: Nikobud Zbigniew Myszka
Kamień: szary piaskowiec Męcina Królewska
Elementy: wielkogabarytowe płyty o różnych wymiarach docinane do wcześniej zinwentaryzowanych miejsc wewnątrz malowanej proszkowo konstrukcji dekoracyjno-nośnej; przykładowe wymiary płyt: 219 x 83,5 cm, 225 x 53 cm, 100 x 50 cm, 81 x 90 cm, grub. 2 cm
Ilość kamienia: 300 m2
Data zakoń. inwestycji: czerwiec 2021 r.
Łupek Księżyce

Inwestycja: Pawilon ZOO w Krakowie
Dostawca elementów: DKSM – Kopalnia „Księżyce”
Kamień: naturalny łupek księżyce
Firma budowlana: KAMS BUD, Szydłowiec
Elementy: kamienne murki, ścieżki oraz schody wejściowe.
Ilość zamontowanego kamienia: ponad 100 t księżycowego kamienia łupkowego w postaci surowca dostarczanego luzem, służącego do dalszego przerobu.
Data zakoń. inwestycji: sierpień 2019 r.
Piaskowiec Tumlin-Gród

Inwestycja: kolejny etap remontu i rewitalizacji
Bazyliki i Klasztoru oo. Franciszkanów w Krakowie
Dostawca i wykonawca: P.U.H. Sosnowica S.C. J. Wiąckiewicz, G. Rębosz
Kamień: czerwony piaskowiec Tumlin-Gród
Elementy: płytki na posadzkę krużganków i naw bocznych
Ilość kamienia: ok. 800 m2
Data zakoń. inwestycji: w trakcie
Piaskowiec Rytlów
Inwestycja: dom prywatny
Wykonawca: Kamtex, Brenna
Kamień: żółty piaskowiec Rytlów
Elementy: płytki fasadowe cięto-łupane (boniówka obijana), ten sam rodzaj materiału wewnątrz i na ogrodzeniu – 150 m2


Od kiedy pracuję w branży, co jakiś czas słyszę o błędach projektantów, ich słabej wiedzy o kamieniu i projektowaniu bez znajomości specyfiki kamienia. Miałem też okazję do rozmów z architektami. Ci z kolei zwracali uwagę na problemy we współpracy z firmami kamieniarskimi na budowie: układanie kamienia niezgodnie z projektem, wciskanie materiału słabej jakości, naciskanie na inwestora w sprawie zmiany rodzaju kamienia. Z tego powodu postanowiłem poznać sposób widzenia robót kamieniarskich od strony architekta. Moim przewodnikiem był architekt Wojciech Gwizdak, właściciel biura projektowego 2G Studio, Członek Zarządu Oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP) w Kielcach oraz Sekretarz Krajowej Rady Izby Architektów RP. Wojciech Gwizdak – jako architekt – ma w swoim dorobku pewną ilość realizacji z kamienia.

Słyszałem wielokrotnie niepochlebne opinie o współpracy architektów i kamieniarzy, padające z obu stron. Co według Pana jest powodem powstawania problemów?
Osobiście miałem szczęście do dobrej współpracy – ostatnio pracuję z Michałem Ziołowiczem – ale faktycznie słyszałem wielokrotnie, że są problemy. Najczęściej dotyczą samego materiału. Zdaję sobie sprawę, że to w sumie nie zawsze dotyczy firmy kamieniarskiej – ona zamawia materiał i dostaje to, co dostaje. Pamiętam też, że to materiał naturalny i trudno oczekiwać, że będzie idealny. Zresztą w tym tkwi jego urok. Ale dostawcy też robią czasem dziwne rzeczy. Pamiętam, że kiedyś na budowę przyjechał materiał z Chin, na którym było widać ślady szmaty po „poprawianiu” koloru. To jednak nie dotyczyło firmy kamieniarskiej, a dostawcy materiału.
W mojej opinii to, co pozwala uzyskać dobre rezultaty, to współpraca. Dobrze jest już na etapie projektowania konsultować swoje pomysły z wykonawcą, choćby po to, żeby dowiedzieć się, czy to, co się chce, jest wykonalne. Tu niewątpliwie często pojawiają się trudności. O ile współpraca z wykonawcami na przykład konstrukcji może być realizowana na etapie projektowania wstępnego, to kamień, jako materiał wykończeniowy, pojawia się dużo później, na poziomie projektu wykonawczego i realizacji inwestycji.
Trzeba pamiętać, że architekt to specyficzny zawód. Musi mieć szerokie pojęcie o wszystkim, co wydarzy się na budowie. Ale w każdym elemencie jego wiedza jest na pewno relatywnie dużo mniejsza niż specjalisty z danej branży. Pamiętajmy, że roboty kamieniarskie to tylko jeden z elementów, które są projektowane. Są konstrukcje, stolarka, pokrycia dachowe, instalacje wodne i wiele innych. Trudno oczekiwać od architekta, że w każdej z dziedzin będzie równie biegły jak specjalista branżowy.
Architekt musi widzieć zagadnienie ogólnie i konsultować się w sprawie szczegółów. Dobre projektowanie to zbieranie informacji z różnych branż i wykonanie projektu w miarę możliwości poprawnego w każdej dziedzinie. Celem pracy architekta jest zaplanowanie strony użytkowej budynku, czyli jak człowiek będzie go użytkował. Jego troską jest stworzenie przestrzeni jak najbardziej funkcjonalnej. Musi znać oględnie wszystkie zagadnienia, ale od strony szczegółów są specjaliści branżowi.
W przypadku kamienia trzeba konsultować wiele elementów. Jaka grubość kamienia, jakie szczeliny, jakie możliwości kotwienia itd. Na projekcie są tylko prostokąty oznaczające płyty kamienne. Szczegóły pojawiają się w trakcie kolejnych faz uszczegółowienia projektu. Zawsze trzeba pytać, czy tak będzie dobrze.
Dobry wykonawca podpowiada, jak będzie lepiej i zgodnie ze sztuką w jego dziedzinie. Czasem zauważa też rzeczy ogólne i zwraca na nie uwagę. Kiepski stwierdza co najwyżej: „Zaprojektowałeś pan głupotę, ale ja ją wykonam”. To nie metoda. Również słaby architekt zbyt rzadko konsultuje się z firmą kamieniarską i popełnia błędy. To sprawa solidnego wykonywania zawodu. Jeśli wykonawca widzi w projekcie rzeczy, które można by zrobić lepiej, powinien na nie zwrócić uwagę projektantowi. Projekt jest tym lepszy, im więcej konsultacji z branżystami przeprowadzi autor.
Jestem zaangażowany w branży kamieniarskiej i w związku z tym chciałbym, aby kamienia w budownictwie znalazło się jak najwięcej. Wiadomo, że wszystko zaczyna się od projektu. Jeśli na etapie powstania projektu nie będzie kamienia – to go nie będzie w ogóle.
Projektowanie to jest próbne zrobienie budynku. Jak mówią: im więcej potu na poligonie, tym mniej krwi na polu walki. Proces projektowania jest takim poligonem powstania budynku. Mózg ludzki nie jest na tyle wydajny, żeby mógł sobie wyobrazić wszystkie konsekwencje podejmowanych działań, dlatego w pierwszej kolejności powstają rysunki. Wtedy stosunkowo łatwo można podejmować decyzje i poprawiać obiekt. Tak, wszystko zaczyna się od projektu – inwestor ma jakieś zapotrzebowanie, a architekt musi mieć pomysł, wizję obiektu, który spełni zapotrzebowanie inwestora.
Dla mnie kamień to trwałość i piękno natury. To są argumenty za stosowaniem go jako materiału budowlanego. Jeśli budynek ma być dostojny i trwały, to wszystko przemawia za użyciem kamienia. Stąd zwykle w obiektach biurowych czy bankach kamień jest dobrze widziany. Również deweloperzy, którzy chcą sprzedać drożej mieszkania w swoich budynkach, często oczekują, że zaprojektowany będzie w nich kamień.
Kamień jest naturalny i czasem daje nieprzewidywalne efekty. Sporo ludzi to lubi. Nawet ostatnio firmy, zajmujące się ceramiką próbują trochę udawać tę cechę w swoich produktach, ale to nie do końca działa. Dla mnie to fantastyczna możliwość – łączenie materiałów o oczywistym wyglądzie, bo taka jest większość materiałów budowlanych, z materiałami, które nie są do końca przewidywalne, jak kamień czy drewno. To jest w zgodzie z tym, co powiedział o budynkach doskonałych Witruwiusz (1): „trwałość, użyteczność i piękno”. A materiały naturalne o niejednolitym – czasem nieoczekiwanym – wyglądzie, jak drewno czy kamień, dają szansę odczuwania piękna w obiekcie budowlanym. Kamień na dodatek zapewnia trwałość.
Mam nadzieję, że takie podejście do kamienia ma większość architektów. Ciekaw jestem, jakie są perspektywy na przyszłość. Ma Pan do czynienia z młodymi ludźmi wchodzącymi dopiero do zawodu architekta. Jak ocenia Pan ich wiedzę, w tym o kamieniu?
To bardzo szerokie zagadnienie. Niewątpliwie, poziom kształcenia się obniża. Dla mnie uzasadnienie jest proste i wynika z matematyki. Wyobraźmy sobie rozkład statystyczny zdolności ludzi. Jest pewna liczba tych niezdolnych, najwięcej tych przeciętnych i z drugiej strony pewna liczba wybitnych. Chcąc pozyskiwać tych najlepszych, trzeba ich szukać właśnie wśród nielicznej grupy wybitnych jednostek. Jednak, jeśli chce się pozyskać więcej ludzi, na przykład na studia, trzeba sięgać coraz bardziej w kierunku przeciętności. W latach kiedy ja studiowałem, studentów w Polsce było około 400 tysięcy. Jakieś 10 lat temu, gdy był wyż demograficzny, studentów w Polsce było 2 miliony. Siłą rzeczy na studia zaczęło trafiać więcej ludzi mniej zdolnych. W efekcie spotykam coraz więcej ludzi, którzy skończyli architekturę, a mają problemy z wyobraźnią przestrzenną i nie potrafią czytać rzutów.
Inna sprawa, że mam wrażenie, że gdy ja kończyłem studia 25 lat temu, to poznałem więcej programów komputerowych, niż młodzi ludzie trafiający do zawodu dzisiaj. Komputery były dużo droższe, brakowało instrukcji do programów, nie było Google i YouTube. Była za to chęć nauki i poznawania nowych technologii. Dzisiaj, pomimo ogromnej dostępności wiedzy, studenci z tych możliwości za mało korzystają.
Co do wiedzy o kamieniu czy innych materiałach problem dotyczy zakresu nauki. Studenci architektury mają zajęcia z projektowania małych przedmiotów użytkowych w ramach zajęć z form przemysłowych aż po zagadnienia z planowania przestrzennego, czyli skali bardzo dużej. Do tego szereg zagadnień dotyczących np. prawa. Duży zakres tego typu tematyki ogranicza możliwości zwiększenia objętości zajęć dotyczących zagadnień branżowych.
Innym elementem, który martwi, jest poziom i kwalifikacje kadry na uczelniach. Relatywnie mało wykładowców pracuje w zawodzie. Są czystymi teoretykami i nie mogą nauczyć czegoś, z czym sami się nie zetknęli w innej formie niż teoria. Działam również w Izbie Architektów i zwracaliśmy uwagę ministerstwu, że byłoby bardzo pozytywnym trendem, gdyby w ocenianiu uczelni przyznawano punkty za ilość pracowników pracujących w zawodzie, którego uczą.
Na uznanych światowych uczelniach, jeśli zauważa się, że na rynku ktoś ma dokonania, to taki ośrodek akademicki stara się go pozyskać jako wykładowcę. U nas projektowania młodych ludzi uczą wykładowcy, którzy mają małe lub żadne doświadczenie projektowe. To jest przepis na klęskę. Na studiach architektonicznych należy uczyć rzemiosła, i wykonywania zawodu.
Miejmy nadzieję, że z czasem kształcenie będzie lepsze, a więcej architektów doceni walory naturalnego kamienia. Życzę jak najwięcej możliwości stosowania w projektach kamienia i prezentowania jego naturalnego uroku.
* Witruwiusz (Vitruvius) – rzymski architekt żyjący w I w. p.n.e., autor traktatu „O architekturze ksiąg dziesięć”

O tym, że jest „norma nagrobkowa” słyszał już chyba każdy. Temat był powtarzany wielokrotnie: na łamach prasy branżowej, na branżowych stronach internetowych, na spotkaniach branżowych, na targach. Jednak warto o nim przypominać, by każdy z branży wiedział, że istnieje taki dokument jak „Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki.”
To dokument stworzony całkiem niedawno przez kamieniarzy dla kamieniarzy. Zawiera zasady, jakimi powinien się kierować wykonawca i montażysta nagrobka. Zasady dotyczące surowca, z jakiego pomnik jest wykonywany, zasady dokładności wykonania tegoż pomnika oraz wymagania względem montażu. Tylko tyle i aż tyle.
Dlaczego warto go znać? Co najmniej z dwóch powodów. Pierwszy to uniwersalne zasady porządnej kamieniarskiej roboty i łatwość porozumiewania się wewnątrz naszej branży. Drugi to ułatwienie w ewentualnych sporach z klientami.
„Norma nagrobkowa” zawiera zbiór informacji na temat wykonania nagrobka. Stosowanie tych wytycznych – lub chociaż sama świadomość ich istnienia – to gwarancja, że nasze produkty będą dokładnie takie, jakie być powinny. Że będą wykonane zgodnie z zasadami rzetelnej kamieniarskiej roboty i że będą bezproblemowo służyć. Oraz że będą bezpieczne w użytkowaniu (wystarczająco mocne, by się nie zawalić pod własnym ciężarem i wystarczająco solidnie zmontowane, by nie stanowić zagrożenia przygniecenia obalonym ciężkim kamiennym elementem).
Wytyczne Branżowe prezentują też zmienność nazewnictwa poszczególnych elementów nagrobka. Znajomość nazw używanych w innych regionach Polski bez wątpienia ułatwi komunikację pomiędzy kontrahentami i pozwoli na uniknięcie niezamierzonych błędów w zamówieniach składanych w innym województwie.
I wreszcie „Wytyczne Branżowe. Wyroby z kamienia naturalnego. Nagrobki” może się okazać bezcenną pomocą w kontaktach z trudnym klientem. Normy, jakim winien odpowiadać nagrobek oraz wskazanie co jest zgodne ze sztuką, a co jest błędem lub wadą, będą niepodważalnym argumentem zarówno w postępowaniu reklamacyjnym, jak i w sprawie toczącej się przed sądem.
Dokument opracowano pod egidą Polskiego Związku Kamieniarskiego (dawniej Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej), a rozwijano i standaryzowano dzięki staraniom Zarządu tej organizacji.
Można go pobrać ze strony PZK:
www.kamieniarze.org.pl
(zakładka: Norma nagrobkowa),
ze strony Kuriera Kamieniarskiego:
www.kurierkamieniarski.pl/normanagrobkowa
lub sczytując QR kod:


Kontrowersje związane z zapożyczaniem powszechnie znanych nazw wynikających z geograficznego pochodzenia oraz wieloletniej, a często wielowiekowej tradycji przez producentów i sprzedawców substytutów lub kamieni naturalnych pochodzących z innych regionów, nie są niczym nowym. Ponieważ w starciu różnych interesów spór może się toczyć w nieskończoność, Komisja Europejska podjęła obecnie decyzję o rozpoczęciu procedury konsultacji, czy zasadne jest wprowadzenie ochrony produktów nierolnych w ramach sprawnego i przejrzystego unijnego systemu ochrony oznaczeń geograficznych.
Nierolnych, ponieważ ochrona nazw pochodzenia związanych z żywnością zafunkcjonowała na rynku unijnym już jakiś czas temu. Szynka parmeńska, wino Bordeaux czy oscypek z Podhala są w powszechnej świadomości przypisane do konkretnych miejsc, a wszelkie próby wykorzystania nazwy kończą się procesami karnymi.
Ponieważ temat ten jest poruszany na każdym spotkaniu organizowanym przez Euroroc, poniżej przedstawiam bieżące stanowisko, które opisuje pojawiające się w korespondencji i na spotkaniach opinie.
Sprawa dotyczy wielu ogniw branży: od firm wydobywczych, przez importerów, hurtownie, po zakłady kamieniarskie i punkty sprzedaży. Przede wszystkim, jeśli taka ochrona wejdzie w życie, kamienie naturalne o fałszywych nazwach (na przykład: Calacatta Marble, pochodzący z innego miejsca niż Carrara) nie będą już mogły być przywożone do UE, ani sprzedawane tu pod tą nazwą.
Z punktu widzenia kamieniarzy, jeszcze większym problemem są praktyki przemysłu ceramicznego i wyrobów betonowych, gdzie nadawanie swoim produktom nazw kamieni naturalnych często wprowadza w błąd konsumentów. Wiele przykładów w marketach budowlanych jest tego wymownym świadectwem.
Komisja Europejska zaprasza nas obecnie do udziału w konsultacjach publicznych pt. Ogólnounijna ochrona oznaczeń geograficznych produktów nierolnych.
Konsultacje, dostępne w językach urzędowych UE, potrwają 12 tygodni, do 22 lipca 2021 r. włącznie. Celem konsultacji jest zebranie opinii wszystkich zainteresowanych stron, które będą miały okazję wypowiedzieć się na temat problemów związanych z istniejącą ochroną prawną na rynku wewnętrznym autentyczności nierolnych produktów, w powiązaniu z ich geograficznym pochodzeniem, korzyści i zagrożeń związanych z działaniami UE, dostępnych opcji ochrony, w tym kontroli i egzekwowania w przyszłości unijnego systemu ochrony takich produktów i możliwych konsekwencji takiej polityki.
Euroroc poprosił nas o przekazanie tej informacji firmom kamieniarskim – członkom PZK, by mogły również wyrazić swoją opinię. Za pośrednictwem Kuriera Kamieniarskiego czynimy to szerzej, wśród wszystkich firm branży.
Odpowiedzi należy składać do 22 lipca korzystając z linku umieszczonego na stronie
www.kamieniarze.org.pl. Oczywiście prosimy o podzielenie się swoją opinią z nami!
Krzysztof Skolak
biuro:
ul. Kościuszki 2 pok. 19
58-150 Strzegom
www.kamieniarze.org.pl
tel. (74) 855 12 28

WKG na przestrzeni lat utrwalił swoją obecność na rynku jako właściciel kamieniołomu Trawertynu Raciszyńskiego oraz sprzedawca materiałów (przede wszystkim z Ukrainy) ciętych i obrabianych w nowoczesnym zakładzie. Możliwości przerobowe zakładu są ogromne, więc podjęto decyzję o znaczącej zmianie w polityce firmy i zaoferowaniu w znacznie szerszym zakresie realizacji usług cięcia i obróbki kamienia dla klientów, optymalnie względem ich oczekiwań.
Z Grzegorzem Gądkiem rozmawiał Paweł Szambelan

WKG jest kojarzone z kamieniem z Ukrainy.
Myślę, że jeszcze tak jest, ale pracujemy nad tym, aby nasza oferta była dużo bardziej atrakcyjna. W dalszym ciągu mamy sporo ukraińskich granitów w ofercie, ale zapotrzebowanie naszych klientów spowodowało, że musieliśmy mocniej otworzyć się na inne kierunki. Aktualnie najbardziej pożądanym materiałem, mimo aktualnych problemów logistycznych, są indyjskie kamienie i cały czas staramy się rozszerzać nasz asortyment z tego kierunku. Oczywiście oprócz Indii mamy kamienie z Polski, Brazylii, Hiszpanii, Francji, Portugalii, Rosji, całej Skandynawii oraz z Afryki.
Jednak obecnie najmocniej skupiamy się na usługowym cięciu bloków. W nowym modelu usług, na niespotykanym poziomie i w bardzo nowoczesnej formule dopasowanej do obecnych czasów.
Na czym polega nowa strategia?
Nastawiamy się na realizację usług na powierzonym materiale. Nasz park maszynowy pozwala na szybkie, wydajne i bardzo dobre jakościowo usługi cięcia i obrabiania kamienia. Jest to nasza główna strategia działalności, którą wprowadził na początku zeszłego roku nowy prezes spółki, Rafał Pożyczka. Uzupełnieniem tego jest właśnie cięcie naszych bloków i późniejsza odsprzedaż slabów w różnych grubościach i w różnych obróbkach. Myślę, że w odróżnieniu od innych firm, u nas najpierw tniemy bloki powierzone, a dopiero potem jako uzupełnienie nasze bloki. Dzięki temu zapewniamy bardzo krótkie terminy realizacji na powierzonym materiale.
Czy to był Twój pomysł ze zmianą asortymentu?
Raczej rozszerzeniem asortymentu. Ja odpowiadam za to, że to, co kupię, muszę potem sprzedać. Więc od tamtego roku mamy dużo więcej materiału z różnych zakątków świata, o czym wspominałem wyżej.
Jesteśmy, jako Zakład Obróbki Kamienia w Wojkowicach, na rynku szósty rok. Jest to i długo i krótko, ale przez te 6 lat było kilka pomysłów na funkcjonowanie zakładu. Uważam, że przyjęta strategia, cierpliwość Zarządu i czas pozwoli na umocnienie naszej pozycji w branży kamieniarskiej. Nie od razu zostaje się liderem w danej dziedzinie, trzeba robić coś dłużej, bo potencjał kryje się w działaniach długoterminowych. Nie da się co chwilę zmieniać koncepcji. Nie da się wejść w coś i od razu być w tym mocnym graczem na rynku – tym bardziej, że konkurencja jest bardzo silna i mocno osadzona w branży. Trzeba ustalić strategię i się jej trzymać. Konsekwentnie i ze spokojem. To przynosi rezultaty.
Obecnie pracujemy z polskimi hurtowniami. One oczekują szerokiej oferty materiałów i ją u nas znajdują. Nadal dostarczamy również materiał do firm średnich i mniejszych. Dzwonią do nas klienci, którzy z dawnych czasów pamiętają, że u nas był materiał zza wschodniej granicy. Oczywiście otrzymują go, ale mogą również zaopatrzyć się w inne materiały.
To jest naprawdę fajne i daje mi mnóstwo zadowolenia – przychodzą klienci i widzą, że u nas jest duży wybór kamienia. Wcześniej tego nie było, a teraz jest.
Dla mnie osobiście jest to bardzo budujące, kiedy ktoś dostrzega, że oprócz ukraińskich materiałów – z których słynęliśmy – teraz jest w czym wybierać. Sygnały od klientów już są tak dobre, że mam zapewnienia z góry, że ta strategia zostanie z nami na dłużej.
Czyli nowa strategia to usługi?
Tak, usługi. Potniemy wam bloki – po prostu dzwońcie (śmiech). Ze sprzedażą kamienia również dobrze sobie radzimy i uważam, że jest ona co najmniej na dobrym poziomie.
WKG jest na nowym kursie. Powoli przekonujemy do tego rynek. Pomagają nam w tym również różnego rodzaju portale internetowe – „Nie ma cię w Internecie? Nie istniejesz!”. Oczywiście zachęcamy do obserwowania nas m.in. na Facebooku. Po każdym poście dzwonią nowi klienci z zapytaniem o pokazywany materiał czy z prośbą o ofertę na usługi. I są to klienci nie tylko lokalni. To dobry symptom i widzę potencjał w tym sposobie komunikacji z klientem. Dużo dobrego również zrobiły dla nas publikacje prasowe. Jesteśmy zauważani i przyjeżdżają do nas klienci nawet po kilkaset kilometrów.
Na czym polegają usługi cięcia kamienia?
Klienci dostarczają kamień w blokach, a my tniemy. Czasami pomagamy takie kamienie sprowadzić, doradzamy jak to zrobić, jak kupić i od kogo. Klienci sami przyznają, że to dobre rozwiązanie i że im się to opłaca – kupić kamień i zlecić pocięcie w WKG.
Odpowiadając na twoje pytanie: kamieniarz kupuje kamień i wysyła go do nas, do WKG. Zakup może nastąpić w polskiej hurtowni bloków, w porcie lub w kraju wydobycia. Bez znaczenia. Jeśli jest taka potrzeba, to pomagamy klientowi w zorganizowaniu i zakupu, i transportu. Kamień przyjeżdża do nas i przygotowujemy zlecenie na naszą produkcję. Zlecenie zawiera informacje, na jakie grubości ma być pocięty dany blok oraz jaką obróbkę powierzchni ma mieć każda płyta.

Opowiedz o procesie realizacji zamówienia.
Blok przyjeżdża do nas. Nasi pracownicy ściągają go z auta i dokładnie mierzą. Przekazujemy te informacje klientowi i dogadujemy, czy to się zgadza z tym, co klient kupił – często jest tak, że bloki przyjeżdżają do nas bezpośrednio z Indii czy Brazylii i klient ich nawet nie widzi. Potem ustalamy, co z tego ma zostać wycięte. Mamy opracowany bardzo fajny i wydajny system podziału bloków. Przepuszczamy przez ten system wymiary danej bryły i przedstawiamy klientowi propozycję rozkroju: ile i jakich płyt można uzyskać z danego bloku. Klient zatwierdza propozycję lub ją dopasowuje do siebie, a pracownik odpowiedzialny za przygotowanie produkcji nadaje blokowi numer i przesyła dokumentację cięcia i obróbki.
Produkcja otrzymuje jasne informacje: który blok jak pociąć i z której strony, jak spolerować, spłomieniować czy, to co ostatnio jest coraz bardziej popularne, zażywicować płyty oraz jak zabezpieczyć gotowe płyty. Po skończeniu pracy produkcja odsyła dokumentację. Na tej podstawie kalkulowane są koszty wykonania zlecenia, księgowość wystawia fakturę i klient może przyjechać po odbiór swojego materiału.
Na każdym etapie wykonania usług są wystawiane karty kontrolne, są zdjęcia ze skanera – proces jest w pełni transparentny i możliwy do skontrolowania w każdym momencie. Po skończeniu obróbki powierzchni klient podstawia auto i gotowe płyty wyjeżdżają do niego.
Co jest wyjątkowego w waszym modelu usług?
O tym, że u nas można pociąć materiał, w zasadzie firmy wiedzą od dawna. Ale dla wielu zaskoczeniem jest, że w standardzie mamy wiele dodatkowych rzeczy, które podnoszą jakość usług. Na przykład wszystkie nasze płyty są antyskreczowane, czyli pokrywane specjalną żywicą zabezpieczającą płyty przed rysowaniem się. Niby drobiazg, ale doceni to każdy, kto wie jak wiele zarysowań powstaje w czasie transportu i przeładunku. Jest karta kontrolna każdej płyty, na której zaznaczamy wszystkie wady: myszki, sztychy i wszystko, co może mieć wpływ na jakość i cenę końcowego wyrobu. Każda płyta jest skanowana i klient może dostać zdjęcia ze skanera jak każda płyta wygląda, zanim zobaczy ją u siebie w zakładzie.
Nawet tak banalna rzecz jak załadunek daje wiele możliwości.
Płyty możemy załadować w dowolny sposób, bo dysponujemy każdym sprzętem załadunkowym. Bloki pocięte na cienkie płyty wyjeżdżają na stojakach. Przez to, że nie wszystkie firmy spedycyjne posiadają specjalne stojaki do transportu płyt możemy takie stojaki wypożyczyć za zwrotną kaucją. Grube płyty to już jak klient sobie tego życzy i jakie ma możliwości rozładunku. Może być i na stojakach i na płasko.
Oprócz tego tniemy cienkimi linkami, więc oferujemy większy uzysk – z kubika możemy wyciąć 17 „piątek”. W porównaniu do 14-15 płyt uzyskiwanych na jednolinkach to zauważalna różnica. I nawet jeśli ktoś uważa, że nasze usługi są droższe – choć nie są – to dostaje od nas więcej metrów kwadratowych z tej samej objętości surowego kamienia. Zresztą staramy się maksymalnie wykorzystać materiał. Bloki z kopalni zwykle są dostarczane z nadmiarem. Nie zostawimy tego jako gruby oflis, nie ograniczamy się do wycięcia tylko takiej ilości, jaka była zakontraktowana, ale tak przygotowujemy rozkrój, by klient miał więcej, niż się spodziewał uzyskać. Każda wycięta płyta bezwarunkowo wraca do właściciela bloku.
Taki rodzaj usług powoduje, że mamy dużo powierzonego materiału, więc wszystko musi działać płynnie. Z naszych usług korzysta już kilka naprawdę dużych polskich hurtowni. Więc logistyką całego procesu zajmuje się specjalista, który dba, by wszystko odbywało się optymalnie i bez zacięć. Mamy karty kontrolne, w każdym momencie wiadomo gdzie co jest i na jakim etapie. W każdym momencie możemy odpowiedzieć na pytanie, kiedy zlecenie będzie skończone i kiedy można przyjechać po odbiór.
Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz. Wiadomo przecież, że waga bloku przed pocięciem jest większa niż waga wyciętych płyt. Kiedy transport płyt dla klienta jest gotowy do wysyłki, kontaktujemy się z nim i uzgadniamy, czy na przygotowany samochód wejdzie tylko dane zamówienie, czy do transportu dołożyć jakieś płyty z naszego asortymentu. Skoro transport jest zapłacony, to po co wozić powietrze?
To są takie drobne rzeczy, na które nie zawsze zwraca się uwagę. Ale kiedy ktoś jest zaznajomiony z tematem, to widzi, że to jest naprawdę dużą wartością dodaną do całej usługi. Staramy się myśleć nawet o tym, o czym klient może zapomnieć.

Jakie są plany WKG na przyszłość?
Zeszły rok, mimo zawirowań na świecie, był dobrym prognostykiem i nadzieją. Początek tego roku jest bardzo optymistyczny pod względem ilości zleceń na trakach – usługi, usługi, usługi – a dodatkowo, mimo ograniczonego dostępu do dobrego materiału, kamień dobrze się sprzedaje. Zmieniliśmy naszą ofertę i widać, że przynosi to efekty. Tego będziemy się trzymać. Rozpoczęliśmy również współpracę z polskim producentem preparatów do pielęgnacji i zabezpieczania kamienia. To jest ciekawe rozszerzenie naszych kompetencji. Oferujemy chemię dopasowaną do konkretnych zastosowań i konkretnych kamieni. I będą to nie tylko impregnaty.
Jak podsumujesz wasze obecne działania?
Nauczyłem się, że w tej branży nie ma lania wody. Albo coś jest dobrze albo coś jest źle – półśrodków nie ma, a ściema ma zawsze krótkie nogi. Najważniejsze to grać z klientem w otwarte karty.
Dziękuję za rozmowę.