Z branży

Mam do pana jedno pytanie: kto to jest kamieniarz?

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 07 marca 2017 21:30

pyt.jpg

To samo pytanie zadane różnym osobom. Różne odpowiedzi
i różny kierunek dalszej rozmowy, a w konsekwencji różne pytania dodatkowe.

Jacek Buganiuk – M.E.J.A., Ząbkowice Śląskie
Kamieniarz to osoba, która umie z kamieniem coś zrobić, wydobyć z niego to, co ma zostać wydobyte, ukształtować. Kamieniarz ma w sobie coś z artysty i to raczej nie ma nic wspólnego z działalnością, którą prowadzimy.
Czy pana firma, to firma kamieniarska?
Siebie nie nazwałbym kamieniarzem pomimo tego, że mam doświadczenie w obróbce kamienia. Prowadzę firmę, która robi z kamienia prawie wszystko, ale nie nazwałbym jej kamieniarską. To raczej działalność związana z obróbką kamienia. Ma to związek z branżą, ale to nie jest kamieniarstwo. Dziś taką firmę może założyć każdy, kto ma pieniądze i pomysł na biznes – czasami zupełnie przypadkowa osoba. I też nazwie swoją firmę kamieniarską. Ale to nie jest kamieniarstwo. Nie wiem, może to kwestia posiadania tytułu mistrzowskiego?

Jacek Łata – Marmur-Płytki, Pińczów
Kamieniarz to ten, kto pracuje przy obróbce kamienia, kto pracuje fizycznie. Czy to ręcznie, czy przy maszynie, czy nawet przy montażu elementów kamiennych – przerzuca kamień i dlatego nazwałbym go kamieniarzem. Ale z drugiej strony pracownik, który raz na rok stanie do obróbki, a poza tym naciska guzik w maszynie kamieniarskiej też spełnia kryteria „fizycznej pracy przy obróbce kamienia”. Jednak jego nazwałbym pracownikiem produkcyjnym w technologii kamieniarskiej. Z określeniem siebie nawet mam problem. Zaczynałem na produkcji, ale teraz raczej nazwałbym się przedsiębiorcą działającym w branży kamieniarskiej. Inna sprawa, że definicja nie przystaje do obecnych czasów. Kamieniarz był wykształconym w kamieniarstwie człowiekiem, z doświadczeniem, często z dokumentem potwierdzającym jego umiejętności. Zostać kamieniarzem, to była decyzja na całe życie. Obecnie ludzie zmieniają zawody bardzo szybko i wielokrotnie w ciągu życia.

Krzysztof Skolak – Granex, Strzegom
Odpowiedź na to pytanie widzę na co najmniej trzech płaszczyznach. Kamieniarz to rzemieślnik, który zajmuje się obróbką kamienia. Ma wiedzę i umiejętności oraz odpowiednie zaplecze: warsztat, narzędzia itd. Kamieniarz to też operator urządzenia obrabiającego kamień. Nawet jeśli potrafi obsłużyć tylko jedną maszynę, to nadal pozostaje kamieniarzem, bo pozostaje w kręgu technologii kamieniarskiej, choć nie nazwałbym go już rzemieślnikiem. No i jest jeszcze zakład, w którym się to dzieje – kamieniarz jako firma. Kamieniarzem natomiast nie jest osoba czy firma, która sprzedaje wyroby z kamienia – przecież można by powiedzieć, że dziś kamień, jutro jabłka, a pojutrze meble.
Czy kamieniarzem jest osoba obrabiająca konglomeraty?
Przy takim rozszerzeniu pytania odpowiedziałbym, że kamieniarz to osoba lub firma posługująca się narzędziami kamieniarskimi i technologią kamieniarską do obróbki danego materiału.

Paweł Wojak – Pawlimex, Męcina
Kamieniarz to osoba pracująca fizycznie, która bez nowoczesnych maszyn potrafi obrobić kamień. Dziś to są już pojedyncze osoby. Prosty przykład: bazylika w Limanowej – kto byłby w stanie te wszystkie łuki, kształty, nadproża, wykończenia okien i innych otworów wykonać dziś bez CNC? To byli kamieniarze! Przecież kamieniarzem nie można nazwać operatora CNC. To raczej informatyk programujący maszynę, która sama oblicza parametry, projektuje i rozmieszcza wzór na kamieniu. I jeszcze podpowiada jakie parametry cięcia zastosować przy danym rodzaju kamienia.
A firma, która zajmuje się kamieniem, to też kamieniarz?
Jeśli byle jaka firma budowlana położy płytki granitowe, to też będzie kamieniarzem? Nie. Kamieniarz to człowiek. Ewentualnie osoba zarządzająca firmą, która wykonuje elementy z kamienia, które są wykończane ręcznie. To musi być cały proces, który jest zakończony obróbką ręczną. Samo przecinanie kamienia nie będzie kamieniarstwem – to tylko firma przeróbcza. Bo czy tartak jest stolarnią?

Włodzimierz Czemierowicz – Emal-Piask, Stęszew
Kamieniarz to ten, kto ma zakład kamieniarski, ma maszyny i zajmuje się obróbką kamienia. Nie handlem, nie montażem. Jest warsztat, jest piła, jest automat, czy nawet kiepska kolankówka. I człowiek, który ma bezpośredni kontakt z obrabianym materiałem. To może być nawet konglomerat, ale obrabiany maszynami kamieniarskimi.
Jakie znaczenie mają tytuły cechowe?
Myślę, że ważniejsze są umiejętności. Albo wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie. Nawet nabyte doświadczenie może spokojnie zastąpić papiery. Ale trzeba mieć świadomość tej wiedzy i pokorę wobec niej.

 

Poczytaj również Odbudować etos rzemieślnika.

przeczytaj cały artykuł

BUDMA 2017: trudna miłość

Autor: Paweł Szambelan   |   Data publikacji: wtorek, 07 marca 2017 20:47

bu0.jpg

Międzynarodowe Targi Budownictwa i Architektury BUDMA już za nami. Odbyły się w dniach 7-10 lutego 2017 roku na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. To targi, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Od 25 lat są największym wydarzeniem tego typu w Polsce. Już na uroczystym otwarciu prezes MTP, Przemysław Trawa, podkreślał, że tegoroczna BUDMA jest pod wieloma względami rekordowa. Ale co to oznaczało dla naszej branży?

Temat udziału kamieniarzy w targach budowlanych przewija się przy wielu okazjach niczym mantra. Z jednej strony kamieniarze twierdzą, że trzeba szukać nowych rynków zbytu, że w „budowlance” jest przyszłość i pieniądze. Nawet niektórzy twierdzą, że wystawianie się na targach budowlanych – choćby lokalnych – ma większy sens niż udział w targach kamieniarskich, bo łatwo można dotrzeć do końcowego klienta. Z drugiej strony organizatorzy targów budowlanych zauważają rosnące zainteresowanie zwiedzających kamieniem naturalnym i próbują przedstawić jakąś ofertę dla naszej branży.
Konkretne rozmowy o udziale branży kamieniarskiej w targach BUDMA 2017 zaczęły się jesienią, na targach STONE.

Moderatorem tych rozmów ze strony kamieniarzy był ZPBK. Zarząd Związku zapraszał do udziału w BUDMIE swoich członków oferując preferencyjne warunki udziału. Jednocześnie prowadził rozmowy z MTP mające doprowadzić do uzyskania oferty zbliżonej do tej z targów STONE. Pomimo wzmożonych wysiłków i usilnych starań oba zamierzenia zrealizowano tylko częściowo.

Przede wszystkim zawiedli kamieniarze. Jeszcze niedawno tak wielu nawoływało do podjęcia przez Związek jakiś działań mających na celu nasze otwarcie na „budowlankę” i udział w znaczących imprezach rynku budowlanego. Oczekiwano zwłaszcza działań obniżających koszty udziału w takich imprezach, bo nie od dziś wiadomo, że targi budowlane są jednymi z droższych. Jednak w momencie, kiedy taka możliwość się pojawiła, to skorzystało z niej ledwie kilka firm. Efekt był taki, że na stoisku Związku nie widać było nawet ułamka potencjału, jaki rynkowi może zaoferować nasza branża.
Z oferty Związku nie skorzystały również firmy, które wystawiły się na BUDMIE, choć wart odnotowania jest fakt, że jednak się wystawiły.

ZPBK wynegocjował preferencyjne ceny powierzchni wystawienniczej w sąsiedztwie stoiska Związku. Celem było połączenie sił – kilka stoisk w jednym miejscu, nawet małych, będzie bardziej widoczne niż pojedyncze stoisko w przypadkowym miejscu.
Druga strona tego medalu jest taka, że MTP nadal po macoszemu traktują kamieniarzy. Dało się usłyszeć opinie, że informacje od organizatora docierały na ostatnią chwilę. Że propozycje – nawet te intratne – pojawiały się w terminie utrudniającym racjonalne podjęcie decyzji. Że osoby kontaktujące się z wystawcami nie miały informacji o ustaleniach przyjętych w czasie wcześniejszych rozmów z innymi pracownikami MTP. W pewnym sensie można to wytłumaczyć faktem, że MTP nie widziały w tym zysku – nie trudno było spostrzec, że łączna powierzchnia wszystkich stoisk kamieniarskich na BUDMIE wypadała dość blado przy powierzchni choćby jednego stoiska wykupionego przez jakiegoś wiodącego producenta okien lub drzwi. Więc, po co zabiegać o „klienta drobnicowego”?

Ale takie działania niosą znamiona krótkowzroczności. Kamień znów staje się pożądanym materiałem i wygra ten, kto będzie miał go w swojej ofercie – czy to handlowej, czy targowej. A skoro podjęto już rozmowy o udziale kamieniarzy w targach budowlanych i zauważono potencjał tej branży dla budownictwa, to warto chyba zadbać, by przekonać kamieniarzy do BUDMY – zwłaszcza, że sami już zauważyli korzyści płynące z udziału w tej wystawie. Kamieniarze może i nie są łatwymi kontrahentami, ale po ostatnich latach niepewności dotyczących polskich wystaw kamieniarskich na pewno z ulgą przyjęliby zaproszenie do udziału w imprezie dającej możliwości dotarcia do nowego klienta.

Całościowe opinie o organizacji są jednak zdecydowanie pozytywne. Najlepiej ujął to Jacek Łata z firmy Marmur-Płytki: „Mimo, że niektóre sprawy faktycznie były załatwiane na ostatni moment, to jednak były zrealizowane na czas”.
Jacek Major, dyrektor biura ZPBK, ocenia targi, jako udane. Jest zadowolony z ilości zwiedzających, którzy odwiedzili stoisko ZPBK. Nie ukrywa żalu do członków Związku, że ich zainteresowanie targami skończyło się na wyrażeniu oczekiwań wobec Związku i pozostawieniu bez żadnego odzewu propozycji wspólnego udziału. Podobne stanowisko zajmuje Jacek Łata: „Dobrze, że ZPBK miał stoisko, tylko szkoda, że tak mało członków pokazało się na wspólnym stoisku. A ci, którzy jednak wystawili się na BUDMIE, byli rozrzuceni po różnych halach i nie skorzystali z efektu synergii.” Jacek Łata przyznaje, że miał pełne ręce roboty – przez stoisko przewinęło się dużo ludzi: „W eter poszło dużo informacji, ale nadal mam mieszane uczucia – na pewno jeszcze za wcześnie na ocenę targów, choć uważam, że ten eksperyment trzeba było przeprowadzić. Gdybym znów miał podejmować decyzję, to ponownie przyjechałbym na te targi”.

Umiarkowane stanowisko w ocenie udziału w targach zachowują bracia Więcławkowie z Piasmaru. Jednak ich opinia wynika z wielo-krotnego udziału w takich wystawach. Mimo to zaznaczają: „Wolimy się wystawiać na targach budowlanych, a nie na kamieniarskich, bo tu spotykamy więcej klientów zainteresowanych naszym kamieniem i naszymi wyrobami”.

Paweł Bereza z firmy Pamir uważa natomiast, że udział w STONE był i efektywniejszy i tańszy: „Oczywiście odwiedzali nas architekci i inwestorzy. Ale była to młodzież wysłana przez firmy po naukę, a nie osoby decyzyjne. Myślę, że lepiej pojechać na targi branżowe, np. meblarskie, i wśród wystawców poszukać zainteresowanych współpracą”.

Z targów jest zadowolony Mateusz Ciemny z firmy Ciemny.eu: „Było wielu zwiedzających. Zainteresowanie kamieniem było naprawdę duże. A nasze samonośne schody z kamienia chyba zostaną gwiazdą mediów społecznościowych – każdy gość zza wschodniej granicy robił sobie na nich zdjęcie”.

Kamieniarze i targi budowlane to nadal trudny układ. Obie strony wiedzą, że moją sobie nawzajem wiele do zaoferowania. Ale „do tanga trzeba dwojga”. Póki organizatorzy nie zaoferują interesujących warunków udziału, póty kamieniarze nie będą zainteresowani udziałem w tych imprezach. Póki kamieniarze nie zaczną brać udziału w targach budowlanych, póty nie będą postrzegani przez organizatorów, jako liczący się i poważny partner w biznesie.

przeczytaj cały artykuł

Wiosenny Zjazd Kamieniarzy

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: poniedziałek, 06 marca 2017 10:44

zpbka3.jpg

Wiosenny Zjazd Kamieniarzy odbędzie się w dniach 21-23 kwietnia 2017 roku w Artis Loft Hotel w Radziejowicach koło Żyrardowa. To około 40 minut od Warszawy, więc tej wiosny kamieniarze odwiedzą również naszą stolicę.

W Zjeździe może wziąć udział każdy, kogo interesuje tematyka kamienna i kamieniarska. Wprawdzie okazją do Wiosennego Zjazdu jest XX Walny Zjazd ZPBK, ale nie trzeba być członkiem Związku, by wziąć udział w Zjeździe.

Obrady Walnego Zebrania członków Związku Pracodawców Branży Kamieniarskiej tylko część piątkowego popołudnia. Pierwszego dnia przewidziane są także prelekcje i dyskusje dotyczące naszej branży – w tym dotyczące zmieniających się przepisów – oraz wspólna kolacja i wieczór nieformalny. Tradycją zjazdową jest również poznawanie regionu, w którym zjazdy się odbywają.

Wycieczki oczywiście są tematycznie związane z kamieniem, a ich urozmaiceniem są wizyty w zakładach lokalnych przedsiębiorców. Drugiego dnia Zjazdu kamieniarze odwiedzą Warszawę. W programie jest m.in. wizyta w Świątyni Opatrzności Bożej i poznanie jej kamieniarskich tajników oraz spacer po stolicy i przyjrzenie się najbardziej znanym elewacjom wykończonym z zastosowaniem kamienia naturalnego.

Celem Zjazdu jest integracja naszej branży – dlatego trzeba wziąć w nim udział. Poprzez osobiste spotkania i wspólne rozmowy o sprawach dotyczących kamieniarzy poznajemy i oswajamy problemy, z jakimi spotykają się przedsiębiorcy w różnych regionach naszego kraju. To pozwala na szersze spojrzenie na kamieniarstwo i przyczynia się do lepszego jego zrozumienia. Poznajemy rozwiązania, jakie stosują inni i w rozmowach z tymi, którzy je zastosowali, szybko możemy zweryfikować ich przydatność na własnym podwórku. Możemy ostrzegać się przed nieuczciwymi kontrahentami i polecać sobie tych zaufanych. A stąd już pierwszy krok do wzmocnienia branży i każdej firmy w niej działającej.

Informacje na tematu udziału w Zjeździe udziela biuro ZPBK, telefon 74 855 12 28. Bieżące informacje będą też udostępniane na www.facebook.com/zetpebeka.

przeczytaj cały artykuł

Chronić swoje wzory - rozmowa z Jerzym Rojkiem z firmy Rodlew QMD

Autor: Dariusz Wawrzynkiewicz   |   Data publikacji: poniedziałek, 06 marca 2017 10:20

roje.jpg

Dariusz Wawrzynkiewicz: Ostatnio głośno w naszej branży o kopiowaniu wzorów, szczególnie po kilku sprawach sądowych. Wiem, że ma Pan w tym zakresie sporo doświadczenia.

Jerzy Rojek: Już od dawna wydawało nam się, że sytuacje, kiedy przychodzi klient i przynosi jakiś wzór w postaci zdjęcia, mówiąc, że chciały taki sam, nie są w porządku. Takie przypadki zwykle nie wynikały i nie wynikają z chęci podrabiania wzorów z premedytacją. To prosty mechanizm w myślach klienta: „taki wzór mi się podoba – jestem u producenta, który przecież bez problemów coś takiego zrobi”. Niestety, to brak świadomości, że każdy wzór to czyjaś praca, której nie powinno się wykorzystywać.

My wiemy, ile pracy wymaga stworzenie nowego wzoru i wprowadzenie go na rynek.
Proceder kopiowania trwa od wielu lat, a wielokrotność takich sytuacji, świadczy o tym, że przynoszenie zdjęć i namawianie do skopiowania jakiegoś wzoru, to nie pojedyncze przypadki, a działania na porządku dziennym. Najgorsze, że w rozmowach z klientami zauważaliśmy, że dla większości zagadnienie przestrzegania zasady nie kopiowania wzorów w ogóle nie istnieje.

Nasza firma nigdy nie kopiowała. W ostateczności, gdy klient bardzo naciskał, prosiliśmy by narysował nam swój projekt oczekiwanego produktu i napisał, że to jego projekt. To jednak dalej nie do końca jest w porządku, tyle, że przenosi odpowiedzialność na zamawiającego.

DW: Wy nie kopiujecie, ale z tego, co wiem was kopiują. Czy to było bezpośrednią przyczyną, że zaczęliście chronić własne projekty?

JR: Kiedy wypłynęło kilka kolejnych spraw skopiowania naszych wzorów, doszliśmy do wniosku, że czas chronić własną pracę? Skontaktowaliśmy się z Rzecznikiem Patentowym i on naświetlił nam na kilku kolejnych spotkaniach sprawę ochrony wzorów – w naszym przypadku przemysłowych.
To było z dziesięć lat temu i o zagadnieniu prawie nikt nie wiedział. Nie wszystko, czego się dowiedzieliśmy spodobało się nam, ale chcąc sprzedawać nasze produkty nie tylko na polskim rynku, musieliśmy przyjąć panujące w Unii Europejskiej zasady. A tu ochrona wzorów to standard. Zresztą będąc członkiem Unii podlegamy tym samym uregulowaniom. Dlatego zaczęliśmy zastrzegać nasze wzory.

DW: Czy to prawda, że ochrona wzoru jest kosztowna i wymaga wielu zabiegów?

JR: Faktycznie, trzeba ponosić opłaty. Dość dokładnie było to opisane w poprzednim numerze Kuriera Kamieniarskiego. Ale artykuł ten wykazywał też dlaczego warto te koszty ponosić.
Co do trybu postępowania, to tylko początkowo wydaje się on skomplikowany. Jak się raz przez to przejdzie, to kolejne zgłoszenia są już łatwiejsze – są na to procedury.
Podstawowa zasada to „najpierw zastrzeż, potem pokazuj”. Dotyczy to dowolnego publicznego ujawniania projektu – na targach, w prasie, w internecie itd. Jesienią chcieliśmy pokazać trochę nowości na targach w Poznaniu, dlatego wcześniej zastrzegliśmy czterdzieści wzorów. To nie jest jeszcze pełne zabezpieczenie, bowiem procedury się nie zakończyły, ale samo zgłoszenie już chroni. Gdyby teraz ktoś próbował wprowadzić na rynek wzory podobne do naszych, pokazanych na targach, miałby kłopoty.

DW: Z jakimi najbardziej rażącymi nad-użyciami mieliście do czynienia?

JR: Wieloletnie istnienie na rynku budowało zaufanie do nas i naszych produktów. Ponieśliśmy przy tym spore nakłady na marketing: udziały w targach, reklamy prasowe, wizyty u klientów, prace projektowe, testowe itd. Jeśli ktoś podrabia nasze produkty, to w gruncie rzeczy kradnie właśnie te nakłady. A to jest karalne.
Zdarzają się przypadki naprawdę skrajne. Ktoś, na podstawie naszego katalogu, zrobił kopie produktów – marne, należy dodać – i jeździł po zakładach kamieniarskich z naszym katalogiem i swoimi podróbkami. W zakładzie kamieniarskim zwykle nikt nie ma czasu na dociekania czy to prawdziwy produkt, czy podróbka oraz czy ten, co przyjechał reprezentuje Rodlew QMD. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zwykle taki sprzedający obwoźnie „zapomina” o wystawieniu faktury i naliczeniu VAT. My zawsze wystawiamy faktury i odprowadzamy podatek VAT, zatem oferowana „z samochodu” podróbka zwykle jest tańsza.
Uczulam naszych klientów, żeby zwracali uwagę na to, co kupują. Podróbki są zwykle gorszej ja-kości i nie mają żadnej gwarancji. Przecież i tak koszt zakupionych elementów ponosi klient końcowy. Czy warto zatem montować elementy niewiadomego pochodzenia i narażać się na złą opinię, kiedy zamontowane produkty po roku zaczną rdzewieć?

DW: Jak wyszukujecie podróbki na rynku?

JR: Obecnie nasi handlowcy poruszają się po Polsce dwoma samochodami, ale nie sprzedają towaru z samochodu. Odwiedzają klientów, zbierają zamówienia i dużo rozmawiają. Często właśnie podczas tych rozmów można ustalić, że w jakimś rejonie pojawiła się podrabiana produkcja. Poza tym handlowcy odwiedzają cmentarze i oglądają nagrobki. Łatwo zauważyć skopiowane produkty. Jeśli w danym rejonie znajdziemy choć jeden przypadek, to zwykle w okolicy jest ich więcej. Robimy wtedy dokumentację zdjęciową.

DW: I co dalej?

JR: To proste. Działamy legalnie, płacimy podatki, opłacamy zastrzeganie wzorów, więc logiczne jest, że powinniśmy być chronieni przez państwo. Rozwiązanie jest oczywiste: doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Przekazujemy naszą dokumentację organom ścigania.
Krzyże zamontowane na pomnikach nie znikną, pomniki też nie. To nie kradzież kieszonkowa – tu dowody są trwałe. Dość łatwo można ustalić, kto wyprodukował, kto sprzedał i kto montował.
W swoich działaniach jesteśmy zdeterminowani. Dzięki temu doprowadzamy sprawy do końca i kopiujący płacą odszkodowania. Przede wszystkim jednak szanujemy kamieniarzy, zwłaszcza tych, którzy już są naszymi klientami. Kiedy natrafimy na podróbki naszych produktów na ich wyrobach, to najpierw ostrzegamy. Zauważyliśmy, że kamieniarze nie robią tego dla pieniędzy. Najczęściej czynią to z nieświadomości.

DW: Sprawa jest poważna, a mimo to z zagadnieniem ochrony wzorów nie spotykamy się zbyt często. Dlaczego?

JR: Pewnie dlatego, że w Polsce sądy działają tak, jak działają i trudno zdecydować się na drogę sądową. Ludzie się jednak edukują i coraz częściej zaczynają dochodzić swoich praw. Tym bardziej, że odszkodowania mogą być wysokie. Niestety, w dochodzeniu roszczeń potrzeba jest dużo samozaparcia i determinacji. Ale trzeba to robić, aby rynek stał się cywilizowany.

DW: Jak wygląda droga prawna w takich sytuacjach i jakie są konsekwencje dla kopiującego?

JR: Sprawa ma zwykle dwa etapy. W pierwszym sąd wydaje wyrok – zwykle w zawieszeniu – i przyznaje odszkodowanie sądowe. Potem poszkodowany może odwoływać się na drodze cywilnej i zwiększyć kwotę odszkodowania.
Wyrok, nawet w zawieszeniu, pociąga za sobą konkretne konsekwencje. W dokumentach delikwenta pozostaje informacja o karalność i prac, w których oczekiwana jest niekaralność, dana osoba już wykonywać nie będzie mogła. Na przykład może zapomnieć o robotach objętych zamówieniami publicznymi, bo tam niekaralność jest wymagana.

DW: Wiele osób nie postrzega kopiowania, jako coś złego i pewnie, dlatego wciąż mamy do czynienia z takimi przypadkami. Jak przekonać innych do poszanowania własności wzorów?

JR: Zagadnienie ochrony wzorów i kopiowania ma dwa aspekty. Pierwszy to sprawa kultury cywilizacyjnej i rozumienia, czym jest czyjaś praca twórcza. Niech właściciel zakładu kamieniarskiego wyobrazi sobie, że dla kogoś z rodziny zaprojektował unikatowy nagrobek. Co by powiedział, gdyby w ciągu roku w okolicy powstały cztery identyczne? Tworzenie nowych wzorów to motor postępu, podobnie jak projektowanie nowych technologii. Kopiowanie to ograniczanie tego rozwoju.
Drugi aspekt to ryzyko odpowiedzialności za łamanie prawa. Oczywiście może być tak, że ktoś tylko zwróci uwagę albo wystosuje ostrzeżenie do kopiującego. Ale może być i tak, że od razu skieruje się na drogę sądową korzystając ze wszystkich dostępnych środków prawnych. A to może być bardzo dotkliwe.
Jest też inny aspekt – zakłady kamieniarskie stają się coraz nowocześniejsze, budują swój prestiż i dbają o wysoką jakość produktów i obsługi. Czy warto ryzykować wypracowaną pozycję wykorzystywaniem podrobionych elementów, które zwykle mają gorszą jakość? Co z tego, że sprzedamy piękny nagrobek z czarnego szweda, jeśli po roku okaże się, że spływa rdzą? Jaką reklamą będzie nasza wizytówka umieszczona na takim pomniku?

przeczytaj cały artykuł

Po co nam Euroroc?

Autor: Kurier Kamieniarski   |   Data publikacji: czwartek, 03 listopada 2016 14:23

W Weronie, w czasie targów Marmomacc, odbyło się spotkanie federacji Euroroc. Polskę i Związek Pracodawców Branży Kamieniarskiej reprezentował na tym spotkaniu Bogusław Solima, który podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami.

Na tegorocznym spotkaniu poruszano wiele spraw dotyczących naszej branży. Ze względu na ogólnoeuropejski zasięg Euroroc tematyka i skala przedstawianych zagadnień była bardzo szeroka. Najistotniejszymi punktami dyskusji były jednak: nazewnictwo kamienia w przepisach celnych, ochrona nazewnictwa kamienia i walka z podróbkami.

Ze względu na coraz ciekawsze materiały wydobywane na świecie, które jeszcze do niedawna nie były traktowane jako materiał przeróbczy, oraz ogromną ich różnorodność postanowiono doprowadzić do nowelizacji przepisów celnych. Obecnie w przepisach celnych funkcjonują kamienie pod swoimi własnymi nazwami, a wiele z kamieni nie występuje w tych przepisach w ogóle. Rodzi to wiele problemów w przewozie trans-granicznym. Dodatkowo pod jednym kodem celnym występują często kamienie o różnej budowie i genezie. Na przykład „do jednego worka” wrzucono marmury, trawertyny i alabaster. By to uporządkować i uprościć zaproponowano, aby kamienie podzielić opierając się na geologicznym podziale skał.

Dyskusje o ochronie nazewnictwa i walce z podróbkami przenikały się w wielu momentach. Dyskutowano o zabezpieczeniu nazw konkretnych kamieni natu-ralnych przed wykorzystywaniem tych nazw w odniesieniu do produktów wykonanych z ceramiki lub konglomeratów. Zastanawiano się jak zarezerwować nazwę „kamień” dla produktów wykonanych wyłącznie z materiału pochodzenia naturalnego. Rozmawiano o zabezpieczeniu rynku przed zalewem tanich materiału o wątpliwych własnościach poprawianych przy użyciu środków chemicznych.
Uznano, że należy skierować do Komisji Europejskiej wniosek o obowiązku znakowania wyrobów z kamienia naturalnego przyjmując za wzór zasady podobne jak dla oznaczenia CE – klient kupujący produkt oznaczony w określony sposób ma mieć pewność, że kupuje produkt wykonany z kamienia naturalnego i może spodziewać się po nim jasno określonych własności. W dalszej części dyskusji uznano, że ten cel dobrze realizowałoby logo „Kamień naturalny”.

Na spotkaniu były również poruszane tematy organizacyjne Euroroc, m.in. zatwierdzenie bilansu za ubiegły rok i budżetu na bieżący oraz zmiana władz – dwuletnie przewodnictwo Federacji zakończyła Szwajcaria i przejęła Wielka Brytania.

W czasie dyskusji rozmawiano także na inne tematy dotyczące naszej branży – m.in. poruszano tematy ochrony zdrowia (jak choćby w kontekście różnych procesów produkcyjnych z wykorzystaniem krzemionki).
– Trzeba uczestniczyć w tych spotkaniach, bo będziemy pomijani – powiedział po spotkaniu Bogusław Solima, – nikt nie pozna naszych racji ani nikt nie będzie się przejmował naszymi potrzebami.

przeczytaj cały artykuł
Strona 35 z 44

Najnowszy numer
4/2026 (143)

sierpień-wrzesień 2026

Zamów darmową prenumeratę

Ogłoszenie drobne
kup, sprzedaj, zamień...

noimage
2026-08-18 00:00:00
Tablice-nagrobkowe.pl plexi, konglomeraty. Henryk Moćko tel. 503 33 46 46

Reklama W Kurierze
Poznaj zalety naszego pisma

  • Kurier Kamieniarski to dwumiesięcznik – najstarszy na rynku kamieniarskim, wydawany od 1997 r. Jest bezpłatnie wysyłany do ponad 3.800 osób i firm związanych z branżą kamieniarską.
  • Nasza baza adresowa jest na bieżąco aktualizowana, a co tydzień dopisujemy do niej nowe firmy. Stale zdobywamy nowe kontakty biorąc udział w targach i spotkaniach branżowych.
  • Osiągamy ponad 99% skuteczność - z wysłanych 3.800 egzemplarzy wraca do nas nie więcej niż 30-50 szt.