
W poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego ukazał się tekst pt. „Pracownik z kwalifikacjami poszukiwany”. Artykuł podsumowywał sytuację w szkolnictwie zawodowym z uwzględnieniem możliwości kształcenia na kierunkach kamieniarskich. Ogólnie rzecz ujmując: dobrze nie jest. Jednak kończąc tekst zauważyliśmy, że jest promyk nadziei. To system kształcenia w klasach wielozawodowych – określany również, jako dualny system kształcenia zawodowego.
Najprostsze wyjaśnienie, czym jest dualny system kształcenia to: teoria w szkole, praktyka w zakładzie. Uczniowie wielozawodowych klas branżowej szkoły I stopnia uczestniczą w zajęciach z przedmiotów ogólnych w szkole. Jednocześnie odbywają zajęcia praktyczne w zakładach produkcyjnych. Raz do roku są kierowani na kurs teoretycznego dokształcania zawodowego w celu uzupełnienia branżowej wiedzy teoretycznej.
W szkole, przez 3 dni w tygodniu, uczniowie zdobywają wiedzę z przed-miotów ogólnych takich jak język polski, matematyka, geografia, fizyka, języki obce, biologia itd. Nauka jest prowadzona według standardowego programu nauczania dla danej szkoły.
Kursy teoretycznego dokształcania zawodowego są organizowane przez Centra Kształcenia Ustawicznego i Zawodowego. Zwykle trwają 4 tygodnie i są organizowane w ośrodku najlepiej przygotowanym do realizacji nauczania w danym zawodzie. W zachodniej Polsce takie kursy dla zawodu kamieniarz odbywają się w Zielonej Górze. W czasie kursu realizowane są zajęcia z przedmiotów związanych z kamieniarstwem, są to m.in.: materiałoznawstwo i technologie w kamieniarstwie, podstawy dokumentacji technicznej w kamieniarstwie, język obcy zawodowy, bezpieczeństwo i higiena pracy. Na zakończenie kursu uczeń dostaje świadectwo potwierdzające jego ukończenie i zawierające listę przedmiotów oraz liczbę godzin.
Warunkiem przyjęcia do klasy wielozawodowej jest zapewnienie sobie praktyk zawodowych w zakładzie odpowiadającym wybranemu przez ucznia zawodowi. W przypadku kamieniarza będzie to oczywiście zakład kamieniarski.
Pracodawca przyjmujący ucznia powinien spełniać wymagania stawiane przez prawo. Są to kwalifikacje zawodowe i kwalifikacje pedagogiczne. Kwalifikacją zawodową jest tytuł mistrza w zawodzie kamieniarz (piszemy o tym na stronie 26); ewentualnie 2-letni staż pracy w zawodzie, świadectwo dojrzałości i dokument potwierdzający kwalifikacje w zawodzie. Kwalifikacje pedagogiczne można uzyskać na kursie doszkalającym, który trwa 80 godzin dla instruktorów praktycznej nauki zawodu lub 150 godzin dla nauczycieli praktycznej nauki zawodu.
W systemie kształcenia dualnego uczeń podpisuje z pracodawcą umowę o pracę, konkretnie umowę o pracę w celu przygotowania zawodowego. Staje się więc pracownikiem młodocianym. Uczeń od pierwszego dnia nauki przychodzi do pracy i jest zobowiązany do jej wykonywania. Pracodawcy, którzy mają praktykantów zauważają, że już po kilku tygodniach taki uczeń potrafi się swobodnie i bezpiecznie poruszać po firmie oraz nabywa tyle doświadczenia, że może stać się pomocnikiem praktycznie na każdym stanowisku w firmie.
Oczywiście wszystko to zależy od zaangażowania w szkolenie takiego praktykant ze strony pracodawcy. Jeżeli uczeń będzie miał możliwość zapoznać się z pracą na wszystkich stanowiskach pracy dostępnych w zakładzie, to i jego wiedza będzie bardziej wszechstronna. A jeżeli jego doświadczenie ograniczy się do zamiatania hali, to trudno mówić o wszechstronności. Przy okazji pracodawca ma możliwość przez 3 lata zorientowania się w predyspozycjach ucznia. Po zakończeniu nauki praktykant może zostać etatowym pracownikiem firmy na stanowisku, gdzie jego praca będzie najbardziej efektywna lub najwydajniejsza.
Istotne jest również to, że praktykant jest cenniejszym nabytkiem niż pracownicy sezonowi.
Pracownik sezonowy pojawia się w firmie na krótki okres i za każdym razem wymaga szkolenia wstępnego. Uczeń poznaje firmę przez cały okres swojej nauki i, jak wspomniano wyżej, jest możliwe, że w sytuacji awaryjnej będzie w stanie zastąpić każdego pracownika, ponieważ jest zorientowany w pracy na każdym stanowisku w zakładzie.
Praktykant ma także uprawnienia pracownicze zagwarantowane podpisaną umową. Są nimi: wynagrodzenie za pracę, prawo do urlopu wypoczynkowego, wliczenie czasu nauki do stażu pracy, opłacanie składki ZUS przez pracodawcę, wypłata zasiłku chorobowego za zwolnienia lekarskie. Wynagrodzenie dla ucznia to nie mniej niż 4 do 6% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Górnej granicy wynagrodzenia dla uczniów przepisy nie regulują, więc jest to sprawa do ustalenia między stronami umowy. Dolna granica natomiast jest ustalana w zależności od roku pobierania nauki. W II kwartale 2017 r. przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wynosiło 4220,69 zł, więc miesięczne wypłaty dla praktykantów mieściły się w przedziale od 168,83 zł dla I-klasisty do 253,21 zł dla ucznia w III roku pobierania nauki.
Na zakończenie nauki uczeń staje przed Okręgową Komisją Edukacyjną i przystępuje do egzaminu zawodowego. Pozytywna ocena z egzaminu jest równoznaczna z uzyskaniem dyplomu potwierdzające-go kwalifikacje zawodowe zgodnie z kwalifikacją BD13 – wykonanie robót kamieniarskich. Jeżeli pracodawca, u którego odbywają się praktyki, jest rzemieślnikiem, to na zakończenie nauki uczeń zdaje egzamin kwalifikacyjny na tytuł czeladnika. Egzamin czeladniczy przeprowadzany jest przez komisje egzaminacyjne izb rzemieślniczych.
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie praktycznej nauki zawodu mówi również o różnych refundacjach przysługujących pracodawcy organizującemu praktyczną naukę zawodu. Jednakże z powodu raczkowania dualnego systemu nauczania w naszej branży oraz ostatnich zmian w polskim systemie edukacyjnym trudno na tę chwile jednoznacznie odpowiedzieć co, kto i na jakich warunkach może otrzymać. Postaramy się uaktualnić te wiadomości w sprawdzonych źródłach i przekazać je naszym czytelnikom jak najszybciej. Jedno jest pewne: pracodawcy z okolic Strzegomia otrzymali informację, że jeżeli uczeń branżowej szkoły I stopnia terminujący w ich zakładzie zda egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe, to otrzymają refundację kosztów zajęć praktycznych. Kwota refundacji to około 8-9 tysięcy złotych.
Co dalej?
Jeżeli po ukończeniu szkoły branżowej I stopnia młody kamieniarz chciałby uzyskać wykształcenie średnie i zdać egzamin maturalny, to musi podjąć jeszcze dwa lata nauki w liceum (np. zaocznym), które kończy się właśnie egzaminem dojrzałości. Po maturze może kontynuować naukę na dowolnej uczelni wyższej.
Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby powstało technikum o profilu kamieniarskim. Po pierwsze: praktyczna nauka zawodu odbywałaby się na innych warunkach ustawowych i na podstawie nieco innych przepisów. Po drugie: uczniowie kończący technikum mieliby wykształcenie średnie, tytuł technika kamieniarstwa, dyplom kwalifikacji zawodowych i możliwość zdania matury na zakończenie edukacji w technikum.
Aktualne możliwości kształcenia
W poprzednim numerze KK wspominaliśmy o Technikum Górnictwa Odkrywkowego w Zespole Szkół w Strzegomiu, którego program zawiera wiele elementów wspólnych z kamieniarstwem. W czasie nauki młodzież uzyskuje dwie kwalifikacje: M10 – eksploatacja złóż metodą odkrywkową i M41 – organizacja i prowadzenie eksploatacji złóż metodą odkrywkową, a także dyplom potwierdzający kwalifikacje zawodowe. Absolwenci uzyskują tytuł technika górnictwa odkrywkowego oraz zdają maturę i zyskują wykształcenie średnie. Szkoła w Strzegomiu obecnie ma także największe doświadczenie w realizowaniu dualnego systemu kształcenia kamieniarzy ze względu na 4 uczniów kontynuujących aktualnie naukę na tym kierunku.
Od 2012 roku w Zespole Szkół Budowlanych we Wrocławiu istnieje kierunek technik renowacji elementów architektury. Nauczanie obejmuje wiele umiejętności związanych bezpośrednio z kamieniarstwem, w tym wykonywanie oraz renowacja kamieniarskich elementów architektury, które wymagają zapoznania z kamieniem, narzędziami i technikami obróbki. Szkoła szczyci się 50-letnią tradycją, dobrze wyposażonym zapleczem dydaktycznym i warsztatowym, profesjonalną kadrą doświadczonych praktyków i wsparciem finansowym z departamentu.
Zapewnia także miejsca w internacie dla uczniów zamiejscowych. Uczniowie uzyskują również dwie kwalifikacje: B25 – wykonywanie i renowacja detali architektonicznych oraz B26 – prowadzenie prac renowatorskich elementów architektury, a także certyfikat po egzaminie zdanym przed Okręgową Komisją Zawodową. Absolwenci uzyskują tytuł technika renowacji elementów architektury oraz zdają maturę potwierdzającą wykształcenie średnie.
W roku 2018 ma powstać kierunek kamieniarski w szkole branżowej I stopnia w Szydłowcu. Pomimo niepowodzenia w bieżącym roku z powodu braku zainteresowanych, nabór kandydatów zostanie wznowiony w roku przyszłym. Informację taką potwierdziła dyrektor Zespół Szkół w Szydłowcu, Małgorzata Michajłow, która będzie do tego przekonywać organ założycielski, czyli Starostwo Powiatowe. Szkoła ma tradycje, zaplecze dydaktyczne, atrakcyjną ofertę uzyskania dodatkowych kwalifikacji i wymarzoną lokalizację w zagłębiu kamieniarskim. Przyszłych uczniów kusi również stypendiami naukowymi oraz miejscami we własnym internacie.
Naukę kamieniarstwa można również podjąć w dowolnej szkole branżowej I stopnia, która oferuje naukę w klasach wielozawodowych.
PRZYDATNE ADRESY:
Zespół Szkół w Szydłowcu
tel. 48 617 0012
www.zskop.eu
e-mail: info@zskop.internetdsl.pl
Zespół Szkół Budowlanych we Wrocławiu
tel. 71 798 69 07
www.zsb.wroclaw.pl
sekretariat.zsb@wroclawskaedukacja.pl
Zespół Szkół w Strzegomiu
tel. 74 649 48 70
www.zs.strzegom.pl
e-mail: zszstrzegom@poczta.onet.pl
Centra kształcenia i doskonalenia
zawodowego w Polsce
www.centra-ksztalcenia-zawodowego.edubaza.pl
______________________
Czytaj też: „Pracownik z kwalifikacjami poszukiwany”

W rozmowach branżowych nieustannie pojawia się temat problemu ze znalezieniem pracowników posiadających wiedzę, kwalifikacje i chęć do pracy. Nie jest łatwo. Również aktualnie funkcjonujący system szkolnictwa zawodowego nie sprzyja kamieniarstwu. Warto zastanowić się, dlaczego i czy tylko problem leży w szkolnictwie.
Nauczanie w zawodzie kamieniarza w Polsce nie istnieje. Obecnie nie ma szkoły kształcącej w tym zawodzie. Można szukać szkół o profilach pokrewnych – jak górnictwo – lub profilach dających znajomości obróbki kamienia – jak renowacja zabytków – ale brak jest szkół kamieniarskich.
Na stronach internetowych różnych szkół zawodowych można znaleźć długie listy zawodów, w których wybierać mogą kandydaci. Jest tam również zawód kamieniarz. Jednak poza klasami o ściśle określonym profilu, w jakim specjalizuje się dana szkoła, pozostałe zawody są dostępne tylko w klasach wielozawodowych. Oznacza to, że szkoła realizuje nauczanie przedmiotów ogólnych, natomiast nauka zawodu odbywa się w konkretnych firmach, które uczniowie muszą wyszukać sobie sami.
Pomijając zawody dominujące w danej szkole, w zasadzie trudno w tej ofercie znaleźć informacje, które mają zachęcić kandydatów do wyboru konkretnego kierunku. Nie ma, więc też materiałów informacyjnych mających pomóc lub zachęcić do wyboru kamieniarskiego fachu. Z takiego przedstawienia sprawy łatwo wyciągnąć wniosek, że szkole jest zupełnie obojętne, jaki zawód wybiera uczeń. W rezultacie to sami kandydaci do szkół i ich rodzice muszą podjąć decyzję, jaki zawód wybrać – często nie mając pełnego obrazu perspektyw, jakie konkretne zawody otwierają.
Są oczywiście wyjątki. W Strzegomiu w roku 2010 stworzono klasę przygotowującą do pracy w kamieniarskim fachu w ramach Technikum Górnictwa Odkrywkowego. Szkołę opuściły już cztery roczniki absolwentów. Jednak z powodu malejącego zainteresowania, w tym roku nie utworzono nowej klasy – zgłosiło się tylko trzech chętnych do rozpoczęcia nauki w kierunku technik górnictwa odkrywkowego. Zdaniem Roberta Wójtowicza, dyrektora Zespołu Szkół w Strzegomiu, mogło to być spowodowane nasilającą się tendencją do wybierania przez młodzież szkół ogólnokształcących zamiast szkół o kierunkach zawodowych. By to zmienić, w przyszłym roku szkoła chce zaprosić branżystów do współpracy w promowaniu tego kierunku – dyrektor uważa, że obecność kamieniarza w delegacji odwiedzającej gimnazja i prezentującej możliwości ZS w Strzegomiu może mieć decydujące znaczenie dla zainteresowania tym kierunkiem wśród przyszłych uczniów.
W tym roku inicjatywę uruchomienia kierunku kamieniarskiego podjął Zespół Szkół w Szydłowcu oferując naukę w szkole branżowej I stopnia w za-wodzie kamieniarz. Wydawać by się mogło, że w regionie, w którym funkcjonuje ogromna liczba zakładów kamieniarskich poszukujących pracowników, taki kierunek spotka się z zainteresowaniem. Szkoła starała się jak mogła – przygotowano prezentację, ulotki i odwiedzano okoliczne gimnazja przekonując do nauki w zawodzie kamieniarza. Niestety, nie zgłosił się ani jeden kandydat.
Istnieje także możliwość podjęcia nauki kamieniarskiego zawodu w Hořicach w Czechach albo w Demitz-Thumitz w Niemczech. Choć odległość do tych miast nie jest wielka, a tradycje i renoma tamtych szkół powszechnie znane, to takie rozwiązanie nie cieszy się popularnością. Kilku młodych Polaków rozpoczęło naukę, ale nie skończyło jej. Można przypuszczać, że barierą prawdopodobnie okazała się znajomość języka, zwłaszcza branżowego.
Inny problem – poważniejszy – to postrzeganie naszej branży i pracy w niej. W społeczeństwie odbiór zawodu „kamieniarz” nadal ma negatywne konotacje. Pokutują stare powiedzenia typu „jak nie będziesz się uczył, to będziesz pracował w kamieniołomach” albo rubaszna reakcja na czyjeś kichnięcie ”sto lat... ciężkich robót w kamieniołomach”. Wizja kamieniarza, jako umęczonego, obsypanego pyłem człowieka pracującego fizycznie kilofem i młotem jest standardem. Zupełnie brakuje świadomości, jak wygląda współcześnie praca kamieniarza i jakie maszyny są obecnie typowym wyposażeniem w zakładzie kamieniarskim. Trudno zatem oczekiwać, że młodzi ludzie będą garnęli się do kamieniarskiego fachu.
W rezultacie również w szkołach zawodowych z klasami wielozawodowymi brakuje kandydatów do nauki zawodu kamieniarza. Przygotowując ten tekst dzwoniliśmy do dziewięciu szkół oferujących profil „kamieniarz” – przez ostatnie 3 lata miały w sumie dwóch zainteresowanych.
Szczerze mówiąc to wydaje się, że nawet najbardziej wytężone działania szkół nic nie zmienią. To wewnątrz branży konieczne jest zaangażowanie i to nie tylko w zakresie współpracy ze szkołami. Przede wszystkim zaangażowanie w zakresie upowszechniania wiedzy o zawodzie kamieniarz, jako fachu nowoczesnego, realizowanego w nowoczesnych firmach, a przy tym dobrze płatnego, oferującego ogromny zasób wiedzy i umiejętności. W zasadzie nie powinno to być trudne, bo w znacznej części tak wygląda praca w wielu zakładach kamieniarskich. No może z wyjątkiem problemów, które staramy się prezentować w cyklu artykułów „Kamieniarstwo 3.0”. Niestety. Firmy, chociaż sprzedają produkt luksusowy, rzadko prezentują się na równie prestiżowym poziomie. A przecież nasze zakłady oglądają klienci, którzy mają dzieci. Tylko jak często widok odwiedzanego przez klienta zakładu potwierdza wyżej przytoczony stereotyp kamieniarza? Czy jest to zachętą do poprowadzenia dziecka w kierunku zawodu kamieniarz? W większości przypadków lepiej pozostawić te pytania bez odpowiedzi...
Jeśli zakład jest nowoczesny, ma nowoczesne maszyny i jest dobrze zorganizowany warto poświęcić parę minut, aby pokazać klientom jak pracuje. Pokazanie centrum numerycznego z jego panelem sterowniczym czy waterjeta w czasie pracy zrobi wrażenie na każdym. Serio! Dla nas to codzienność, ale są ludzie, którzy zobaczą to pierwszy raz w życiu. Wrażenie zrobi też to, że pracownicy są w jednakowych ubraniach (oby czystych i całych). Może warto dać kawałek polerowanego kamienia w regularnym lub ciekawym kształcie? Dla nas to odpad – dla klienta być może będzie dobrze leżący w ręce (lub w kieszeni) drobiazg przypominający ciekawą rozmowę w intrygującej firmie. To wszystko nie zadziała od razu, ale czas pokaże, że te działania zmienią w przyszłości postrzeganie branży.
W tym miejscu warto pokazać, jak można podarować swój czas na prezentowanie branży.

Dariusz Chrzanowski prowadzi swój zakład Abakor w Barłożnie niedaleko Stargardu. Kiedy jego córka – uczennica piątej klasy – przekazała mu prośbę swojej nauczycielki o kilka próbek kamieni i jakiś ich opis do prezentacji na lekcji przyrody, ten zaproponował nauczycielce, że przyjdzie do szkoły na lekcję i sam opowie o granitach, marmurach i innych skałach, o ich wydobyciu i przetwarzaniu. Nauczycielka była bardzo zainteresowana. I tym sposobem w szkole w Mirotkach odbyła się lekcja o kamieniach i kamieniarstwie. Kolega Dariusz przygotował się – miał ze sobą zdjęcia o kamieniach i kamieniarstwie, próbki kamieni i wybrane narzędzia. 45-minutowa lekcja minęła bardzo szybko. Dzieci i nauczycielka byli tak zainteresowani, że po lekcji nauczycielka poprosiła o poprowadzenie następnej lekcji – tym razem dla szóstej klasy, w obecności dyrektora szkoły. Rezultatem drugiej prezentacji są kolejne lekcje umówione na wrzesień i zaplanowana wycieczka szkolna do firmy Abakor.
Ktoś może powiedzieć, że szkoda czasu, że trzeba pracować i zarabiać – my jednak uważamy, że to fantastyczna promocja branży. Dzieci zapewne będą w domu opowiadać o nietypowej lekcji. A same, po ukończeniu szkoły podstawowej, będą wybierały dalszą drogę swojej edukacji. Może któreś z nich przypomni sobie lekcję o kamieniach i zasili w przyszłości naszą branżę.
Kolejną zaniedbywaną dziedziną jest prezentowanie branży poza ściśle branżowymi wydarzeniami. Boleć trzeba nad faktem, jak mało firm kamieniarskich bierze udział w targach ogólnobudowlanych. Praktycznie każde większe miasteczko organizuje u siebie takie imprezy, a udział w nich firm z naszej branży jest znikomy. Podobnie z największymi imprezami polskimi z poznańską Budmą na czele.
Udział w targach to nie tylko droga do klientów, to też możliwość zaprezentowania współczesnego kamieniarstwa przeciętnemu Kowalskiemu. To często także kontakt z mediami – może warto podczas takiego spotkania zaprosić dziennikarza do zakładu i pokazać nowoczesny zakład oraz jego możliwości. Zapraszać jednak nie tylko po to, aby prowadzić zmasowaną akcję reklamową własnej oferty, ale zachęcić reportera do poznania ciekawej branży, która bardzo się zmieniła na przestrzeni ostatnich lat.
Sporo firm zauważyło konieczność kontaktów z architektami i projektantami wnętrz – organizuje dla nich spotkania i prezentacje. Świadomość uroku kamienia wśród tych grup powoli już rośnie. Pozostaje jednak Kowalski, który nadal niewiele wie o kamieniarstwie i często kamień kojarzy wyłącznie z nagrobkami. Owszem, jeśli klient przychodzi po nagrobek, to trudno namawiać go na elewację. Ale pokazanie oferty zakładu i linii produkcyjnej być może poskutkuje nie tylko zamówieniem kamiennych parapetów lub blatu kuchennego, ale również zasieje myśl o pokierowaniu swojego dziecka w kierunku tego zawodu.
Często zauważamy stosunek firm prezentujących się na targach kamieniarskich do zwiedzających targi „niedzielnych spacerowiczów”. Jeśli nawet nie są ignorowani zupełnie, to prawie nikt się nimi nie przejmuje. Może i lukratywnego zamówienia z tego nie będzie, ale poświęcenie kilku minut na rozmowę nas nie zuboży, a pewnie zaciekawi rodzinę spędzającą popołudnie na wystawie.
Miejmy nadzieję, że już niedługo powiedzenie w nowopoznanym towarzystwie, że działamy w kamieniarstwie nie spowoduje u słuchaczy ironicznego uśmieszku. Że wzbudzi zainteresowanie i chęć poznania szczegółów. Pewnie wtedy nie będzie problemów z tworzeniem klas kamieniarskich w szkołach zawodowych i technikach.
Jest jednak promyk nadziei.
To wspominany system kształcenia w klasach wielozawodowych – określany również, jako dualny system kształcenia zawodowego. Do jego funkcjonowania potrzebna jest współpraca między szkołą, zakładem oferującym praktyczną naukę zawodu i cechem rzemieślniczym (bądź komendą OHP). I choć dochodzą tu jeszcze wymagania stawiane przez prawo oświatowe wobec wszystkich osób uczestniczących w procesie nauczania młodego człowieka, to jednak funkcjonuje on z coraz większym powodzeniem nawet w kamieniarstwie. Napiszemy o tym w następnym numerze Kuriera Kamieniarskiego.
A może Wy macie własne doświadczenia i chcielibyście o nich opowiedzieć? Czekamy na Wasze telefony i listy.

Park maszynowy firmy M.E.J.A. Buganiuk powiększył się o pięciolinę Pellegrini Pentawire. Rozmawialiśmy o tym z Jackiem Buganiukiem.
Decyzja
Nasze dwa diakersy miały już 12 lat. Wymagały generalnego remontu. Stanęliśmy przed wyborem: czy wydać na remont pił czy zainwestować w nową wielolinę. Owszem, finansowo to spora różnica, ale wybraliśmy wydajność i jakość – to przemawiało oczywiście za wieloliną. Diakersy zostały zdemontowane i sprzedane. Jestem przekonany, że będą służyły nabywcy jeszcze wiele lat.
Decyzja była czysto ekonomiczna: oszczędność czasu, wody, prądu... Do sprawnej i efektywnej obsługi diakersów potrzeba trzech ludzi – do Pentawire wystarczy jedna osoba. Nawet zużycie materiału jest mniejsze. Zęby w diakersie zostawiają sznyt około 15 mm, lina to tylko 8,2 mm. Łatwo obliczyć, że z pomocą linki z każdego bloka można uzyskać więcej płyt.
Kupiliśmy Pentawire, by ulżyć sobie w pracy i zrobić kolejny technologiczny krok do przodu.
Wybór
Wybór był prosty. Mamy już jedną pięciolinę Pellegrini i od 3 lat użytkujemy. Przy takich warunkach, w jakich pracuje ta maszyna, należy ją uznać za bezawaryjną.
Linki Pellegrini są bardzo popularne w naszym kraju. Zwłaszcza pięciolinowe. Moim zdaniem Pellegrini zdominowało polski rynek, nie ma konkurencji w wielolinach. Ich maszyny wygrywają choćby szybkością cięcia i łatwością ustawień.
Do tego sama firma jest bardzo przyjazna. Na przykład nie raz już odwiedzała nas pani Pellegrini. Ostatni raz była u nas w marcu tego roku w towarzystwie przedstawiciela firmy MC Diam. To naprawdę miłe, że producent odwiedza użytkowników swoich maszyn. Poza tym widać, że firma jest dla niej oczkiem w głowie. Chce się robić interesy z takimi ludźmi.

Emocje
Emocje były, kiedy maszyna przyjechała: żeby szybko ją uruchomić. Maszyna stanęła, nacisnąłem przycisk i maszyna działa. Po emocjach. Można było wrócić do normalnej, codziennej pracy.
Pracując na dwóch dikersach mieliśmy dużo mniejsze moce przerobowe i zdarzały się zastoje. Ale mamy wiernych klientów, którzy czekali na za-mówiony towar. Kiedy się dowiedzieli o inwestycji w pięciolinę z radością dopytywali, kiedy maszyna zacznie pracę. Dziękujemy im za cierpliwość.
Finanse
Zakup sfinansowaliśmy przez leasing. Formalności załatwiliśmy naprawdę szybko, bo skorzystaliśmy z oferty banku, w którym nasza firma ma konto. Z tym bankiem współpracujemy już ponad 12 lat, więc nie było kłopotu z udowadnianiem rzetelności i wypłacalności firmy.
Bilans
To był optymalny wybór. Pięciolina jest efektywniejsza niż pojedyncza piła lub jednolinka – to oczywiste. Natomiast maszyna dziesięciolinowa lub większa byłaby dla naszej firmy ograniczeniem elastyczności. Lepiej mieć dwie-trzy pięciolinki niż jedną maszynę np. szesnastolinową. Nawet pomimo większej wydajności „szesnastki” pięcioliny dają większą elastyczność produkcji.

Dodatki
Maszyna ma zdalnego pilota. Niby drobiazg, ale to fajna sprawa – nie trzeba stać przy pulpicie sterowniczym, by sprawdzać parametry pracy i dokonywać ustawień. Pilot ma gniazdo na klucz, by nie doszło do jednoczesnego sterowania ma-szyną z pilota i z szafy – maszyną steruje to urządzenie, do którego jest wpięty klucz. Kolejny drobiazg, ale dający poczucie, że ktoś przemyślał konstrukcję i nie dojdzie do niebezpiecznych sytuacji.
To nie nowość, ale maszyna ma dodatkowy port USB. W razie awarii oprogramowania można szybko uruchomić jego kopię zapasową z pendrive’a.
Oczekiwania
Znam możliwości i jakość tej maszyny. Trudno mówić o jakiś oczekiwaniach. Nie ma niespodzianek ani niewiadomych. Wybierając maszynę wiedzieliśmy, na co się decydujemy. Znaliśmy jej wydajność i budowę wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Jedyne oczekiwania dotyczą bez-awaryjnej pracy. Ale jeśli nowa maszyna będzie się tak sprawować jak pierwsza przez ostatnie trzy lata, to też nie będzie niespodzianek.
Następna inwestycja
Na razie nie myślę o tym. Szczęśliwie doprowadziliśmy do końca montaż Pentawire. Na razie starczy.

Instalacja
Po usunięciu diakersów trzeba było skuć stare fundamenty i wylać nowe. Przydały się doświadczenia z instalacji pierwszej maszyny – lepiej przygotowaliśmy fundamenty. To trwało dwa tygodnie. Później jeden dzień na przygotowanie torowiska, jeden dzień na wylewkę podłogi i cztery dni na montaż maszyny. Tydzień od uruchomienia sprawdzenie ustawień maszyny i to w zasadzie cała instalacja. Pan Roman Jagielski, którzy przyjechał instalować maszynę, wiedział co robi – naprawdę zna się na swojej robocie.
Ostatnie słowo
Wiem, jaka będzie następna inwestycja! Biuro. Trzeba je w końcu porządnie zrobić.


W dniach 22-25 listopada 2017 roku na targach STONE spotka się cała branża kamieniarska w celu nawiązania kontaktów handlowych, wymiany doświadczeń i zapoznania się z nowościami. Do Poznania przyciągną nas również odbywające się w tym samym czasie targi GLASS.
Co na targach?
Bez wątpienia najważniejsze będą ekspozycje wystawców, zlokalizowane w trzech pawilonach Międzynarodowych Targów Poznańskich.
W pawilonie 7A zaprezentowane zostaną maszyny, urządzenia i narzędzia do obróbki kamienia, w hali nr 7 zobaczymy ekspozycje firm zagranicznych, maszyny, materiały kamienne. To będzie również miejsce, gdzie spotkamy się z przedstawicielami związków, stowarzyszeń, czy prasy branżowej. Z kolei w pawilonie 8A wystawcy zaprezentują materiał kamienny.
Na STONE pojawią się liderzy branży, czołowi dostawcy najnowocześniejszych technologii i rozwiązań z Indii, Niemiec, Polski, Portugalii oraz Włoch. Wśród wystawców są m.in.: Alti-Tech, Cereser Marmi, DG Pietra Polska, Emmaboda Granit AB, Ernst Strassacker, F.S.E., Finnstone, Interstone, K&K Automatic Machines, M+Q, Magemar Polska, Marble & Quartzite Polska, Marmi Scala, Mc Diam, Promasz, Mach Plus, Rodlew QMD, Sir-Ha Syntetyk oraz Tiera Stones.
Co w programie?
Na STONE obejrzymy wystawę, prezentującą efekty pracy uczestników Międzynarodowego Sympozjum Rzeźby w Kamieniu zatytułowanego w tym roku ,,INITIUM''. Ponownie odbędą się zawody „na czas” w piaskowaniu tablic nagrobnych, a zwycięzcę – Mistrza Piaskowania – poznamy trzeciego dnia targów. Podczas tego-rocznej edycji targów zostaną ogłoszone wyniki 11 edycji Konkursu Kamień 2017 i poznamy laureatów najlepszych realizacji kamieniarskich.
Złoty Medal Targów STONE
Na targach odbędzie się uroczyste wręczenie nagród ZŁOTY MEDAL Międzynarodowych Targów Poznańskich. Werdykt jury poznamy na początku października, a nagrodę otrzymają najlepsze, innowacyjne i o najlepszej jakości produkty. Na targach i na stronie internetowej konkursu odbędzie się kolejny etap rywalizacji – plebiscyt ZŁOTY MEDAL – Wybór Konsumentów. W tym przypadku zwycięzcę wybiorą zwiedzający targi i internauci.
Rejestracja online STONE i GLASS
Na stronie internetowej www.mtp24.pl kupimy już bilet na wydarzenie, ale osoby z branży kamieniarskiej i szklarskiej, zainteresowane otrzymaniem zaproszeń mogą skontaktować się z Joanną Sypniewską (joanna.sypniewska@mtp.pl). Zaproszenia umożliwią wjazd na tereny targowe. Bilet wstępu na targi STONE upoważnia również do zwiedzenia Targów Branży Szklarskiej GLASS.
Więcej informacji o targach na www.STONE.mtp.pl

Być przedsiębiorcą, to zawsze wyzwanie. Ale chyba im mniejsza branża, tym jest trudniej i często pojawia się przekonanie, że jesteśmy zdani tylko na siebie. Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą spotyka się z jakimiś sprawami, których nie potrafi rozwiązać samodzielnie. Z różnych przyczyn. Szuka wówczas często pomocy u kolegów z branży, licząc, że może też się z podobnym zagadnieniem spotkali, albo znają rozwiązanie. W zależności od tematu takie nieformalne kontakty mogą pomóc i pomagają, ale bywa, że nie. Bo czasami temat jest poważniejszy, wymagający większego zaangażowania, formalnego stanowiska – nie akcyjności, a systematycznego i długofalowego działania.
Co wówczas? Tu pojawia się odpowiedź na pytanie, po co nam związek?
Powołany przez kamieniarzy Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej w ramach swoich struktur daje szansę podejmowania realnych działań, rozwiązywania konkretnych spraw w skali, której nie jest w stanie osiągnąć żadne działające w pojedynkę przedsiębiorstwo. Jak zdefiniowano zadania organizacji? Oto najważniejsze z nich:
– zbieranie opinii, definiowanie problemów, z którymi stykają się członkowie i szukanie możliwości ich rozwiązania;
– integracja branży, tak by odczuwalna była, przynależność do dużej grupy przedsiębiorców, a jednocześnie grupa ta miała potencjał wzmacniający możliwości i pozycję każdego z uczestników – organizacja zjazdów, kongresów, targów i innych spotkań, w tym nieformalnych;
– reprezentowanie branży na zewnątrz, w kontaktach z administracją publiczną, instytucjami i innymi organizacjami w kraju i za granicą;
– budowa oferty szkoleniowej umożliwiającej zdobywanie wiedzy zawodowej i podnoszenie kwalifikacji;
– przeprowadzanie egzaminów czeladniczych i mistrzowskich;
– promocja rzemiosła kamieniarskiego i kamienia naturalnego;
– pomoc w pozyskiwaniu środków unijnych.
Zadania te wynikają z powszechnie zgłaszanych potrzeb. To one w większości legły u podstaw powstania ZPBK i do dzisiaj nie straciły nic ze swojej aktualności. Na nich też skupione są bieżące działania biura, zarządu i aktywnych członków. Ale lista ta też ewoluuje, pojawiają się nowe punkty, już istniejące są aktualizowane. Przykładem może tu być nowa inicjatywa „Swego nie znacie, cudze chwalicie”, zmierzająca do wspólnej promocji polskich kamieni naturalnych.
Pytając członków, dlaczego są w tej organizacji, uzyskuje się przeróżne odpowiedzi. Jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest integracja, możliwość poznawania nowych ludzi, wymiany doświadczeń, budowa relacji. W tym kontekście należy wspomnieć, że ZPBK inicjuje spotkania ludzi branży w całej Polsce podczas 2-3 dniowych kongresów, a także mniej formalnych jednodniowych wydarzeń. Najbliższe spotkanie integracyjne odbędzie się już niebawem, bo 21. września w Limanowej.
Szukając odpowiedzi na pytanie po co nam związek, wsłuchujemy się również w oczekiwania nie-członków. Spotykając się z ludźmi branży słychać, że ZPBK powinno zrobić to, czy tamto. Że gdyby tylko związek zajął się danym tematem – i rozwiązał go – to zaraz w jego szeregach znalazłby się mówiący to przedsiębiorca. Co ciekawe: często stwierdzenia takie padają ze strony przedstawicieli dużych firm. Na przykładzie tych stwierdzeń dobrze jednak widać pewien paradoks, ponieważ na tym tle jest on wyraźnie widoczny. Przedsiębiorcy ci nie zamierzają wzmacniać swoją obecnością organizacji, uczestniczyć w pracach nad rozwiązaniem problemu, który ich dotyczy – wolą stać z boku. I oczekiwać, że zrzeszeni w ZPBK inni przedsiębiorcy, poświęcający swój czas, potencjał intelektualny oraz finanse i zajmą się nie swoimi, a ich sprawami. Trochę to dziwna logika – ani problemy nie zostają rozwiązane, ani oczekiwania zaspokojone.
Przecież Związek tworzą ludzie branży, którzy w nim są. A miejsce jest dla wszystkich.